Słabi są bezbronni wobec siły państwa

Polityczna polaryzacja przesłania nam dziś wszystko. Polacy muszą się przyzwyczaić, że stają się wyłącznie pionkami w międzypartyjnych rozgrywkach.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta „Dziennika Gazety Prawnej” i „Polski Times” | fot. Magdalena Bartkiewicz

Przynajmniej na parę dni to zdarzenie przyćmiło nawet komedię Donalda Tuska i Romana Giertycha wokół rzekomego sfałszowania wyborów. Oto w Warszawie aresztowano kobietę. Media podają różne wersje: za niepłacenie mandatów, za oszustwa. Zabrano z jej mieszkania dwójkę dzieci, choć była tam prababcia gotowa się nimi opiekować. Przekazano je rodzinie zastępczej. Wszystko wskazuje na to, że realne decyzje podejmowała policja.
Czteromiesięczny chłopczyk umarł, pozostając pod opieką owej rodziny zastępczej. Dopuszczam myśl o upiornym zbiegu okoliczności. Ale jeśli ktoś bierze pod opiekę dziecko, wraz z nim przyjmuje na siebie odpowiedzialność. Część odpowiedzialności spada też na instytucję, która to dziecko skierowała w inne miejsce niż rodzinny dom. Tu jednak nikt nie poczuwa się do najmniejszej nawet winy. Padają odpowiedzi pełne biurokratycznego żargonu.
Kolejnym zdarzeniem w tej aferze był pogrzeb czteromiesięcznego Oskarka. Matkę dowieziono na ceremonię z aresztu. Musiała w nim uczestniczyć w więziennym stroju i w kajdankach zespolonych. Jej zdjęcia stały się głośne – dzięki audycji Polsatu „Interwencje”. Wywołały oburzenie polityków opozycji i części mediów. „Państwo znów staje się silne dla słabych, a słabe dla silnych” – powtarza się jak refren. Adresatem pytań jest odpowiedzialny za służbę więzienną minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Jako rzecznik praw obywatelskich potępiał użycie kajdanków zespolonych wobec podejrzanego o morderstwo. Teraz stał się symbolem kompletnie odwrotnej polityki.
Czy ma znaczenie, że to się dzieje za tej a nie innej ekipy? Władza pisowska potępiała odbieranie dzieci rodzinom. Zalecano prokuratorom inną politykę. Czy jednak w tym konkretnym przypadku coś takiego nie mogłoby się zdarzyć również i za PiS? Nie wiem. Inną okolicznością są popisy twardości obecnej władzy wobec ludzi kojarzonych z opozycją. Kajdanki zespolone stały się symbolem takich spektakli. Możliwe, że ten nawyk zaczął być przenoszony do spraw niemających nic wspólnego z polityką.
Ale oczywiście pewności nie ma. Politycy rządzącej koalicji zapewniają w odpowiedzi, że to poprzednia władza pozmieniała przepisy, także dotyczące używania kajdanek, na bardziej rygorystyczne. To wszystko jest do zbadania. Ale kto ma to zrobić?
Oto posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa zapowiada takie zbadanie przez sejmową komisję, której przewodniczy – Polityki Społecznej i Rodziny. Rosa była aktywna w szukaniu prawnych remediów na znęcanie się nad dziećmi po tym, kiedy doszło do sławnej śmierci Kamilka, której sprawcą był partner życiowy matki.
W teorii więc to dobre forum dla wyjaśnienia całej sprawy. A jednak pierwsze sygnały nie są zachęcające. Posłanka Rosa tłumaczy przed kamerami, dlaczego sprawą się zajęła. Otóż główny motyw to nie jest drastyczność zdarzeń, wrażenie, że jakaś rodzina doznała krzywdy. Nie, Monika Rosa chce zbadać całą tę historię po to, aby opozycja nie mogła stawiać nieuprawnionych zarzutów dzisiejszej władzy. Której interesy, jak należy rozumieć, parlamentarzystka zamierza obsługiwać.
Czy przy takim nastawieniu wejdziemy w głąb całej historii? Czy zostanie odegrany tylko spektakl mający na celu wydanie uspokajającego komunikatu? I oczyszczenie ewentualnych sprawców nieprawidłowości. Polityczna polaryzacja przesłania nam dziś wszystko. Polacy muszą się przyzwyczaić, że stają się wyłącznie pionkami w międzypartyjnych rozgrywkach. A gdzie w tym dobro wspólne, prawa jednostki? Musimy chyba o nich powoli zapominać. No chyba że zdarzy się cud.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2025