Maseczki na elektrycznym jachcie

Krytykujmy polityków, którzy wymyślili kryteria dotacji z KPO, oraz urzędników, którzy je rozliczali. Ale nie krytykujmy naraz wszystkich, a szczególnie przedsiębiorców
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Tuż po zaprzysiężeniu Karola Nawrockiego, gdy wydawało się, że głównym zmartwieniem dla rządu będzie nowy prezydent, emocje komentatorów rozgrzał Krajowy Plan Odbudowy. Użytkownicy platform społecznościowych prześcigali się w wynajdywaniu najbardziej absurdalnych przykładów wydawania pieniędzy z europejskiego programu, który miał wzmocnić przedsiębiorstwa po covidzie. 
Branżą najbardziej poszkodowaną w czasie lockdownów była właśnie ta, która stała się epicentrum emocji związanych z KPO – czyli hotelarska i gastronomiczna. Europejskie pieniądze miały być wydane tak, by w przypadku kolejnego zdarzenia podobnego do pandemii, tak zdywersyfikować biznes, by był mniej wrażliwy na tego typu ciosy. Dlatego gdy przeczytałem rozmowę z właścicielem restauracji, który kupił dwie łodzie elektryczne, miałem wrażenie pewnego dysonansu. W memach tworzonych przez polityków czytałem, że to skandal, że ludzie za nasze pieniądze kupują jachty. Ów restaurator jednak tłumaczył, że podczas pandemii najem łodzi czy camperów był dozwolony, więc zakup elektrycznych – a więc ekologicznych – łodzi na wynajem (właściciel zapewniał, że za najem wystawia paragony fiskalne, płaci VAT i inne podatki) był dla niego racjonalny. 
I tu dochodzimy do sedna sprawy. Możemy mieć pretensje do polityków i urzędników, że taki program wymyślili, że takie warunki przyjęli, a może po prostu nie mieli w ogóle pomysłu na to, jak te miliardy wydać. I dlatego każdą wydaną złotówkę trzeba obejrzeć z kilku stron (przy 270 miliardach może to chwilę zająć), by zobaczyć, czy nie znaleźli się jacyś oszuści. Ale jeśli pieniądze wydano na niezbyt mądre projekty tylko dlatego, że państwo postanowiło bezmyślnie rozdać pieniądze, nie powinniśmy mieć pretensji do przedsiębiorców (jeśli działali legalnie i uczciwie). 
Ktoś mi może zarzucić, że staram się zminimalizować to, co politycy opozycji już określili mianem największej afery po 1989 roku czy afery KPO. Nie, jeśli pieniądze zostały źle wydane, powinny być zwrócone, a winni ukarani. To zresztą ironia losu, że dziś oburzają się najbardziej ci, za rządów których wydawano setki milionów z Funduszu Sprawiedliwości, rozdawano wille czy dokonywano innych podejrzanych transakcji. Ale to też działa w drugą stronę – ponieważ Platforma tak mocno potępiała PiS za afery i nieuczciwość, afera dotycząca niegospodarności obecnej koalicji tym mocniej uderza w jej wizerunek.
Mnie zależy wyłącznie na tym, byśmy znali proporcję. By było jasne, kogo i za co krytykujemy. Krytykujmy polityków, którzy wymyślili kryteria dotacji z KPO (jeśli okaże się, że tych wątpliwych jest znacznie więcej niż tych kilka głośnych w mediach) oraz urzędników, którzy je rozliczali. Ale nie krytykujmy naraz wszystkich, a szczególnie przedsiębiorców. 
Pamiętajmy, że przeciwnicy polityczni będą zawsze szukać skandalu. A czasem skończy się tak, jak ostatnio z „aferą maseczkową”. Po kilku latach prokuratura stwierdziła, że szefostwo ministerstwa zdrowia nie popełniło przestępstwa, szukając za wszelką cenę źródeł maseczek, a nieuczciwy handlarz dostarczył sprzęt bez certyfikatów. W kampanii wyborczej był to niemal skok stulecia. A sprawa zakończyła się umorzeniem.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 33/2025