Logo Przewdonik Katolicki

Błogosławieni powstańcy warszawscy

Marian Jan Potograbski
Fot.

"Warszawa to sanktuarium męczeńskie narodu" - słowa Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego najpełniej odzwierciedlają bolesną historię naszej stolicy. Przypominają się nam również i dzisiaj, kiedy wspominamy kolejną rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Należy przecież ono do najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski w XX wieku. Przez dwa miesiące sierpnia i września...

"Warszawa to sanktuarium męczeńskie narodu" - słowa Prymasa Polski Kardynała Stefana Wyszyńskiego najpełniej odzwierciedlają bolesną historię naszej stolicy. Przypominają się nam również i dzisiaj, kiedy wspominamy kolejną rocznicę wybuchu powstania warszawskiego.


Należy przecież ono do najważniejszych wydarzeń w dziejach Polski w XX wieku. Przez dwa miesiące sierpnia i września 1944 r. kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy przy ofiarnej pomocy ludności cywilnej, a biernej postawie Armii Czerwonej, walczyło z dobrze wyposażoną i liczniejszą armią niemiecką.
13 czerwca 1999 r. W Warszawie Ojciec Święty Jan Paweł II ogłosił 108 sług Bożych - błogosławionymi. Są wśród nich zarówno osoby świeckie, jak i duchowne. Szczególną uwagę zwracają: ojciec Michał Czartoryski i ksiądz Józef Stanek.

Czartoryski w białym habicie


Błogosławiony o. Michał Czartoryski urodził się 19 lutego 1897 r. w Pełkiniach, pow. Jarosław, w rodzinie książąt Czartoryskich. Po studiach politechnicznych, gdzie uzyskał tytuł architekta, wstąpił w Krakowie do klasztoru Dominikanów i otrzymał imię Michał, a po czterech latach - święcenia kapłańskie. W zakonie pełnił funkcje m.in. wychowawcy braci nowicjuszów w Krakowie i Warszawie, umiejętności nabyte podczas studiów wykorzystał przy budowie klasztoru Dominikanów na Służewcu. W opinii tych, którzy go znali uchodził za Bożego i mądrego kapłana.

Z zaskoczenia


Wybuch powstania warszawskiego zastał o. Michała na Powiślu. Z powodu walk nie mógł powrócić do klasztoru na Służewcu. Powiadomiony o opuszczonym kościele św. Teresy i pozbawionej opieki ludności, i powstańców, zgłosił się do dowódcy III Zgrupowania Armii Krajowej "Konrad" por. Juliusza Szewdyna ps. Konrad z gotowością posługi kapłańskiej i zaraz otrzymał nominację na kapelana Zgrupowania. Jego opiece podlegały punkty szpitalne, w tym największy w dawnej firmie "Alfa-Laval", w piwnicy przy ul. Tamka 3 róg Smulikowskiego.

W kręgu śmierci


Ubrany zawsze w biały habit, był wszędzie widoczny, spowiadał całymi godzinami, swoim taktem i wielką dobrocią rozładowywał wszelkie konflikty. Żył w ciągłym kręgu śmierci, bo jednych do niej przygotowywał, a innych wprowadzał w gruzy na wieczny spoczynek. W nocy z 5 na 6 września 1944 r. oddziały powstańcze wycofały się z Powiśla do Śródmieścia wraz z lżej rannymi pod wpływem natarcia grupy gen. SS Reinefartha, Schmidta i Dirlewangera. Wraz z 11 najciężej rannymi powstańcami w szpitalu "Alfa-Laval" pozostał o. Michał, mimo że mógł go opuścić.

Aż do śmierci


Dominikanin powiedział, że szkaplerza nie zdejmie, a rannych nie pozostawi. Niemcy po zajęciu szpitala wrogo odnosili się do rannych, ok. godz. 13.30 został zamordowany o. Michał. Miał 47 lat, w tym 13 spędzonych w kapłaństwie.
Arcybiskup A. Sapieha napisał o nim: "padł w szeregu walczących, a przy tym spełniając święty obowiązek kapłański, prowadząc dusze do Pana Boga. W lewej kruchcie kościoła św. Teresy znajduje się brązowa tablica upamiętniająca męczeńską śmierć o. Michała Czartoryskiego".

Pallotyński męczennik


Błogosławiony ksiądz Józef Stanek był kapitanem AK. Urodził się 4 grudnia 1916 roku w Łapskach Nizanych, pow. Nowy Targ. Bolesne doświadczenia (w szóstym roku życia stracił rodziców, wychowywała go starsza siostra) być może obudziły w nim pragnienie służby Bogu. W 1924 roku wstąpił do Gimnazjum Pallotynów w Wadowicach, by 10 lat później rozpocząć nowicjat w Sucharach. We wrześniu 1937 roku rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne w Pallotyńskim Wyższym Seminarium Duchownym w Ołtarzewie, w czasie wojny udał się wraz z innymi klerykami na tereny wschodnie Polski, gdzie po wkroczeniu wojsk sowieckich został aresztowany. Zdołał jednak stamtąd uciec i wrócić do Ołtarzewa. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1941 roku z rąk arcybiskupa Stanisława Galla w katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie. Dojeżdżając z Ołtarzewa do Warszawy na tajne komplety, często przewoził żywność dla głodujących mieszkańców.

Wśród powstańców


Wybuch powstania warszawskiego zastał księdza Stanka 1 sierpnia 1944 roku w kaplicy Sióstr Maryi przy ul. Hożej 53. Pełnił funkcję kapelana powstania. Kilka dni później przeniósł się na Czerniaków, gdzie pełnił bardzo sumiennie posługę kapłańską: codziennie odprawiał Mszę świętą, głosił kazania, spowiadał. Służył powstańcom AK i żołnierzom desantu I Armii Wojska Polskiego, nosił wodę z Wisły pod ostrzałem wroga, często dźwigał chorych i rannych, odgrzebywał zasypanych pod gruzami, podnosił złamanych na duchu, wielu uratował życie.

Postawa i świadectwo


Ksiądz biskup E. Materski dał o nim świadectwo: "pracował zarówno wśród powstańców, jak i ludności cywilnej. Cechowała Go przy tym odwaga połączona z roztropnością".
Ksiądz Stanek zawsze był w sutannie ze stułą, z biało-czerwoną opaską na ramieniu, podchodził na pierwszą linię walk, odwiedzał powstańcze szpitale i ludzi w piwnicach. Swoją postawą imponował i dodawał otuchy, był spokojny, zdecydowany, życzliwy i do końca oddany powierzonym mu ludziom. Miał możliwość ucieczki, ale, podobnie jak ojciec Michał, odmówił. Ojciec Józef Warszawski "Paweł" był świadkiem torturowania księdza Stanka. Gdy dalsza walka nie miała już sensu - odważnie podejmował rozmowy z Niemcami, co nie podobało się hitlerowcom.

Miłość Chrystusa przynagla nas...


23 września 1944 roku załamała się obrona Czerniakowa, Niemcy mścili się na ludności, szczególnie jednak upodobali sobie księdza Stanka. Bili go po twarzy, obrzucali wyzwiskami, zmuszali do ciężkich prac. 23 września o godzinie 6.30 w podwórzu magazynu "Społem" przy ulicy Wilanowskiej i Solec powiesili go na belce. Zgnębionej i zniewolonej ludności kazali oglądać obracającego się na wietrze kapłana. Pogrzebano go razem z dwustoma rozstrzelanymi na placu. Ostatecznie jednak po przeprowadzonych ekshumacjach pochowano go na cmentarzu Wojskowym Powązki. Ksiądz Prymas Glemp podkreślił, że błogosławiony ksiądz Stanek był bohaterską postacią, wiernym uczniem Chrystusa, naśladował Go w życiu i męczeńskiej śmierci.
Dyskusja o sensie podejmowanych walk z silniejszym przeciwnikiem w osamotnieniu, zapewne nigdy nie zostanie zakończona. Ze śmierci tych, którzy polegli, możemy czerpać siłę, tak jak czyniły to pokolenia Polaków w najcięższych dla nas czasach. Losy obu kapłanów wyraźnie wskazują na to, że śmierć poniesiona dla innych, oddanie i poświęcenie wobec Boga stają się bezcenne.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki