Szczery gest ukorzenia

Rozmowa z Tomaszem Kycią - Tomasz Kycia
dziennikarzem i teologiem, współpracownikiem m.in. ze stacjami Rundfunk Berlin-Brandenburg Westdeutscher Rundfunk, korespondentem Radia Watykańskiego w Niemczech.
Czyta się kilka minut
Tomasz Kycia | rys. Zosia Komorowska/PK
Tomasz Kycia | rys. Zosia Komorowska/PK

W Berlinie stanął tymczasowy pomnik poświęcony polskim ofiarom nazizmu. To dowód pamięci czy wielkie upokorzenie, jak mówi część naszych polityków?
– Jestem przekonany o tym, że to szczery gest. Pomnik jest efektem oddolnej, obywatelskiej inicjatywy, a nie niemieckiego rządu. Taki też mógłby być, ale młyny władzy mielą dłużej niż ludzkie. Warto jednak podkreślić, że ci, którzy doprowadzili do powstania pomnika, pełnili kiedyś bardzo ważne funkcje państwowe. To m.in. dwoje byłych przewodniczących Bundestagu: Rita Suessmuth i Wolfgang Thierse, ale też prof. Andreas Nahama, prof. Dieter Bingen – były dyrektor Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt. To oni w 2017 r., a więc już kilka lat po tym, kiedy Władysław Bartoszewski rzucił pomysł, aby powstał pomnik polskich ofiar II wojny światowej i niemieckiej okupacji, zajęli się tą kwestią. Uruchomili swoje kontakty polityczne i walczyli o to, żeby pomnik stanął.
Pomysłodawcą pomnika jest Florian Mausbach, były prezes Federalnego Urzędu Budownictwa i Planowania Przestrzennego. W Polsce jest mało znany, lecz to jemu w dużej mierze zawdzięczamy architekturę Berlina na przestrzeni ostatnich 20–30 lat. Jest zaangażowany w projektowanie przestrzeni publicznej stolicy. I to on mówi: nie może tak być, że nie mamy pomnika, który byłby wyrazem naszego pochylenia się i zadumy nad polskimi ofiarami II wojny światowej.

Kamień jest ogromny…
– Byłem świadkiem, jak dźwig powoli opuszczał ten 30-tonowy głaz, ustawiając go w wybranym miejscu. Mausbach stał tam ze łzami w oczach. Potem cicho powiedział (mam to nagrane), że czuje się tak jak Willi Brandt, który w 1970 r. uklęknął przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie i w ten symboliczny sposób przyznał się do winy za wyrządzone krzywdy. On też chciałby tu uklęknąć i przyznać, że Niemcy popełnili niesamowite zbrodnie na polskim narodzie. Ten głaz jest autentycznym wyrazem ukorzenia się przed prawdą i bólem ofiar.

W latach 30. XX w. stała tu Opera Krolla, w której 1 września 1939 roku Adolf Hitler ogłosił wkroczenie wojsk do Polski. Pomnik docelowy to ma być budynek. Po co stawiać dziś głaz? 
– W planie jest budowa Domu Polsko-Niemieckiego, gdzie będzie muzeum, przestrzeń do spotkań, działań edukacyjnych itp. Miejsce jest bardzo prestiżowe, położone kilkanaście metrów od urzędu kanclerskiego, tuż przed siedzibą Bundestagu. Przechodzą tędy tysiące turystów, więc lepszego miejsca Polacy nie mogliby sobie wymarzyć. Pomnik tymczasowy powstał już teraz, ponieważ gdybyśmy czekali na rozpisanie konkursu na projekt architektoniczny, budowę itd., moment otwarcia pomnika musiałby zostać przełożony być może nawet o 15 lat. To dużo.
W walkę o pomnik włączył się też niedawno Jan Tombiński, polski ambasador w Berlinie. Kiedy przyjechał tu jesienią 2024 r., zaczął rozmawiać z lokalnymi politykami. Mówił o tym w mediach i przekonywał Niemców: nie możecie sobie pozwolić na to, aby pomnik nie powstał, jest to zbyt ważna sprawa. Pomnik ma teraz charakter prowizoryczny, ale stanowi konkretną zapowiedź tego, co wkrótce stanie w tym miejscu. To dużo więcej niż werbalne obietnice.

Polscy przeciwnicy pomnika zestawiają go z żądaniami reparacji. Czy to „kamień zamiast odszkodowań”?
– Zapewniam, że to bardzo szczere kroki, a nie kamień „zamiast” czy „na odczepnego”. To jest wola społeczeństwa obywatelskiego, a dokładnie tej części, która ma bardzo dobre relacje z Polakami. Im naprawdę zależy! Brakuje nadal gestu stricte politycznego, ale Dom ma zostać otwarty przez głowy państw: niemieckiego i polskiego. Powstanie pomnika jest procesem. Aby czekanie było łatwiejsze, powstał pomnik tymczasowy, gdzie już można składać kwiaty. Obok kamienia są tablice w trzech językach – niemieckim, polskim i angielskim, które informują o skali niemieckich zbrodni. I każdy, kto tędy przechodzi, wie, co głaz oznacza.
Kwestia reparacji jest absolutnie niezależna i rozmowy na ich temat – czy są na to szanse, czy nie, to inna sprawa – toczą się przez cały czas. Pomnik na pewno ich nie zaprzepaści.

---

Tomasz Kycia
Dziennikarz i teolog, współpracuje m.in. ze stacjami Rundfunk Berlin-Brandenburg Westdeutscher Rundfunk, korespondent Radia Watykańskiego w Niemczech

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2025