Koniec ładu, jaki znamy

Obecny ład wszak opiera się na wierze w prawo międzynarodowe, które na przykład zakazuje przyłączania siłą terytoriów należących do innych państw
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Choć Donald Trump jeszcze nie został zaprzysiężony, świat już teraz zaczyna się niezwykle szybko zmieniać. Prezydent elekt zdążył bowiem ogłosić, że Waszyngton musi rozważyć przyłączenie Grenlandii. Stwierdził też, że trzeba by Kanadę zmienić w kolejny ze stanów składających się na USA. Groził też przejęciem Kanału Panamskiego, jak również zaproponował zmianę nazwy Zatoki Meksykańskiej na Amerykańską… Pytany na konferencji prasowej, czy wyklucza użycie siły w celu osiągnięcia tych pomysłów, odmówił odpowiedzi.

W najlepszym wypadku mamy do czynienia z człowiekiem, który żartuje sobie z obecnego ładu międzynarodowego. W najgorszym – z człowiekiem, który go zniszczy. Obecny ład wszak opiera się na wierze w prawo międzynarodowe, które na przykład zakazuje przyłączania siłą terytoriów należących do innych państw. Jeśli Trumpowi wolno mówić o aneksji Grenlandii, dlaczego Putinowi ma nie być wolno mówić o zajęciu Ukrainy i przesuwaniu siłą granic państw w swoim sąsiedztwie? Dlaczego w takim razie Xi Jinpingowi ma nie być wolno mówić o zajęciu Tajwanu?

A może już nikt w ten ład międzynarodowy nie wierzy?

W Polsce prezydent i premier opowiedzieli się za przyznaniem immunitetu premierowi Izraela Beniaminowi Netanjahu, by mógł wziąć udział w 80. rocznicy wyzwolenia obozu śmierci Auschwitz 27 stycznia, gdy obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu. Kłopot w tym, że Netanjahu jest ścigany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze, który chce osądzić zarzuty o ludobójstwo podczas wojny z Hamasem, którą Izrael toczy od półtora roku w Gazie, a Polska zobowiązała się z MTK współpracować. Kłócący się na co dzień o wszystko Andrzej Duda i Donald Tusk nagle przemówili jednym głosem (choć Koalicja Obywatelska usiłowała przekonywać, że list prezydenta, który poprosił o immunitet dla izraelskiego premiera, nie miał nic wspólnego z uchwałą rządu, która ten immunitet przyznała) i nikt nie ma wątpliwości, że działali nie z przypływu miłości do Netanjahu, tylko z powodu oczekiwań ekipy Trumpa, która z Netanjahu ma wyjątkowe stosunki.

Ale nie idzie tu tylko o geopolitykę. Uchodzący za jednego z głównych sojuszników liberalnej demokracji Mark Zuckerberg, którego prawica przez lata oskarżała o to, że wprowadza na założonym przez siebie Facebooku cenzurę w imię politycznej poprawności, nagle stwierdził, że przez lata to rząd Bidena zmuszał go do cenzurowania treści w jego własnym serwisie i ogłosił koniec walki z fake newsami i dezinformacją, bo prawa strona uważała to właśnie za narzędzie wyciszania konserwatywnych głosów.

Sam Zuckerberg postawił znak równości pomiędzy moderowaniem treści (czyli np. usuwaniem wpisów lub zawieszaniem kont, które łamią regulamin Facebooka, wyłapują treści terrorystyczne, pedofilskie itp.) a cenzurą i ogłosił zerwanie współpracy z organizacjami fact-checkingowymi, które również oskarżył o to, że nie sprawdzają faktów, ale służą walce z poglądami, które nie mieszczą się w liberalnym mainstreamie.

Dotychczasowy liberalny ład chwieje się na naszych oczach. Pytanie, czy to, co go zastąpi, będzie rzeczywiście lepsze?
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 3/2025