Po decyzji polskich biskupów, by to nie prymas Wojciech Polak prowadził przygotowania do powstania komisji historycznej, mającej badać przypadki niewystarczającej reakcji na przypadki wykorzystywania nieletnich, w wielu kręgach świeckich katolików zapanowało spore poruszenie. Wynikało ono z rozczarowania i przekonania, że komisja ma nie powstać, a prawda ma pozostać w archiwach, nie w żadnym raporcie. Ale ponieważ w tej sprawie powiedziano i napisano już wiele, nie bardzo chciałbym się do tej dyskusji włączać. Zwróciłbym jednak uwagę na szersze tło, na którym warto patrzeć na kolejne decyzje – albo na ich brak – mające wpływ na postrzeganie Kościoła w Polsce.
Dochodzimy bowiem do momentu, w którym Kościół przestaje być punktem odniesienia dla polskiego społeczeństwa. Dawno już minął czas, gdy był odbierany jako autorytet dla niekatolickich mediów. Nie, tu nie chodzi o to, że ktoś w świeckich mediach z Kościołem wojuje. Uderza raczej obojętność czy ignorancja – wiele osób pracujących dziś w mediach po prostu o Kościele nie ma pojęcia, nie zna nauczania, a wiedzę o katolicyzmie czerpie z powszechnych stereotypów. W tym sensie Kościół jest im obojętny. Ale to nie dotyczy wyłącznie mediów. Tak samo jest z politykami. Niektórzy trzymają się bardzo blisko Kościoła, próbując pożyczyć od tej instytucji nieco powagi dla siebie. Ale dla wielu po prostu to jakaś zupełnie inna rzeczywistość, której nie znają, która wydaje im się zbędna. W tym sensie Kościół staje się ważny wyłącznie dla osób rzeczywiście wierzących, czyli dla tej jednej trzeciej społeczeństwa, która częściej lub rzadziej praktykuje.
I będę obstawał, że nie wynika to z walki z Kościołem, o której lubią często mówić katoliccy publicyści, ani nie tylko z procesu laicyzowania się społeczeństwa, ale też z ruchów, które wykonywał Kościół w ciągu ostatnich dziesięciu lat, ze szczególnym uwzględnieniem ostatnich dwóch. Weźmy ostatnią kampanię wyborczą, w której posługiwano się autorytetem Kościoła we wspieraniu Karola Nawrockiego. Ktoś mi zarzuci, że przecież biskupi Nawrockiego nie popierali otwarcie. Owszem. Ale czy była jakaś zdecydowana reakcja na ruchy typu „Katolicy za Nawrockim”, sugerujące, że bł. Jerzy Popiełuszko głosowałby na kandydata PiS? Czy była reakcja na wypowiedzi, że trzeba się modlić za zwycięstwo Nawrockiego? Przypomnijmy, że w pierwszej turze padło na niego mniej niż 30 procent głosów.
Ale jeszcze wyraźniejsze wydają mi się zaniechania dotyczące innych kandydatów. Nie, nie uważam, by Kościół powinien się angażować w popieranie lub zwalczanie któregoś z dwóch głównych kandydatów, rozumiem, że liberalne poglądy Rafała Trzaskowskiego były dla wielu ludzi Kościoła nie do zaakceptowania. Ale dlaczego na przykład zabrakło reakcji na zachowania Grzegorza Brauna, który nagminnie na Kościół się powołuje? Wszak antysemityzm jest wyraźnie przez Kościół krytykowany, podobnie jak przemoc w polityce, której ten polityk się dopuszcza – a to dokonując „interwencji” w klinice aborcyjnej czy niszcząc wystawę w Sejmie. Kościół sprzeciwia się przerywaniu ciąży, ale to co innego niż siłowe wdzieranie się i stosowanie przemocy wobec personelu medycznego. Jeśli nie reagujemy na takie zachowanie, co będzie dalej? Będziemy milczeli, gdy – jak w USA – podkładane będą bomby pod klinikami aborcyjnymi?
To nie jedna czy kilka spraw. To efekt dość wyrywkowego zajmowania głosu w debacie publicznej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












