Nie tylko Paraklet

Symbolika biblijna dotycząca Ducha Świętego jest o wiele bogatsza niż tylko woda, ogień i gołębica, a właściwie zstępowanie na kształt tego ptaka. Kilka rzadko omawianych, a interesująco oddających rolę i charakter Trzeciej Osoby Trójcy, znajdziemy w Liście do Efezjan.
Czyta się kilka minut
fot. Justhavealook/Getty Images
fot. Justhavealook/Getty Images

Dwa pojawiają się, jeden po drugim, w pierwszym rozdziale: „Uwierzywszy, zostaliście naznaczeni pieczęcią (esphragisthete, od: sphragidzo), Duchem Świętym, który był obiecany. On jest zadatkiem (arrabon) naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na odkupienie, które nas uczyni własnością [Boga], ku chwale Jego majestatu” (Ef 1, 13–14). Pod tym drugim ukrywa się dodatkowy sens, odnoszący się do jednej z centralnych metafor biblijnych. O tym jednak dalej w artykule.

Pieczęć
Kiedyś to były czasy. Pięczęć to nie był kawałek plastiku z doklejoną, odpowiednio wyżłobioną gumką. Nie był to nawet kawałek drewna z metalowym zakończeniem. Pieczęcie w starożytności noszono jako biżuterię: pierścień na palcu lub wisiorek na szyi, często wykonywano je ze szlachetnych lub półszlachetnych kamieni. Wszystko po to, by podkreślić to, co najistotniejsze, a więc władzę, która wynikała z możności posługiwania się nimi. Zresztą do dziś jednym z przedmiotów, które są niszczone po śmierci papieża na znak ustania jego pontyfikatu, jest właśnie jego pieczęć pontyfikalna.
Tego samego słowa zresztą używamy, określając nie tylko przedmiot, którym pieczętujemy, ale także znak, jaki ten tłok zostawia. Łamanie pieczęci to przecież nie tyle niszczenie tego ostatniego, ile najczęściej skruszenie odciśniętego nim obrazu. Tym samym sięgnięcie po to, co dana pieczęć chroniła.
W cytowanym fragmencie listu św. Pawła pojawia się czasownik „pieczętować” w czasie przeszłym dokonanym, a więc słuchacze tego pisma (przypomnę, że wtedy nawet podczas prywatnej lektury teksty czytano na głos) są tu określeni jako ci, którzy są już naznaczeni Duchem Świętym. I tu zaczyna się to, co najlepsze w interpretacji tego wersetu, mianowicie apostoł nie precyzuje, czy chodzi o to, że Duch ich naznaczył (jest „tłokiem pieczętnym”), czy o to, że Duch jest w nich wyciśnięty (jest odbitym w nich obrazem). Dwuznaczność tę widać najwyraźniej w greckim oryginale, ponieważ polszczyzna domaga się doprecyzowania, o jaką czynność chodzi – podziwiam tłumaczy, którzy usiłują to oddać w naszym języku.
Rzecz o tyle istotna, że ta dwuznaczność to typowe dla katolicyzmu teologiczne podejście „i, i”, a więc winna być zachowana. Duch naznacza nas przez to, że jest w nas obecny. Oddaje to chociażby rytuał bierzmowania, podczas którego biskup mówi przy namaszczaniu czoła bierzmowanego: „Przyjmij znamię Ducha Świętego”. A ponieważ rysuje olejami krzyż, formuła i gest odnoszą się także do Księgi Ezechiela i sceny pisania litery taw (przypominającej franciszkańska taukę) na czołach tych, którzy pozostali wierni Bogu w grzesznym narodzie (Ez 9, 4), oraz do Apokalipsy, w której mowa o tym, że należący do Boga mają Jego imię na czołach (Ap 22, 4), i także ma miejsce pieczętowanie odkupionych (Ap 7, 4). Ojciec rozpoznaje nas po Duchu, którego nam dał, o ile Jego pieczęć zostanie w nas zachowana.
Tu warto sobie postawić pytanie, po co się pieczętuje. Współcześnie jest to najczęściej znak potwierdzający, że dany dokument został wydany przez uprawnione do tego władze lub że jego zawartość jest prawnie potwierdzona np. przez notariusza. Zdarza się jednak nadal, że pieczęć coś zamyka, stanowi znak własnościowy, wskazuje na czyjąś władzę na tym, co jest zapieczętowane. Jej obecność wskazuje na to, że to, co za nią lub pod nią się znajduje, jest zastrzeżone. O ten sens właśnie chodzi apostołowi: ci, którzy zostali opieczętowani Duchem Świętym, są własnością Boga. A jak to jeszcze jaśniej ujmuje ten sam autor w Pierwszym Liście do Koryntian: są Jego świątynią. Dość specyficzną, bo nie chodzi wyłącznie o zamieszkiwanie Boga, ale o to, że pod wpływem Jego obecności dokonuje się przekształcenie, upodobnienie do Niego. Trudno, powtórzę jeden z najczęściej podawanych obrazów, bo trudno o lepszy: opieczętowanie Duchem jest jak wrzucenie kawałka drewna do ognia, bo po pewnym czasie drewno staje się ogniem. Bycie Nim opieczętowanym nie oznacza pozostawania przy status quo, jak sugerowałaby metafora chociażby zapieczętowanej komnaty, o tym jednak mówi nieco więcej drugi obraz z cytowanego na początku fragmentu.

Zadatek
Greckie arrabon oznacza zadatek, porękę, zastaw, ale też podarunek, a w Septuagincie słowem tym tłumacze oddali hebrajskie pojęcie mohar (nie mylić z rodzajem wełnianej włóczki na berety), co też nie jest bez znaczenia. W Liście do Efezjan Duch Święty zostaje określony wprost tym pojęciem i bardzo podoba mi się wielość odcieni znaczeniowych, jakie można w tym określeniu dostrzec. Zadatek jest czymś, co stanowi gwarancję otrzymania pełnej zapłaty, a jednocześnie jest bezzwrotny, a więc ten, kto go daje, ma dodatkową motywację do wywiązania się z umowy. Ten drugi więc poręcza w ten sposób swoją szczerość i uczciwość. 
Co do trzeciego znaczenia, trzeba sobie przypomnieć, że w starożytności i jeszcze długo po niej zastawem mogła być też osoba. Zdarzało się przecież, że domagający się czegoś suweren zabierał na swój dwór na przykład dziecko poddanego lub kogoś równie bliskiego wasalowi lub pokonanemu jako gwarancję, że umowa zostanie dotrzymana. Kimś takim była chociażby Ligia w Quo vadis czy w pewnym momencie Sansa na dworze Lanisterów w Grze o tron. I kimś takim, oczywiście do pewnego stopnia, jest dany nam Duch Święty. Nie bez powodu w jednej z modlitw Kościoła prosimy o to, byśmy Go nie zasmucali, bo możemy w naszym sercu traktować Go jako persona non grata, a przecież Jego obecność potwierdza prawdziwość obietnicy Boga, że mamy udział w Królestwie. 

Podarunek
Czas wreszcie na zapowiedziane odniesienie do jednej z centralnych metafor biblijnych, a więc oblubieńczej. Wspomniany przeze mnie mohar odpowiada grzywnie za zabicie, ale w kontekście zaślubin. Skojarzenie to nie ma w sobie nic dziwnego – mąż zabierał przecież żonę z jej rodziny, więc metaforycznie ją dla bliskich „zabijał”. Zapłatę tę pan młody uiszczał na pierwszym etapie zaślubin, zanim zamieszkali ze sobą (etap drugi). Bywało, zwłaszcza w biedniejszych rodzinach, że mohar stawał się posagiem, który panna wnosiła potem do skarbca męża, ale przede wszystkim był zobowiązaniem dla obu stron do dochowania sobie wierności. Była to, czasem bolesna, materialna deklaracja ze strony mężczyzny, że właśnie tę kobietę wybrał na małżonkę. 
W tym samym liście św. Paweł pisze o tym, że małżeństwo jest obrazem relacji Chrystusa do Kościoła (zob. Ef 5, 21–35) i wskazuje na cenę, jaką Pan zapłacił za swoją oblubienicę. Co ciekawe, nie ma tam jednak mowy o tym, że to zapłata za możliwość jej posiadania. Zamiast tego apostoł mówi: „aby go [Kościół] uświęcić (…), aby go przestawić sobie jako chwalebny, niemający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, ale aby był święty i nieskalany” (Ef 5, 26–27). Chrystusowy mohar więc to nie tylko pewien poniesiony przez Niego koszt, ale źródło przemiany prowadzącej do zyskania przez oblubienicę Jego chwały. I taki sens też można odnaleźć w oryginale cytowanego na początku pierwszego rozdziału – że Duch jest arrabon, który ma sprawić, że staniemy się zdolni do uczestniczenia w chwale Boga. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2025