Gdy w czasie wakacyjnych podróży mijamy rodzime pola, próżno wypatrywać grupek pracujących tam ludzi. Może czasami trafi się kombajn, potężny i nowoczesny, bywa, że pracujący w nocy. Człowiek łapie się za głowę, gdy sprawdzi, ile kosztuje taka maszyna, luksusowe samochody to przy niej tanie zabawki. To właśnie dobrodziejstwo Unii Europejskiej i, nomen omen, pokłosie naszej transformacji. Rodzinne gospodarstwa rolne, jeśli już coś uprawiają, to niekoniecznie zboża, które opłaca się obsiewać i zbierać na dużych areałach. Coraz częściej nasze pola obsługują profesjonalni farmerzy, właściciele lub dzierżawcy tego drogiego sprzętu, o którym wspominałem. Zatrudniają oni pracowników, dla których żniwa są jedną z kampanii, etapem procesu produkcji, nie żadnym rytuałem czy mistycznym przeżyciem. Nie chcę przez to powiedzieć, że rolnicy nie kochają ziemi albo że ją porzucili. Wręcz przeciwnie, odczytali, jak gospodarzyć dla tej ziemi najlepiej, co i dla nich łączy się z zyskiem. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, a protesty rolników nie są nieuzasadnione. My jednak dzisiaj nie o tym, przyjrzyjmy się bowiem zwyczajom, o których naszym potomnym będziemy opowiadać jako o czymś prawie mitycznym, czasie wyrwanym ze środka lata, czasie przemijania, ale też odradzania się na nowo.
Sierpy w ruch
Polskie zwyczaje i rytuały żniwne mają głębokie korzenie w kulturze ludowej i tradycji agrarnej. Od wieków żniwa stanowiły kulminacyjny moment pracy rolnika – czas zbioru plonów, ale także święto wdzięczności za urodzaj. W kulturze ludowej obrzędy żniwne łączyły elementy pracy, religii, magii i wspólnotowego świętowania. Już sam początek żniw otaczały określone rytuały. Zażynki (żniwa) to obyczaj wywodzący się jeszcze ze średniowiecza i czasów pogańskich. Rolnicy czekali, aż zboże w kłosach dojrzeje, a słoma nabierze odpowiedniej barwy. Głównym zwiastunem rozpoczęcia zażynków był śpiew przepiórki, mówiło się, że wzywa do nich jej trzysylabowy trel. Przed pierwszym koszeniem zboża odmawiano modlitwy lub kropiono pola wodą święconą. Zgodnie z wierzeniami miało to zapewnić pomyślność zbiorów i uchronić plony przed złymi mocami. Pierwsze kłosy zbóż często wiązano w małe snopki i przechowywano w domu – wierząc, że mają one moc ochronną i zapewnią urodzaj w kolejnym roku. Według zwyczaju pierwsze kłosy ścinano zawsze w środę lub sobotę – ku czci pogańskiej bogini Mokoszy. Po przyjęciu chrześcijaństwa słowiańską boginię zastąpiono Matką Bożą – orędowniczką rodzin i urodzaju. Co więcej, modlitwa wyznaczała czas pracy: w południe odmawiano modlitwę Anioł Pański, po której następował godzinny odpoczynek. O ile pozwolił na niego nadzorca, gdy na przykład wyrabiało się pańszczyznę. Opisał to Szymon Szymonowic w niesielankowej sielance Żeńcy: „Już południe przychodzi, a my jeszcze żniemy./ Czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy?/ Głodnemu, jako żywo, syty nie wygodzi,/ On nad nami z maczugą pokrząkając chodzi,/ A nie wie, jako ciężko z sierpem po zagonie/ Ciągnąć się”.
A potem żęto do wieczora, bo po zmroku się tego nie robiło – miało to przywoływać złe duchy. Teraz kombajny czasem jeżdżą i koszą pola w nocy. Automatycznie tworzy się też bele słomy, a ziarno młóci bezpośrednio kombajn. Nie słychać już żniwnych śpiewów, bo pracom towarzyszył zawsze wspólny śpiew: „Zawołanie żniwne ucichło na polu,/ serce raźniej bije, gdy zboże w zapolu” – do tej frazy dążyli żeńcy, bo oznaczała koniec pracy. No i przesunął się czas pracy w polu. Teraz żniwa zaczynają się już w połowie czerwca – kiedyś, zgodnie z nazwą narzędzia do pracy, był to sierpień. Ongiś pole jednego rolnika koszono około trzech tygodni. Dziś maszyna potrafi sobie poradzić w jeden lub kilka dni.
Żniwa sportretowane
W literaturze i sztuce żniwa często przedstawiane są jako symbol harmonii człowieka z naturą. W Chłopach Władysława Reymonta sceny żniwne ukazują ciężką pracę fizyczną, ale też wspólnotowy charakter życia wiejskiego. Reymont opisuje m.in. obyczaj oborywania przepiórki. To stary polski zwyczaj związany z zakończeniem żniw. Polegał na pozostawieniu na polu garści nieskoszonego zboża, zwykle ozdobionej, a następnie na „oborywaniu” gospodarza – złapaniu go znienacka i ciągnięciu za nogi wokół tej „przepiórki” Z kolei w malarstwie polskim – np. w dziełach Józefa Chełmońskiego – motywy żniw służą ukazaniu piękna wiejskiego krajobrazu i ciężkiej pracy ludu. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na obraz nietypowy, nie realistyczny landszaft, ale abstrakcyjny, awangardowy obraz Kazimierza Malewicza. W jego Żniwach łany zboża są niczym morskie fale, a żeńcy są tak nierealistyczni, jakbyśmy oglądali ich w sennym marzeniu, zlewają się oni z przestrzenią, ich ubrania są jak łany roślin. Cała Europa portretowała swoje żniwa – Pieter Bruegel Starszy na przykład w momencie odpoczynku, gdy niemal wszyscy zajadają pod drzewem, a jeden z pracowników wypina brzuszysko w czasie drzemki. Nawet wtedy w polu są jednak ci, którzy swojej pracy nie kończą i przygotowują miejsce dla innych.
Plon, niesiemy plon
Po tej ciężkiej pracy przychodził czas na zabawę. Na obrazie Zofii Stryjeńskiej dwoje młodych ludzi: kobieta w ludowym stroju i mężczyzna z grabiami, z dzieckiem na ręku idą niczym Święta Rodzina, być może do kościoła, a bije od nich blask sierpnia, ona ma na sobie wieniec ze zbóż i kwiecistą czapkę. „Plon, niesiemy plon,/ w gospodarza dom,/ gospodynie, gospodarze,/ sami niosą plony w darze,/ plon, niesiemy plon,/ w gospodarza dom”. Obrzędy te miały charakter zarówno świecki, jak i religijny, głęboko zakorzeniony w kulturze ludowej. Zgodnie z etnograficznymi relacjami, dożynki rozpoczynał przemarsz korowodu żniwiarzy z wieńcem dożynkowym, wykonanym z ostatnich kłosów zbóż, często w kształcie korony lub krzyża. Niesiono go do dworu lub kościoła, jako symbol urodzaju i wdzięczności. Centralnym momentem było przekazanie wieńca gospodarzowi lub dziedzicowi, czemu towarzyszyły pieśni, mowy powitalne i często wręczenie chleba z nowego ziarna. Następnie odbywała się uczta – dożynkowa biesiada z tańcami, muzyką i wspólnym śpiewem. I te ostatnie obyczaje pozostały w szczątkowej formie po dziś dzień – nie ma gminy, która nie organizowałaby dożynek, ale jest to już raczej po prostu zabawa na koniec lata. Przemilczymy z kolei PRL-owskie dożynki centralne i dziwaczne próby potwierdzenia robotniczo-chłopskiego sojuszu. Ciekawe jest to, czy rozumiemy na przykład słowa Jezusa z Ewangelii, kiedy mówi o żniwach, o „Panu żniwa” i o tym, że żniwo jest wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Ten rolniczy obraz często pojawia się w Ewangelii właśnie w okresie letnim.
Kiedyś mówiło się, że już po żniwach, a więc trzeba szykować się do jesieni. Teraz po żniwach zostały już tylko obrzędy, odtwarzane dla zachowania tradycji. Ale może moglibyśmy jakoś odrodzić wspólną pracę, wspólny śpiew, wspólną wdzięczność za to, co dała nam ziemia? Jakże byłoby to ekologiczne i pozwoliło na nowo i głębiej oddawać cześć Stwórcy.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















