7 sierpnia w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie odbył się wernisaż wystawy „Tischner – doświadczenie 2025”. Wcześniej była ona prezentowana w Senacie RP, teraz jest dostępna dla każdego. Mamy w Polsce Rok ks. prof. Józefa Tischnera, sporo się dzieje w związku z tym, a wystawa jest dość wyjątkowa.
– Jest wyjątkowa, bo mój brat był wyjątkowy: ksiądz, filozof, góral, a nade wszystko wielki człowiek. Na wystawie zostało to świetnie pokazane. Kiedy oglądamy kolejne „eksponaty”, czuć autentycznego ducha Tischnera. Wystawa jest multimedialna, nowocześnie zrobiona.
Wszystko, co przez lata nam przekazywał, jest nie tylko aktualne. Bardzo dziś tego brakuje. Chodzi szczególnie o rolę więzi między ludźmi, o wartości takie jak miłość, nadzieja czy pojednanie. Na wystawie czuje się rodzinne ciepło, w jakim dorastał i żył ks. Tischner. Nawet ci, którzy nie do końca rozumieją jego myśl lub się z nią nie zgadzają, znajdą tam inspirację. Bo nie zgadzają się głównie ci, którzy Tischnera nie czytali i go nie znają…
Wernisaż się udał?
– Przyszedł tłum ludzi, byli zachwyceni. Nie tylko wystawą, ale i jej oprawą, bo grał zespół Trebunie-Tutki, z którymi mój brat miał przez ojca bardzo bliskie kontakty. Można też było zjeść kwaśnicę, którą przygotowało i podało Koło Gospodyń Wiejskich z Łopusznej. Dużo się działo „na żywo”, dzięki czemu ludzie mogli doświadczyć klimatu, w jakim spędzał czas ks. Tischner.
Mnie brakuje genialnego połączenia wielkiej filozofii z prostotą górali. Przypomnijmy jego zdanie: „Filozofia, której nie da się przełożyć na język góralski, nie jest prawdziwa”.
– Tak. Od prostych górali czerpał mądrość filozofii. Góral potrafi jednym słowem ująć sedno rzeczy czy sytuacji, na co intelektualista musiałby poświęcić setki stron, wiele rozdziałów książki. Niektórzy mu zarzucali, że wielki człowiek, a zadaje się ze zwykłymi ludźmi!
Zupełnie jak Pan Jezus (śmiech).
– Józiu nie dzielił, lecz łączył. Był dla wszystkich. Chciał z każdym rozmawiać, wysłuchać go, a kiedy była potrzeba – pomóc. Wystawa ma w tytule „doświadczenie” i ja sam tego doświadczyłem, kiedy mieszkałem z nim w czasie moich studiów. Dużo ludzi przychodziło do niego szukać rady, pomocy. Wychodzili pełni otuchy i nadziei. Taki był mój brat.
Na wernisaż przyjechali jego byli studenci aż z Gdańska. Wspominali, jak trudno było się dostać na jego wykłady. Trzeba było wcześniej zająć miejsce, bo kto przyszedł na czas, musiał siedzieć na schodach. Inni wykładowcy mieli studentów tylu, że trzeba było na sali szukać ich z lornetką (śmiech). On świetnie mówił.
To prawda. Chodziłam na jego wykłady na studiach na UJ, sala Collegium Witkowskiego zawsze była wypełniona po brzegi. Dziś jest to Aula im. ks. prof. Tischnera. Współczesna młodzież nie ma tak przekonujących autorytetów, którzy dzieliliby się nie tyle wiedzą, ile mądrością. Młodzi ludzie odnajdą tu kwestie ponadczasowe?
– Oczywiście. Mówię też o tym w książce wydanej w tym roku przez WAM Mój brat Józiu. Dla mnie był autorytetem, a różnica między nami wynosiła 15 lat. Z perspektywy czasu widzę, jak ogromnie dużo mi dało jego „dyrygenctwo”. Był moim przewodnikiem, ukierunkował moje myślenie – od szkoły podstawowej do studiów. To było dyskretne, nic na siłę. Przynosiło jednak efekty.
Kilka dni przed śmiercią, kiedy już nie mógł mówić z powodu choroby, napisał mi na kartce: kontynuuj to, co robiłem. Oczywiście nie jestem księdzem ani filozofem, ale cały czas staram się tworzyć dalej, przekazywać ludziom jego dorobek. W tym celu założyłem Stowarzyszenie „Drogami Tischnera”, które ma pod opieką 30 szkół jego imienia (www.tischner.info.pl). Prowadzę konferencje dla nauczycieli. Mamy kontakt z hospicjum dla dzieci im. Tischnera. Co roku organizuję rekolekcje z ks. Tischnerem. Przyjeżdżają na nie ludzie z całej Polski, znajdując w jego myśli treści aktualne, absolutnie ponadczasowe. Józiu był siewcą – a to, co zasiał, nadal przynosi zdrowe i dobre owoce.
Wystawa odwiedzi też inne miasta?
– Od września będzie można ją zobaczyć w filharmonii w Łodzi, potem odwiedzi Katowice, Kraków i Stary Sącz. Chciałbym, aby trafiła też do Gdańska. Zobaczymy, czy się uda.
---
Kazimierz Tischner
Działacz społeczny i oświatowy, ur. w 1946 r.,
brat ks. prof. Józefa Tischnera
i popularyzator jego myśli
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














