Przemienienie

Doświadczenie z góry Tabor musiało być jednym z fundamentalnych w życiu Piotra, skoro kilkadziesiąt lat później, pisząc swój list, do niego wraca
(zob. 2 P 1, 16–18). Powołuje się na nie jako argument, że głosząc Ewangelię, ani on, ani pozostali apostołowie nie szli za zmyślonymi opowieściami.
Czyta się kilka minut
Carl Bloch Przemienienie Pańskie, 1872 r. | fot. WIKIPEDIA
Carl Bloch Przemienienie Pańskie, 1872 r. | fot. WIKIPEDIA

Podobnie argumentuje Jan, także w korespondencji: „[To wam oznajmiamy], co było od początku, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1 J 1, 1). On też był na Taborze. Trzeci z tam obecnych, Jakub, nie zostawił nam żadnego pisanego świadectwa, ale to, że został ścięty z powodu Chrystusa, było jego sposobem powiedzenia, że Jezus jest Panem.

Czego doświadczyli apostołowie?
Najpierw drogi. Zostali wezwani przez swojego Mistrza do wejścia na górę, podobnie jak Mojżesz i Eliasz wchodzili na Horeb wezwani tam przez Boga. Tu mogłabym długo mówić o znaczeniu gór i wyżyn w Biblii, ale nie jest to zasadniczy temat tego tekstu. Wystarczy tylko pamiętać, że samotne szczyty były miejscami otrzymania Prawa i misji, a przede wszystkim spotkania z Jahwe twarzą w twarz i słyszenia Jego głosu. 
Kiedy przychodzą na miejsce, nagle człowieczeństwo Jezusa ulega przemianie. Podstawowym fenomenem jest blask – takiego określenia używają ewangeliści, żeby opisać to, co się dzieje z szatami Pana i Jego twarzą. Jakby z Jego wnętrza biło światło. I w tej samej chwili pojawiają się przy nim Mojżesz (prawodawca) i Eliasz (prorok), najbardziej zaskakujący jednak jest, przynajmniej dla mnie, temat ich rozmowy. Nie mówią o chwale Chrystusa, o Jego wielkości, tylko o tym, co On wcześniej zapowiadał uczniom, a więc o krzyżu i tym, co dzięki niemu ma się dokonać. Czytam to jako stwierdzenie: „To, czego doświadczycie w Jerozolimie, w żaden sposób nie naruszy mojej chwały. Tylko ją potwierdzi”, a takie odczytanie tej konwersacji potwierdza to, co wydarza się później.
W zaskoczonym widokiem Piotrze oczywiście włącza się praktyk i zarządzający: dobrze, że jesteśmy, postawimy trzy namioty… i paradoksalnie to, co następuje, wcale nie podważa jego propozycji. Owszem, w Ewangelii Markowej, a więc, jak się zakłada, będącej zapisem katechez tego właśnie apostoła, pojawia się smętna konstatacja tego ostatniego wraz z usprawiedliwieniem: „Nie wiedział bowiem, co powiedzieć, byli bowiem ekfoboi” (Mk 9, 6). To ostatnie słowo ma odcień znaczeniowy wyjścia z siebie ze strachu, ale specyficznego, ponieważ fobos w Biblii oznacza bardzo często lęk wynikający ze stanięcia wobec epifanii. Zresztą na koniec Jezus mówi im, aby się nie lękali (zob. Mt 17, 7), więc zdecydowanie coś było na rzeczy.
A dlaczego Piotrowe słowa nie były tylko rozpaczliwą próbą odnalezienia w tej sytuacji czegoś, czego można się chwycić, by odzyskać poczucie kontroli? Kiedy jeszcze mówi, otacza ich wszystkich obłok. Podobnie jak otaczał górę Horeb, kiedy wszedł na nią Mojżesz po tablice Prawa, Namiot Spotkania na pustyni, jak wypełniał świątynię Salomona podczas jej konsekracji. Widzę w tym jednak nie tylko widzialny znak Obecności, ale i obrazowe powiedzenie Piotrowi: „Dobrze powiedziałeś: postawicie trzy namioty – wy sami nimi będziecie”. Co prawda zamieszka w nich Duch Święty, nie postacie, które spotkali na górze Przemienienia, ale Duch apostołów do nich upodobni: Jan będzie prorokował jak Eliasz, Jakub będzie przełożonym wspólnoty w Jerozolimie jak Mojżesz był na pustyni, a Piotr i jego następcy będą namiestnikami Chrystusa, prowadząc dalej Kościół.
Z obłoku Obecności dobiega głos i wypowiada słowa, które już raz wypowiedział, nad brzegiem Jordanu, kiedy Jezus przyjął chrzest. To określenie, kim On jest, i potwierdzenie Jego misji: „To jest mój Syn umiłowany/wybrany, Jego słuchajcie”. Są one także odwołaniem do Psalmu 2, czyli koronacyjnego, wskazują więc na Jego pochodzenie z rodu Dawida i godność królewską. Pobrzmiewa w nich nadto echo jednej z pieśni o Słudze Jahwe z Księgi Izajasza (zob. Iz 42, 1–9) i kiedy do niej zajrzymy, znajdziemy następującą charakterystykę tej postaci: przyniesie Prawo, zawrze nowe Przymierze, będzie światłością dla narodów, da wolność uciemiężonym i poznanie tym, którzy do tej pory byli zamknięci w ciemności. Całość kończy się stwierdzeniem Boga, że nie odda swojej chwały nikomu, i oto zapowiada nowe wydarzenia, zanim one nastąpią. Po czym Izajasz pisze o zwycięskim pochodzie Boga, a więc objawieniu się Jego chwały. Mowa więc o tym słudze, który zwycięży, przyjmując cierpienie i śmierć, i tak uczyni wszystko nowe. Rzeczy, jak się zdaje, nie do pogodzenia: upokorzenie i śmierć jako zwycięstwo? Pewne światło na całość rzucają słowa Jezusa po tym, kiedy rozwiewa się obłok, a On sam znów wygląda jak wędrowny cieśla. Poleca, by nie mówili o tym doświadczeniu nikomu, zanim On nie zmartwychwstanie, ale w tamtym momencie to w apostołach zrodziło tylko kolejne pytania. Być może wzmocniło też to, które nosili w sobie od momentu uciszenia burzy na jeziorze: „Kimże On jest, że nawet wichry i jezioro są Mu posłuszne?” (Mt 8, 27).

Poszukiwanie zrozumienia
Dobrze jest trwać w nieustannym zdziwieniu Jezusem, które pociąga za sobą pragnienie poznawania Go coraz lepiej. Przemienienie więcej komplikowało, niż wyjaśniało, bo ukazywało Jego twarz jako ludzką, ale pełną chwały Boga. Kim On jest? Po otrzymaniu Ducha Świętego, a wielu nawet wcześniej, spotykając Zmartwychwstałego, odkrywa wstrząsającą prawdę: Jezus jest wcielonym Bogiem. Jak to jednak możliwe? Co to mówi o Nim? I o nas?
Wielu krytykuje moment, kiedy chrześcijaństwo stało się religią państwową Imperium, warto tu jednak dostrzec pewien bardzo pozytywny aspekt tego wydarzenia: władze świeckie (czyt. urzędnicy) potrzebowały jasnych definicji. To wymusiło rozwój doktryny i jej precyzowanie. Kościół miał już wtedy za sobą kilka potyczek z herezjami, więc i pewną wprawę w ich rozpoznawaniu. Na początku IV wieku przyszedł czas na stworzenie jednego, klarownego wyznania wiary, które mogliby przyjąć wszyscy ortodoksyjni chrześcijanie. Wtedy na żądanie cesarza zwołano synod w Nicei, który obecnie określamy jest mianem pierwszego soboru powszechnego. Na nim zaczęła się żmudna droga pracy nad językiem teologicznym, który pozwolił do pewnego stopnia opisać to, co Jezus na górze Tabor pokazał apostołom, odsłaniając prawdę o podatności człowieczeństwa na przemianę pod wpływem Bożej chwały. 
Do dziś nie określono sztywnych granic Bóstwa i człowieczeństwa w Jezusie. Nic dziwnego, jest jedyny w swoim rodzaju, do tego Bóg jest relacyjny, więc mam taką autorską hipotezę, że we wcielonym Synu Bożym natury są w relacji, nieustannie komunikując się ze sobą, czyli będąc w ruchu. A w takim razie nie ma sztywnych granic, tylko niekończąca się dynamika oparta na zachowaniu „tożsamości” i wychodzeniu do „drugiego”. Może właśnie dlatego Jezus nie zrobił wykładu o tym, że są w Nim dwie natury, tylko zabrał ze sobą tych, którzy mieli stać się głównymi filarami Kościoła, i przemienił się wobec nich. Dał im obraz, nie filozoficzną narrację.
Dla nas wydarzenie z Taboru to wskazówka, że Bóstwo i ludzka natura potrafią ze sobą w pełni współgrać. Wielu herezjarchów pierwszego Kościoła nie potrafiło zgodzić się na to, że ludzkie psychika i cielesność zostały w pełni zjednoczone z naturą Boga. Wydawały się zbyt toporne, ograniczone, brudne, jak dzikie zwierzątka, nad którymi nie ma kontroli. Na Taborze okazało się, że Bóg potrafi je doskonale oswoić. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2025