Po zakończeniu papieskich wakacji kolejne elementy obrazu Leona XIV zaczynają układać się w spójną całość. Kiedy bowiem następca św. Piotra odpoczywał w papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo, byliśmy świadkami powrotu nauki do centrum Kościoła. I to nie tylko z powodu papieskiego zainteresowania sztuczną inteligencją czy wizyt w watykańskim obserwatorium astronomicznym, które swoją siedzibę ma nad jeziorem Albano.
Od Galileusza do Leona
Relacje między Kościołem a nauką bywały czasem niezwykle serdeczne, a czasem złożone i napięte, czego symbolicznym punktem zapalnym pozostaje sprawa Galileusza. W XVII wieku włoski astronom i fizyk, głoszący teorię heliocentryczną, został potępiony przez Święte Oficjum i zmuszony do odwołania swoich poglądów. Obecnie wiadomo, że jego Eppur si muove („A jednak się porusza”) stało się legendarnym symbolem triumfu nauki nad dogmatycznym myśleniem. Jednak sprawa Galileusza to nie tylko epizod napięcia, lecz element refleksji Kościoła nad własną rolą wobec odkryć naukowych. Przez wieki Kościół wahał się między lękiem przed relatywizmem a próbą dialogu z nauką, wiedząc, że rozum zawsze był nie tylko narzędziem badań przyrodniczych, lecz także kluczem do teologii i właściwego rozumienia stworzonego świata. Kościół dostrzegał też wartość nauki jako partnera w poszukiwaniu prawdy. Szczególną rolę odegrali tu papieże tacy jak Leon XIII, Pius XII czy Jan Paweł II, którzy zainicjowali proces zbliżenia między nauką a wiarą, chociażby rehabilitując Galileusza, co uczyniono oficjalnie w 1992 roku, i powołując instytucje takie jak Papieska Akademia Nauk. Obecnie Kościół nie tylko akceptuje odkrycia naukowe, ale też stara się aktywnie uczestniczyć w dyskusjach bioetycznych, technologicznych i klimatycznych, ostatnio zwłaszcza nad rozwojem sztucznej inteligencji, przypominając, że nauka, choć potężna, musi mieć kompas moralny, by służyła człowiekowi, a nie go dekonstruowała. Kiedy więc w maju 2025 roku nowo wybrany papież Leon XIV wygłosił pierwsze przesłanie do wspólnoty naukowców, wielu słuchało ze zdziwieniem. Oto głowa Kościoła katolickiego, absolwent matematyki, prawnik kanonista, pierwszy papież z USA, kraju będącego technologiczną i naukową potęgą, między innymi dzięki sile swych uniwersytetów, mówi językiem godności osoby ludzkiej, łącząc go z językiem danych, algorytmów i niepokoju o przyszłość nauki wyzutej z etyki. Bo już w pierwszych tygodniach pontyfikatu Leon XIV nie tylko kontynuował społeczne dziedzictwo swoich poprzedników, ale wyraźnie zaznaczył nową linię, której wielu brakowało w ostatnich latach rządów Franciszka: przypomniał, że Kościół nie boi się nauki. Wręcz przeciwnie, chce być jej sumieniem. Łączy się to oczywiście i przypomina epokę innego Leona, papieża encykliki Rerum novarum, który w XIX wieku jako pierwszy zbudował pomost między tradycją a nowoczesnością.
Leon XIV idzie jeszcze dalej. W pierwszych miesiącach jego pontyfikatu obserwujemy nową erę „naukowego katolicyzmu”, pełną nie tylko moralnych napomnień, ale i konkretnych gestów, takich jak wizyta w watykańskim obserwatorium, otwarcia na badania, dialog i wspólne projekty ze światem akademickim, czego przykładem chociażby relacje z papieskim uniwersytetem św. Tomasza w Rzymie, a osobiście jego rektorem, o. Josephem White’em OP.
Papież z uniwersytetu, papież z laboratorium
Również w tym kontekście wybór papieskiego imienia nie był przypadkowy. Leon XIII, papież z przełomu XIX i XX wieku, był intelektualistą, który w czasach społecznych rewolucji przemysłowych odważnie wchodził w dialog z modernizmem i nauką. W encyklikach takich jak Aeterni Patris czy Providentissimus Deus ustanowił jasne zasady: rozum i wiara mogą współistnieć. A nauka, jeśli nie odrywa się od etyki, może prowadzić do prawdy, nawet tej ostatecznej. Leon XIII zainicjował też powstanie Watykańskiego Obserwatorium Astronomicznego, popierał krytyczne studia biblijne i dążył do wyważonej integracji nauk przyrodniczych w ramach refleksji teologicznej. Obecny Leon, papież Prevost, dobrze znający historię papiestwa i realia współczesności, świadomie nawiązuje do tej spuścizny. Ale wnosi coś jeszcze: własne doświadczenie naukowe. Bo zanim został papieżem, Leon XIV był człowiekiem Akademii. Studiował matematykę na Villanova University, pisał doktorat z prawa kanonicznego w Rzymie, pracował naukowo w duchu augustiańskim, pokornie i spokojnie nawiązując do tradycji założyciela swego zakonu. W czasie pełnienia posługi biskupiej w Stanach Zjednoczonych patronował licznym inicjatywom z pogranicza nauki i etyki, a jego przemówienia na konferencjach bioetycznych i dotyczących sztucznej inteligencji przyciągały uwagę nie tylko katolików, również dziennikarzy, podobnie jak miało to miejsce podczas konferencji prasowych w Watykanie, gdzie z jasnością tłumaczył np. zawiłości synodalnego sposobu myślenia.
Po wyborze na Stolicę Piotrową kard. Prevost nie porzucił tego wymiaru. Już w pierwszych tygodniach pontyfikatu odwiedził Centrum Telewizji Watykańskiej (CTV), ale nie po to, by wystąpić przed kamerą, tylko by zapoznać się z infrastrukturą transmisji danych i rozwoju mediów immersyjnych, wiedząc, że komunikacja i dane to najważniejsze języki współczesności. W trakcie swojego papieskiego urlopu udał się również z niezapowiedzianą wizytą do Obserwatorium Watykańskiego, znajdującego się w Castel Gandolfo. Tam rozmawiał z naukowcami nie tylko o gwiazdach, ale o roli metafizyki w astrofizyce. W rocznicę lądowania na Księżycu odbył zaś rozmowę telefoniczną z Buzzem Aldrinem, amerykańskim astronautą, będącym legendą eksploracji kosmosu. Był to symboliczny powrót do gwiazd, dosłownie i metaforycznie. Papież patrzy w niebo, nie tylko modląc się, ale i badając. To gest pełen znaczenia: nauka nie jest dla papieża zagrożeniem, lecz miejscem spotkania z tajemnicą stworzenia. To nie tylko symbol. To strategiczne przesunięcie środka ciężkości Kościoła w stronę proaktywnego uczestnictwa w debacie o przyszłości świata, która dzisiaj odbywa się głównie w obszarze nauki.
Inny niż Franciszek
Pontyfikat papieża Franciszka był silnie skoncentrowany na peryferiach: ubogich, migrantach, ekologii, wykluczonych. Jorge Mario Bergoglio był papieżem duszpasterzem, prorokiem zmian klimatycznych, miłosierdzia, nowej ekonomii i nierówności społecznych, budując swoją doktrynę na triadzie: ziemia (miejsce), dach (schronienie), praca (utrzymanie). Leon XIV nie odrzuca tej wizji, ale przesuwa akcent. Nie mówi o Kościele „wychodzącym”, ale o Kościele „słuchającym”, także uczonych. To wyraźna zmiana tonu, a może i powrót do źródeł, z których czerpał również św. Jan Paweł II, w Castel Gandolfo właśnie organizując spotkania dla naukowców.
Franciszek odnosił się też dość nieufnie do technokratycznej kultury, często krytykował logikę „algorytmicznego panowania” nad światem, mimo uczestnictwa w najważniejszych branżowych wydarzeniach. Leon XIV mówi o tym samym, ale z wnętrza problemu, nie z zewnątrz. Nie protestuje, lecz negocjuje. Nie nawołuje, lecz analizuje i przedstawia alternatywę. W tym sensie jest nowym typem przywódcy Kościoła: kimś pomiędzy papieżem – profetą a papieżem – naukowcem. Leon XIV stawia pytania, które są zarazem stare i zupełnie nowe: Czy nauka, nie mając celu ostatecznego, nie staje się nihilistyczna? Czy technologia, nie mając sumienia, nie staje się despotyczna? Czy Kościół, zamykając się na język nauki, nie staje się kulturowo nieczytelny?
To pytania, których nie bał się Leon XIII i które z mocą stawia dziś kardynał Robert Prevost, papież, który patrzy w gwiazdy i nie zapomina, że jego misją jest prowadzić ludzi po ziemi. A w świecie zdominowanym przez tempo danych i ryzyko dehumanizacji taki głos może się okazać najbardziej potrzebnym głosem naszych czasów.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!















