Święto rany

Rzeźba Berniniego przedstawiająca przebicie serca św. Teresy z Ávili wzbudza szeroki zachwyt. Rzeczywiście, warsztatowo jest wspaniała i równie wspaniale zakomponowana w przestrzeni kaplicy w Santa Maria della Vittoria w Rzymie. Moim zdaniem jednak zrobiła przesłaniu świętej krzywdę.
Czyta się kilka minut
Ekstaza św. Teresy autorstwa Gian Lorenzo Berniniego, kościół Santa Maria della Vittoria w Rzymie | Fot. DeAgostini/Getty Images
Ekstaza św. Teresy autorstwa Gian Lorenzo Berniniego, kościół Santa Maria della Vittoria w Rzymie | Fot. DeAgostini/Getty Images

W 1726 roku, na prośbę hiszpańskiej i włoskiej kongregacji karmelu zreformowanego, papież Benedykt XIII ustanowił wspomnienie przebicia serca św. Teresy z Ávili, czyli tego wydarzenia, które zobrazował w swoim dziele wspomniany w lidzie rzeźbiarz. 
Historyczność tego mistycznego przeżycia potwierdza relikwia przechowywana w klasztorze w Alba del Torres: na wyjętym z ciała podczas pierwszej rekognicji relikwii i dobrze zachowanym mięśniu sercowym widać ślad po ranie kłutej. Zresztą reformatorka karmelu nie jest jedyną świętą, która taką ranę nosiła, nawet nie jedyną karmelitanką. Taką samą widać na sercu Małej Arabki (u niej i Teresy pozostały one ranami wewnętrznymi), otwarty stygmat tego typu otrzymali m.in. św. Franciszek z Asyżu i św. o. Pio, a o przebiciu serca włócznią mowa także w żywotach chociażby św. Bernarda z Clairvaux czy św. Filipa Neri. Liturgicznego wspomnienia doczekało się jednak tylko to pierwsze, bo stanowi ono, że tak to ujmę, ranę fundacyjną karmelitanek i karmelitów bosych.

Spotkanie z aniołem
Moment jej otrzymania św. Teresa opisuje w Księdze życia (zob. rozdz. 29, pkt 13). W 1560 roku, podczas zachwycenia, ujrzała po swojej lewej stronie anioła, który trzymał w ręku włócznię o rozżarzonym czubku. Zanurzył ją kilkakrotnie w sercu i wnętrznościach świętej, a za każdym wyciągnięciem ostrza, jak notuje mistyczka: „miałam to uczucie, jakby wraz z nią mi wnętrzności wyciągał”. Nic dziwnego, że pisze ona o wielkim bólu i odczuciu umierania. „Nie jest to ból cielesny, ale duchowy, chociaż i ciało niejaki, owszem, nawet znaczny ma w nim udział” – nie mogło być inaczej, skoro zadawana Teresie rana była jak najbardziej fizyczna, powodując z pewnością obfity wewnętrzny krwotok. 
W tym samym opisie jednak znajdujemy stwierdzenie: „Taką zarazem przewyższającą wszelki wyraz słodycz sprawia mi to niewypowiedziane męczeństwo, że najmniejszego nie czuję w sobie pragnienia, by ono się skończyło, i w niczym innym dusza moja nie znajduje zadowolenia, tylko w samym Bogu” (tamże). To ostatnie przejście do radowania się Bogiem niech nas nie dziwi: karmelitanka pisze, że temu doświadczeniu towarzyszy wymiana z Nim „oznak miłości”, która jest słodka i zarazem nieprzekazywalna innym. Przebicie serca powtarzało się w jej życiu wielokrotnie, potem etap bólu był coraz krótszy: „Zaledwie się zacznie, a już Pan porywa duszę i przenosi ją w stan zachwycenia” (Księga życia 29, 14). A jeśli spojrzymy kilka punktów wcześniej, przeczytamy o skutkach duchowych wewnętrznego zachwycenia, które prowadziło ją ostatecznie do wspomnianego doświadczenia: „[Dusza] Czuje to dobrze, że potrzebuje Boga, że ostrze grotu napuszczone było sokiem cudownego zioła, żeby dla miłości swego Pana obrzydła samej sobie, ochotnie gotowa życie dla Niego poświęcić” (Księga życia 29,10). Zachwycenia te, a rana serca przede wszystkim, zostawiają w duszy nieskończoną tęsknotę za Bogiem: „Na takie wielkie nadprzyrodzone cierpienie nie ma na tej ziemi lekarstwa! Wszelkie środki ziemskie są za niskie, aby go mogły dosięgnąć. To jedno tylko ból duszy nieco uśmierza i przynosi jej ulgę, gdy modlitwą się zwróci do Boga i błaga Go o lekarstwo na swoje cierpienie, a żadnego innego nie widzi, tylko śmierć, bo wie, że przez nią tylko osiągnie swoje dobro” (Księga życia 29, 12). Mówiąc inaczej, to z tych zachwyceń wyrasta słynna terezjańska fraza: Muero porque no muero – umieram, bo nie umieram.
Życie mistyczki za sprawą tej rany staje się więc życiem całkowicie oddanym Bogu. On jest jej celem i jednocześnie źródłem, czyli, w języku Apokalipsy, początkiem i pełnią (thelos) (por. Ap 1, 8) oraz, jak to opisuje prorok Ozeasz, tym, który zadał ranę i który ją uleczy, tym, który pobił i który ranę przewiąże (por. Oz 6, 1). Doświadczenie zjednoczenia wyrywa Teresę z doczesności, a jednocześnie do niej kieruje, czyniąc z karmelitanki Boże „narzędzie”. 

Krzyż
Najistotniejszy aspekt tego przeżycia, zresztą nie tylko w życiu mistyczki z Ávili, polega na zadaniu rany upodabniającej do Ukrzyżowanego. Serca świętych, którzy otrzymali taki stygmat, zyskują podobieństwo do Jezusowego Serca, przebitego na krzyżu. Wypływające z niego krew i woda stały się znakami chrztu i Eucharystii, a przede wszystkim znakiem Jego nieskończonego miłosierdzia. Na Jego sercu ufundowany został, czy właściwie z niego wypłynął, Kościół, na ranie serca Teresy założony zostaje zreformowany karmel. 
W obu przypadkach nieporuszonym fundamentem jest Boże miłosierdzie. Dlatego mistyczka, pisząc o pochodzeniu najwyższych zachwyceń, zauważa: „Nie my tu drewno podkładamy. Raczej, że tak się wyrażę, ogień jest już gotowy i rozniecony, a nas znienacka do niego wrzucają, aby nas płomień objął i pochłonął” (Księga życia 29, 10). Mówiąc bardziej bezpośrednio: zjednoczenie polega na wlaniu w ludzkie serce, na tyle, na ile jest ono zdolne przyjąć, Bożych pragnień, a przede wszystkim Bożej miłości. A że jest On doskonale prosty, to przyjmując Jego miłość i pragnienia, przyjmujemy Jego samego. Niemożność zaś pełnej i trwałej jedności z Nim rodzi tęsknotę, a ta – cierpienie. 
Jest to więc wciąż ukrzyżowanie, nawet jeśli połączone z radością czy też, jak to ujmuje Teresa, z rozkoszą, także tych krótkich chwil będących zadatkiem wieczności. Najbardziej dobitnie objawi się ta krzyżowa dynamika w życiu Matki Teresy z Kalkuty: po wizjach i doświadczeniu zjednoczenia nastąpiły u niej całe dekady duchowej ciemności, która dała jej niesłychaną wrażliwość na ubogich, także duchowo. 
Mistyczny dar przebicia serca (bardziej specjalistycznie: transwerberacji, od łac. transverberatio) to w istocie upodobnienie serca danej osoby do Chrystusowego: z jednej strony pełnego miłości do Ojca, z drugiej – kochającego w pełni każdego z ludzi. Echo takiego stanu można znaleźć u św. Pawła: „Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, aby być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać w ciele zaś – to dla was konieczne” (Flp 1, 23). Ostatecznie tęsknota przeważa, ale dopóki taki człowiek żyje, jest ikoną, przez którą można zobaczyć Wieczność. 

Co mam za złe Berniniemu
Ekstaza mistyczna św. Teresy jest powszechnie znanym arcydziełem. Na nieszczęście teologii zajmującej się tą sferą, bo kiedy pada fraza: „ekstaza mistyczna”, to skojarzenia od razu biegną w stronę tego przedstawienia. Tymczasem temat, którego podjął się rzeźbiarz, jest na tyle złożony, że prawie każda próba przedstawienia go przez sztuki plastyczne będzie naznaczona mniejszym lub większym uproszczeniem. W tym przypadku jest to sprowadzenie doświadczenia przede wszystkim duchowego do przejawów erotycznego spełnienia. 
A przynajmniej tak jego dzieło odbiera bardzo duża część widzów, często niemających wcześniej do czynienia z tekstami karmelitanki. Tymczasem przebicie jej serca przypominało bardziej Kalwarię, a płynąca z niego rozkosz jedności z Bogiem i pragnienia umierania dla Niego była wynikiem doskonałej wymiany, a nie zrzucenia seksualnego napięcia. Teresa używa języka odwołującego się do miłosnej namiętności, ale branie go dosłownie uniemożliwia pójście w głąb jej doświadczenia. Warto o tym pamiętać, podziwiając rzeźbę mistrza włoskiego baroku.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 35/2025