Pontyfikat Leona XIV rozpoczął się od gestu, który wielu odczytało jako świadome wejście w spór o przyszłość człowieka. W przemówieniu do Kolegium Kardynałów, wygłoszonym tuż po swoim wyborze, papież odwołał się do Leona XIII i jego przełomowej encykliki Rerum novarum, będącej odpowiedzią Kościoła na rewolucję przemysłową, która zmieniła świat pracy, a wraz z nim strukturę społeczną i moralną Zachodu.
W świecie XXI wieku, zdaje się mówić Leon XIV, nie żyjemy już jednak w epoce maszyn stojących w fabrykach, lecz algorytmów (to zresztą wspólny horyzont myślenia dla papieża Amerykanina i jego poprzednika, Franciszka). To przesunięcie – subtelne, a zarazem radykalne jednocześnie – sprawia, że technologia przestaje być jedynie narzędziem, a zaczyna być środowiskiem: przestrzenią, w której kształtuje się nasze rozumienie prawdy, wolności i odpowiedzialności.
W tym kontekście coraz częściej powraca tytuł, który, choć niepotwierdzony oficjalnie, funkcjonuje już w rzymskim obiegu: Magnifica humanitas. Jeśli rzeczywiście tak będzie brzmieć tytuł nowej encykliki, stanie się ona nie tylko kontynuacją tradycji, lecz także jej reinterpretacją; próbą odpowiedzi na pytanie, czy w epoce sztucznej inteligencji człowieczeństwo można jeszcze nazwać „wspaniałym” bez ironii.
Rerum novarum 2.0
Nie jest przypadkiem, że nawet spekulowana data publikacji (15 maja) nawiązuje do rocznicy Rerum novarum. Tamten dokument był próbą ocalenia godności pracy w świecie, który zaczął traktować człowieka jako element procesu produkcji wobec roztaczanych przez kolejne prądy ideowe i polityczne mariaży. Współczesny problem jednak wydaje się jeszcze bardziej fundamentalny: człowiek nie jest już tylko trybikiem w maszynie, a ryzykuje, że stanie się zbędny wobec jej autonomii.
Leon XIV nie wpisuje się jednak w ton katastroficzny. Nie jest prorokiem upadku ani moralistą odrzucającym nowoczesność. Jego myślenie ukształtowane przez matematyczną precyzję i kanonistyczną dyscyplinę zmierza raczej ku rozróżnieniu niż potępieniu. Sztuczna inteligencja nie jest dla niego ani zbawieniem, ani zagrożeniem samym w sobie – jest próbą.
Człowiek drogą Kościoła
Antropologia i godność człowieka to słowa, które powracają w papieskich wystąpieniach i w interpretacjach jego najbliższych współpracowników od początku tego pontyfikatu. Nikt jednak nie ukrywa, że pierwszy papieski dokument rangi encykliki to też próba, moment, w którym ujawni się prawda o tym pontyfikacie w momencie historii, w którym ujawni się prawda o człowieku. Nie o maszynie, lecz o tym, kto ją tworzy i w jakim celu.
W tym sensie Leon XIV rozwija intuicje Franciszka, który w ostatnich latach swojego pontyfikatu coraz wyraźniej wskazywał na zagrożenia związane z cyfrową nierównością i etyką algorytmów – także dla prawa i pokoju międzynarodowego. Jednak nowy papież przesuwa akcent: nie tyle pyta, co technologia robi z nami, ile co my robimy z samymi sobą za jej pośrednictwem. Bo jeśli algorytmy zaczynają podejmować decyzje – w sądach, szpitalach, administracji, a nawet na polu walki – to pytanie o sprawiedliwość nie znika, lecz zmienia swój adres. Nie brzmi już „Czy decyzja jest słuszna?”, lecz „Kto ponosi za nią odpowiedzialność?”, a jeszcze głębiej: „Czy istnieje jeszcze podmiot zdolny tę odpowiedzialność unieść?”. Dlatego tematem encykliki będzie rola człowieka w świecie technologii.
W tej perspektywie bowiem sztuczna inteligencja staje się czymś więcej niż technologią. Staje się lustrem, które odbija nie tylko dane, lecz także nasze uprzedzenia, lęki, aspiracje i nadzieje. Jeśli jest niesprawiedliwa, to nie dlatego, że „myśli”, lecz dlatego, że to my myślimy w sposób nieuporządkowany czy nieetyczny. Jeśli wyklucza, to dlatego, że wcześniej zgodziliśmy się na formy wykluczenia, które teraz zostały zapisane w kodzie przez inżynierów, bez aktywnego uczestnictwa filozofów czy ekspertów od myśli.
Nadzieja zamiast strachu
Dlatego Leon XIV nie obawia się „myślących maszyn” – słychać w Watykanie i w jego własnych słowach, wypowiadanych chociażby na uniwersytetach w Afryce. Jego niepokój dotyczy raczej ludzi, którzy przestają myśleć i przestają czuć. Erozja etyczna nie polega bowiem na tym, że technologia staje się zbyt potężna, lecz na tym, że człowiek rezygnuje z bycia jej sędzią.
W tym miejscu pojawia się czteroelementowy schemat, który, jak sugerują watykańskie źródła i wypowiedzi papieża, może stać się osią nowej encykliki: godność, solidarność, pomocniczość i zrównoważony rozwój z dodatkiem nadziei, czyli wszystko to, co znamy z katolickiej nauki społecznej. Nie jest to więc wymyślanie na nowo, lecz zastosowanie tych pojęć w kontekście AI z nową ostrością. Każde z nich staje się pytaniem skierowanym nie do technologii, lecz do jej twórców: czy to, co budujemy, służy człowiekowi czy go zastępuje?
Jednocześnie papież, ukształtowany przez doświadczenie pracy duszpasterskiej w Ameryce Łacińskiej, nie zatrzymuje się na poziomie abstrakcji. Wie, że technologia nie istnieje w próżni. W miejscach, gdzie państwo jest słabe, a nierówności głębokie, AI może stać się narzędziem kontroli zamiast wyzwolenia, jak podkreślał w ostatniej podróży w Afryce. Tam, gdzie dane są dobrem luksusowym, a nadzór codziennością, pytanie o etykę algorytmów nie jest akademickim sporem, lecz kwestią przetrwania.
Dlatego Magnifica humanitas, jeśli rzeczywiście taki będzie jej tytuł, zapowiada się jako dokument nie tyle o technologii, ile o człowieku w świecie technologii. O jego zdolności do zachowania wolności w warunkach, które sprzyjają jej delegowaniu, i odpowiedzialności w świecie, który oferuje coraz więcej automatycznych odpowiedzi.
Najbardziej zaskakujący w tej wizji jest jednak jej wymiar teologiczny. Leon XIV zdaje się sugerować, że sztuczna inteligencja – odpowiednio rozumiana – może stać się przestrzenią objawienia nie w sensie nadprzyrodzonym, lecz antropologicznym. Może pokazać nam, kim jesteśmy, gdy próbujemy stworzyć coś na swój obraz.
Augustiańskie intuicje zawsze obecne
To intuicja, która prowadzi w głąb tradycji chrześcijańskiej, oczywiście aż do św. Augustyna, dla którego każde ludzkie działanie było wyrazem tęsknoty za prawdą i dobrem. Jeśli więc nasze maszyny są odbiciem tej tęsknoty, pytanie nie brzmi już, czy AI ma „duszę”, lecz czy my jej nie tracimy. W tym sensie planowana encyklika może okazać się jednym z najważniejszych dokumentów początku XXI wieku, ustawiając najważniejsze pytania na nowo: nie w kategoriach technicznych, lecz egzystencjalnych.
Ostatecznie przecież nie chodzi o to, czy maszyny będą myśleć jak ludzie, tylko o to, czy ludzie będą jeszcze zdolni myśleć jako ludzie? I czy w świecie, który coraz bardziej przypomina system, znajdzie się miejsce na coś, co nie daje się zaprogramować: sumienie.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!














