Ponadto katechizowano przede wszystkim dorosłych, zakładając, że jeśli chodzi o dzieci, wierzący rodzice przekażą im podstawy doktryny, a przede wszystkim normy życia chrześcijańskiego.
Katecheza
Chrzest to brama, nie tylko innych sakramentów. To także zyskanie dostępu do poznania Boga, wejście we wspólnotę i wzrastanie w niej oraz osobisty rozwój we współpracy z Duchem Świętym. Chrzest to również, dosłownie, zanurzenie, a to oznacza, że albo płyniemy, albo toniemy. Obraz ten idealnie oddaje prawdę, że po przyjęciu tego sakramentu mamy iść w głąb zjednoczenia z Bogiem i wspólnotą wierzących. Jeśli tego ruchu zabraknie, jest duże ryzyko, że sakrament pozostanie w nas bezowocny. Będziemy jak „kobietki obciążone grzechami, powodowane różnorakimi pożądaniami, takie, co to się ciągle uczą, a nigdy nie mogą dojść do poznania prawdy” (2 Tm 3, –7). Ile razy czytam ten tekst, „słyszę” cudzysłów, który św. Paweł dodaje do czasownika „uczą”, bo ewidentnie tu ironizuje. Tymczasem, jak wspomniałam, każdy z jego, ale nie tylko jego, listów jest katechezą, która ma nie tylko motywować do nieustannego wzrostu w wierze i w człowieczeństwie na wzór Chrystusa. On także przekazuje, co sam otrzymał, i na tej podstawie pokazuje nowe aspekty objawienia, odpowiada na pytania, objaśnia, wreszcie udziela praktycznych rad co do sposobu życia (chociaż w tym zakresie moim ulubionym katechetą pozostaje św. Jakub).
Warstwy
Na początku całego procesu odkrywania Chrystusa i pragnienia jedności z Nim jest ewangelizacja. To ją właśnie mamy głównie opisaną w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich. Polega ona na przekazaniu kerygmatu (zob. np. Dz 2, 14–36), czyli „Ewangelii w pigułce”. Ci, którzy zostają przez niego pociągnięci, przyjmują chrzest. Po nim zaś następuje właściwa katecheza. Ta zaś polega na przyjmowaniu nauczania Pana, które przyjęli i przekazali dalej apostołowie. I ta nigdy się nie kończy, co więcej, w pewnym momencie przyjmujący stają się tymi, którzy to nauczanie mają przekazać dalej. Paweł tak to ujął, pisząc do Tymoteusza: „Zdrowe zasady, które posłyszałeś ode mnie, zachowaj jako wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka” (2 Tm 1, 13–14). Apostoł zwraca się tu biskupa i to na niego przede wszystkim nakłada obowiązek nauczania oraz strzeżenia czystości doktryny (zob. np. 2 Tm 2, 16–18; 3, 8), wręcz z nich właśnie czyni sedno powołania Tymoteusza: „Do czasu aż przyjdę, przykładaj się do czytania, zachęcania, nauczania. Nie zaniedbuj w sobie charyzmatu, który został ci dany za sprawą proroctwa i przez nałożenie rąk kolegium prezbiterów. W tych rzeczach się ćwicz, cały im się oddaj, aby twoje postępy widoczne były dla wszystkich” (1 Tm 4, 14–15). Do dziś zresztą katechizować mogą tylko ci, którzy otrzymali misję kanoniczną, która w swojej istocie jest udziałem w biskupim charyzmacie nauczania.
Schemat
Listy Pawłowe są idealnymi wzorcami, w jakiej kolejności należy w ramach katechezy przekazywać treści. Zawsze zaczynają się uwielbieniem Boga, często ze wskazaniem na jakieś Jego konkretne dzieło albo cechę. Potem następuje część dogmatyczna, a więc poświęcona opowiadaniu o Nim, czasem odpowiedzi na pytania adresatów, a moralne pouczenia są zawsze umieszczone w drugiej części tekstu. Całość zwykle kończy osobisty zwrot do wspólnoty, czasem z imiennym wskazaniem członków danego Kościoła. Tak właśnie wyglądała katecheza u pierwszych chrześcijan. Co więcej, wielu z nich troszczyło się o to, by słyszeć ją osobiście, a nie tylko czytać. Bynajmniej nie ze względu na niski poziom piśmienności. Tak stojącą za tym motywację poruszająco oddał należący do drugiego pokolenia po apostołach Papiasz: „Zdało mnie się bowiem, że z ksiąg nie odniosę tyle korzyści, ile ze słów drgających życiem”.
Cytat ten wskazuje na jeszcze jeden istotny aspekt głoszenia, który zresztą z mocą jest podkreślony także w biblijnych listach pasterskich: chodzi o świadectwo życia katechety. Tymoteusz czy Tytus przede wszystkim sami mieli być żywą katechezą, słowa miały być tylko i aż objaśnieniem ich sposobu życia.
Chrzest i okolice
Kluczowym momentem, jeśli chodzi o katechezę, zwłaszcza w późniejszym Kościele, był okres „okołochrzcielny”. W ramach przygotowania bliższego, którym jest (bo nadal katechumenat dorosłych ma się dobrze) Wielki Post, wprowadzano katechumenów w podstawy wiary i praktyki życia chrześcijańskiego. Jeśli mieli wyznać wiarę, należało zadbać o to, by wiedzieli, co wyznają i jakie to powinno mieć konsekwencje dla ich sposobu funkcjonowania. Po przyjęciu sakramentu zaś następowały katechezy mistagogiczne – jednym z najbardziej znanych mistagogów, a więc objaśniających znaki i formuły sakramentalne, był Cyryl Jerozolimski (IV w.). Ich zasadniczą treść stanowi wskazanie prawd teologicznych, które są zawarte w obrzędzie sakramentu. Oczywiście na samym suchym wskazaniu się nie kończy, jest to raczej otwarcie drzwi do misterium, na którego zgłębianie będziemy mieli całą wieczność. Biskup Jerozolimy nie był w tamtej epoce jedynym mistagogiem (był nim każdy biskup), ale ze względu na znaczenie historyczne oraz doktrynalne, a także, co tu kryć, piękno jego katechez on przede wszystkim jest z tą rolą w Kościele kojarzony.
Co dalej?
Cały obrzęd został omówiony, wszystkie znaki wyjaśnione, czy to koniec katechizacji? Pytanie jak najbardziej retoryczne. Nauczanie trwało nadal a miało formę homilii lub kazań skierowanych do konkretnych grup w Kościele. Dlatego mamy do czynienia, na przykład u Ambrożego lub Augustyna, z cyklami O dziewicach (chodzi o te konsekrowane), O wdowach, O małżonkach etc. Nie umniejszając rzecz jasna wagi homilii będących komentarzami do konkretnych ksiąg biblijnych. Oprócz interpretacji, mającej na celu przekazanie doktryny lub wydobycie jej nowych aspektów, zawierają one także nauczanie moralne, często przekazywane niesłychanie żywym i jednoznacznym językiem. Jeśli zna się wystarczająco epokę, można w nich usłyszeć także odniesienia do ówczesnych sporów teologicznych, wątki publicystyczne, a także poznać poczucie humoru biskupa-katechety, bo bynajmniej nie uciekano od jego przejawiania. Przywoływane w nich przykłady odwołują się do codziennego życia, chociaż nie brak też odniesień literackich, nie przyczyniają się one jednak do wrażenia przeintelektualizowania tekstu.
Była także, oczywiście, możliwość nauczania i podtrzymywania w wierze w ramach prywatnej rozmowy. Przykładem takiej jest chociażby spotkanie Ambrożego z Mediolanu z matką Augustyna, Moniką. Przyszła ona do tego biskupa ze swoją największą troską, czyli odejściem jej dziecka od wiary. Mediolańczyk ją wysłuchał i odpowiedział proroctwem: „Nie może się stać, aby syn takich łez miał zginąć”. Jak widać, katecheza nie była tylko przekazem treści, ale także jednym ze sposobów na podtrzymanie nadziei za pomocą właściwego słowa.
Szlachetny minimalizm
Katecheza wczesnego Kościoła była niesłychanie prosta: przygotowanie do chrztu, sakramenty, mistagogia, wreszcie zwyczajne kaznodziejstwo. Kierowano ją przede wszystkim do dorosłych i miała trwać do końca życia. Dopuszczalne były wątpliwości, dla których rozwiązywania kluczem była norma, którą stanowiła Tradycja: ta spisana w Biblii i ta ustna. Do wiernych zaś należało przełożenie jej na konkret ich życia, by wyłącznie na słuchaniu się nie skończyło.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













