Wydaje się, że świętowanie 1700. rocznicy zwołania soboru w Nicei jest kolejną rocznicą, którą Kościół mniej lub bardziej uroczyście celebruje. Wydaje się, że jest wydarzeniem dla wąskiego grona zainteresowanych życiem Kościoła, jak to się mawia – dla koneserów. Sam nie jestem fanem nieustannego świętowania rocznic, bo sprowadza się to nieraz do groteski – do tego, że oprócz samej celebracji rocznicy niewiele więcej z tego wynika.
W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Rocznica jest nie tylko doniosła ze względu na to, że wydarzenie miało miejsce siedemnaście wieków temu. Ale dlatego, że pozwala nam na moment wrócić do Kościoła, który nie był jeszcze podzielony na różne denominacje. Nie oznacza to bynajmniej, że nie było w nim sporów, problemów, błędów czy nadużyć. Zwraca na nie uwagę już Paweł Apostoł w swoich listach do poszczególnych Kościołów. Wracamy pamięcią do Kościoła, który był różnorodny (wiem, że to słowo stało się nieco wyświechtane i w niektórych środowiskach bywa używane jako zarzut, ale nie umiem znaleźć lepszego), a ta różnorodność nie przeczyła jedności samego Kościoła. Jak jeden jest Bóg, choć w trzech Osobach, tak i Kościół w czasach Nicei był jeden, choć stanowiły go tak bardzo różniące się w sposobie celebracji, praktyki i organizacji Kościoły rozproszone w różnych miejscach.
Kościół czasów Nicei to Kościół, który właśnie został „uwolniony”. Ustały prześladowania. Pojawiły się zasadnicze pytania dotyczące Chrystusa. Pośród odpowiedzi pojawiły się też i te, które uznano za błędne. Kościół zgromadził się więc w Nicei, żeby ustalić, kim jest Chrystus, w którego wierzy. Jakoś to sformułować, używając znanych wówczas kategorii filozoficznych i teologicznych, w jakimś określonym i zrozumiałym wówczas kodzie kulturowym. Tak powstały dogmaty. Nie jako cel sam w sobie, ale jako próba ujęcia tego, w co Kościół od początku wierzył, co przekazywał, co odczytywał z Pisma Świętego, co niosła apostolska Tradycja.
Kardynał Grzegorz Ryś w rozmowie dla „Przewodnika Katolickiego” wskazuje trzy wnioski, które płyną z tamtego soboru, ale są aktualne dziś. Na dwa chciałem tu zwrócić uwagę. Najpierw na pytanie, które jest fundamentalne dla chrześcijanina każdych czasów: kim jest Chrystus? I nie tyle chodzi o podręcznikową odpowiedź, ile o odpowiedź na pytanie, czy On faktycznie dla mnie jest Bogiem, czy Jego bliskość ma dla mnie znaczenie, czy Go chcę poznawać, odkrywać, słuchać i za Nim iść. To pytanie łatwe i trudne zarazem. Słyszeliśmy je w swoim życiu tyle razy, że odpowiedź nasuwa się samoistnie. A jednak nie o deklarację chodzi. Pamiętajmy, że i Piotr wiedział, kim jest Chrystus Pan, i deklarował oddanie życia za Niego. Ale dopiero później dojrzał do odpowiedzi pogłębionej, oddającej w prawdzie to, kim faktycznie w danym momencie dla niego Chrystus Pan był. Tym jest słynny dialog nad Jeziorem Galilejskim tuż po zmartwychwstaniu Jezusa.
Drugi wniosek jest pytaniem o to, czy jedność Kościoła jest dla nas czymś, co rzeczywiście cenimy. I znów, trzeba być ostrożnym w odpowiedzi, bo potwierdzenie nasuwa się samo w sobie. A jednak chodzi bardziej o nasz styl życia, naszą codzienność, nasz sposób rozmawiania o Kościele, o dzielących nas różnicach i fundamentalnych podobieństwach, o faktyczne poszukiwanie pokoju i jedności, mostów, nie murów, słów, które stwarzają przestrzeń do spotkania, a nie tych, które potępiają, wyłączają i zamykają drzwi.
Warto wiedzieć, że europejscy skauci katoliccy oprócz flagi federacji i flagi państwowej używają również flagi Unii Europejskiej. Jak wyjaśniają, przyjęta została w 1955 roku w święto Niepokalanego Poczęcia NMP przez Radę Europy jako jej emblemat. Na niebieskim tle nieba symbolizujące narody gwiazdy tworzą okręg – symbol jedności i braterstwa. Liczba dwanaście oznacza doskonałość i pełnię. Dla trzech chrześcijan: Konrada Adenauera, Alcide De Gasperiego i Roberta Schumana, dwanaście gwiazd ponadto nawiązuje do Maryi z Księgi Apokalipsy. Można więc flagę UE niszczyć, uważając to za obronę wartości chrześcijańskich, a można ją wnosić, nadając jej (a właściwie przypominając) znaczenie, że Europa powinna jednoczyć różne kraje w jednym braterskim kręgu.
Wracając do soboru nicejskiego, warto postawić sobie pytanie, w jaki sposób próbujemy na co dzień budować wokół siebie jedność, mając świadomość odmienności poglądów i wiary innych. Ale też jak im pokazać, że nie tyle muszą, ile mogą wierzyć w Chrystusa, który dla nas jest najwyższą wartością, dla której gotowi jesteśmy oddać życie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














