Zobaczyć wzrokiem wyobraźni

W kościele rzadko można usłyszeć zachętę, by w życiu duchowym używać wyobraźni. A przecież wiara nie tylko nie zabrania używania wyobraźni, ale wielcy mistrzowie duchowości do jej używania wręcz zachęcali.
Czyta się kilka minut
Św. Ignacy Loyola założyciel jezuitów, portret Petera Paula Rubensa, fot. WIKIPEDIA
Św. Ignacy Loyola założyciel jezuitów, portret Petera Paula Rubensa, fot. WIKIPEDIA

Co by było, gdyby klucz do twojego sukcesu leżał w wyobraźni twojej córki? Tak zaczyna się jeden z internetowych opisów filmu z 2009 roku, zatytułowany Wyobraź sobie, w którym Eddie Murphy gra główną rolę. Reżyser Karey Roland Kirkpatrick opowiada o relacji między pracoholikiem Evanem a jego córką Olivią, której wyimaginowany świat staje się tajemnicą jego osiągnięć zawodowych. Błyskotliwy doradca finansowy odkrywa, że Olivia potrafi przewidywać przyszłość, używając do tego swojego kocyka oraz korzystając z pomocy królowej Qwali i księżniczek Kupidy, Sopidy i Mopidy, które istnieją tylko w jej wyobraźni.

Wyobrażanie wyobrażeń
Zdesperowany Evan, który akurat stoi wobec szansy na duży awans, nie tylko zaczyna wierzyć w nadzwyczajną moc kocyka córeczki, ale stara się w jakiś sposób dołączyć do jej wyobrażonego świata. Robi to jednak na tyle nieudolnie, że dziewczynka dochodzi do wniosku, iż za jego próbami stoi wyrachowanie i żądza awansu, a nie ona i jej dobro. Eddie Murphy zgrabnie pokazuje, jak racjonalny i ambitny dorosły mierzy się z problemem wyobraźni, raz po raz sprawiając wrażenie, że bardziej udaje wejście w jej przestrzeń niż rzeczywiście puszcza jej wodze. Czy córeczka dostrzega te niuanse? Zakończenie filmu pozwala domniemywać, że tak, skoro odkrywszy, że jest już w centrum uwagi ojca, Olivia rezygnuje z gry wyobraźni, zawiadamiając tatę o odejściu wyimaginowanych przyjaciółek.
Jeśli ktoś spróbuje znaleźć definicję wyobraźni, odkryje, że nie jest to proste zadanie, ponieważ niejednokrotnie dowie się, że wyobraźnia to zdolność tworzenia… wyobrażeń, albo że jest to umiejętność „wyobrażania sobie czegoś, co w realnym świecie jest mało prawdopodobne”. Na szczęście na jednej ze stron firmowanych przez Polską Akademię Nauk, z artykułu Agnieszki Rejniak-Majewskiej można się dowiedzieć, że wyobraźnia to zdolność tworzenia „myślowych obrazów rzeczywistości lub wybranych jej aspektów, łączenia składników wiedzy w nowe całości, odtwarzania i projektowania możliwych sytuacji”. Liczni badacze nie mają wątpliwości, że wyobraźnia odegrała ogromną rolę w rozwoju ludzkości i cywilizacji. Wielu ludzi utożsamia ją z fantazją, polotem, inwencją, pomysłowością itp.

Dwa zasadnicze odcienie
Co prawda mówi się czasem o ludziach bez wyobraźni, istnieje nawet rzadka choroba afantazja, która wpływa na zdolność wyobrażania sobie obrazów w umyśle, generalnie jednak trudno sobie wyobrazić człowieka całkowicie pozbawionego wyobraźni. William Wharton, amerykański psycholog, malarz i pisarz, w książce Nie ustawaj w biegu napisał wprost, że „bez wyobraźni życie może być nieco nudne”. A Albert Einstein uważał, że wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne, natomiast wiedza bez wyobraźni – najwyżej doskonałe. Na jeszcze jeden istotny aspekt wyobraźni wskazała Jolanta Żelazna z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu w artykule Zrozumieć wyobraźnię: „Posiadanie wyobraźni, czyli władanie nią, to stan z gruntu przeciwny wobec tego, w którym wyobraźnia posiada człowieka, sterując nim wedle własnych kaprysów”. To prawda. Wyobraźnia może być siłą rozwijającą człowieka i społeczność, w której żyje, może jednak być także siłą destrukcyjną, niszczącą zarówno konkretną osobę, jak i świat, na który ma ona wpływ. Zarówno wielcy odkrywcy i wynalazcy, jak i wielcy zbrodniarze, kierowali się w swych działaniach swoimi wyobrażeniami.
Ksiądz Andrzej Draguła w tekście dla jesiennego numeru kwartalnika „Życie Duchowe” w 2017 roku napisał o ambiwalencji wyobraźni. Zauważył, że wyobraźnia ma dwa zasadnicze odcienie. Pierwszy to pewna kreacyjna zdolność do tworzenia nowych wyobrażeń. „W ten sposób można sobie wyobrazić coś, co w materialnej rzeczywistości nie istnieje” – wytłumaczył teolog z Uniwersytetu Szczecińskiego. Druga funkcja wyobraźni to przywoływanie w myślach tego, co już zostało zobaczone i co pozostawiło ślad w pamięci. Według ks. Draguły właśnie tę drugą funkcję trzeba wykorzystać podczas kontemplacji.

Wie, co zamierza stworzyć
Pomysł korzystania z wyobraźni w życiu duchowym nie jest nowy. Na przykład w XVI stuleciu św. Ignacy Loyola radził, by poszukiwać obecności Boga we wszystkich elementach rzeczywistości, a uprzywilejowane miejsce w swojej duchowości przyznał wyobraźni. Zachęcał do wyobrażania sobie podczas modlitwy miejsc, osób i wydarzeń z życia Jezusa, Jego Matki, Jego uczniów itp. Wojciech Żmudziński SJ w jednym z artykułów stwierdził wprost, że „ignacjańska medytacja zmienia wyobraźnię w miejsce spotkania z Bogiem, uczy obserwowania oczyma duszy wydarzeń z życia Chrystusa i odsłania przed człowiekiem to, co w życiu ważne”. Istotnie, np. w Ćwiczeniach duchowych, w drugiej kontemplacji o Narodzeniu, założyciel jezuitów zaleca: „zobaczyć wzrokiem wyobraźni drogę z Nazaretu do Betlejem: zastanowić się nad jej długością, szerokością i [nad tym], czy ta droga wiedzie przez równiny, czy przez doliny i pagórki. Podobnie trzeba spojrzeć na miejsce albo na grotę narodzenia: jak jest wielka, jak wąska, jak niska, jak wysoka i jak była urządzona”.
Jedno z pytań stawianych czasami w związku z religią, wiarą i wyobraźnią dotyczy wyobraźni Boga – czy podobnie jak człowiek, ją posiada i nią dysponuje. Na potwierdzenie przekonania o istnieniu Bożej wyobraźni często przywoływany jest, zawarty w Księdze Rodzaju, opis stworzenia świata i ludzi. Bóg każdego dnia swego dzieła doskonale wie, co zamierza stworzyć i konsekwentnie realizuje swój zamysł. Raz po raz w opisie stworzenia pojawiają się słowa „tak się stało”, potwierdzające, że wyobrażenie kolejnych rzeczy składających się na rzeczywistość świata istniało wcześniej. Według naszego, ludzkiego doświadczenia, taki proces wymaga wyobraźni, twórczego aktu najpierw pozostającego w sferze myśli. Paradoksalnie, nie bardzo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, jak faktycznie funkcjonuje wyobraźnia Boga.

Sucha buła z masłem
Na paradoks z punktu widzenia ludzi wierzących zakrawa również sugestia, że Bóg jest efektem działania ludzkiej wyobraźni, będącym odpowiedzią na cierpienie, ból, słabość, niepokój i inne problemy, z którymi człowiek mierzy się na ziemi. Doświadczenie naszego gatunku pokazuje jednak, że nikt nie stworzył Boga w swoim umyśle, rozpowszechniając tę koncepcję na cały ziemski glob. Natomiast niewątpliwie miliony ludzi używają wyobraźni, aby stworzyć sobie obraz Boga, w którego wierzą. Wykorzystują do tego znane sobie elementy rzeczywistości, budując sobie na przykład wyobrażenie Boga na wzór własnego ojca (czasami włącznie z jego wyglądem). W tym procesie efektem działającej wyobraźni nie jest jednak Bóg, lecz tylko Jego wizerunek utworzony w reakcji na potrzebę konkretnego człowieka. Ktoś inny, klęczący obok niego w ławce kościelnej, może nosić w swej świadomości zupełnie odmienny obraz, a jednak obaj wierzą w tego samego Boga.
Dziesięć lat temu w tygodniku „Newsweek” ukazał się artykuł Grzegorza Kubery zatytułowany: Rycerz z głową psa? Sztuczna inteligencja ma bujną wyobraźnię. Z perspektywy dekady postawione przez autora pytanie: „Co się stanie, jeśli dasz sztucznej inteligencji wolną rękę i zlecisz polecenie, aby stworzyła jakiś obraz?”, oraz odpowiedź: „otrzymasz wielobarwne psychodeliczne pejzaże z hybrydami przeróżnych stworzeń i zmutowanych ludzi” – mogą budzić lekki uśmiech, nawet w zestawieniu z informacją, że właśnie takie obrazy stworzyła w ramach projektu „Incepcjonizm” sztuczna sieć neuronowa Google’a.
Dziś coraz częściej można spotkać opinie, że sztuczna inteligencja, choć potrafi wygenerować obrazy, historie, opowieści itp., potrzebuje jednak wciąż naszej, ludzkiej wyobraźni. Tej, o której Jerzy Pilch napisał w książce Bezpowrotnie utracona leworęczność: „Wyobraźnia to jest umiejętność widzenia suchej buły jako buły z masłem, i tyle, nic więcej”.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 29/2025