Błogosławiony święty Powstania

Wspominamy Powstanie dzięki takim postaciom jak bł. Michał Czartoryski OP. To ich bohaterstwo i świętość składają się na to niezwykłe wydarzenie, które zatrzymuje w biegu Warszawę
Czyta się kilka minut
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Michał Szułdrzyński, redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Połowa wakacji to w Warszawie czas niezwykły. W ostatnich dniach lipca zaczyna się cały szereg upamiętnień rocznicy wybuchu powstania warszawskiego: koncerty, wernisaże wystaw, biegi uliczne, kawalkady rowerowe, wspólne śpiewanie pieśni patriotycznych itp. Od lat stałym elementem jest Msza św. w Muzeum Powstania Warszawskiego. To różne sposoby wspominania tego „1 sierpnia”, po którym wspominane są kolejne dni zrywu, łącznie ze straszliwą Rzezią Woli.
W zeszłym roku, z okazji 80. rocznicy wybuchu powstania, uroczystą Mszę św. w muzeum po raz pierwszy sprawowali dominikanie, którzy czcili swego zamordowanego brata, błogosławionego o. Michała Czartoryskiego OP. Również w tym roku Msza w muzeum – tym razem pod dachem z obawy przed ulewami, zamiast w parku Wolności – sprawowana była przez ojców z Zakonu Kaznodziejskiego. I znów była poświęcona refleksji nad tą niezwykłą postacią.
Błogosławiony urodził się w książęcej rodzinie, walczył w obronie Lwowa, za co został odznaczony. Mając 30 lat, wstąpił do Zakonu Kaznodziejskiego, święcenie kapłańskie przyjął cztery lata później. 1 sierpnia 1944 roku wybrał się z klasztoru na Służewie na umówioną wizytę lekarską na Powiślu, gdzie zaskoczyło go powstanie. Gdy zorientował się, co się właśnie rozpoczęło, dołączył jako kapelan do zgrupowania AK Konrad. 6 września jego oddział ewakuował się z Powiśla, które powoli zajmowali Niemcy. W piwnicach budynku na rogu dzisiejszej Tamki i Smulikowskiego pozostał w polowym szpitalu z ciężko rannymi, którzy nie byli się w stanie ewakuować. Odrzucił propozycję ocalenia życia, uznał, że jego obowiązkiem jest pocieszać rannych do samego końca. Pół godziny później budynek zajęli Niemcy, zabili rannych i kapelana. Ich ciała wywleczono z piwnicy i spalono na barykadzie. Podczas późniejszej ekshumacji ciała błogosławionego ojca Michała nie zidentyfikowano. Jak metaforycznie mówił w homilii rok temu o. Adam Szustak, bł. Michała do szczętu spaliła miłość bliźniego, której był wierny do końca, miłością bliźniego miłując Boga. 
Często przejeżdżam, wracając z pracy, koło miejsca, gdzie zginął o. Michał. I często o nim myślę. Bo fascynuje mnie jego postawa. Taka zupełnie z innego świata. Dziś zewsząd słyszymy, że mamy myśleć o sobie, odnaleźć siebie. Gdyby o. Michał kierował się radami współczesnych coachów, dziś pamiętałoby o nim pewnie niewielu, poza rodziną – tą najbliższą i tą zakonną. A dzięki wyborowi, którego dokonał w środę 6 września, dziś wspominamy go jako błogosławionego – na ołtarze wyniósł go Jan Paweł II 55 lat po męczeńskiej śmierci. 
Czy się wahał? Czy się bał? Dziś wspominamy Powstanie dzięki takim postaciom jak o. Michał. To ich bohaterstwo i świętość składają się na to niezwykłe wydarzenie, które co roku na wiele dni zatrzymuje w biegu Warszawę. Dosłownie na minutę, gdy o 17.00 pierwszego dnia sierpnia kierowcy wychodzą z samochodów, zatrzymują się przechodnie i, wsłuchani w dźwięk syren, oddają cześć niemal dwom setkom tysięcy ofiar Powstania. Ale ta pamięć trwa znacznie dłużej niż jedną minutę jednego dnia w roku.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2025