Niektóre rzeczy – jak np. zasady pierwszej pomocy – są oczywiste, jednak istnieje też kilka nieoczywistych lekcji survivalowych dla życia codziennego.
Przygotowanie na nieprzewidywalne
Nassim Nicholas Taleb w książce Czarny łabędź zwraca uwagę, że w naszym życiu występują sytuacje pozornie nieprzewidywalne, druzgocące, a jednak, gdy je przeanalizujemy później na spokojnie, odkrywamy, że tak naprawdę można było się do nich przygotować. Choć jego zdaniem nie da się dokładnie przewidzieć takich wydarzeń, można budować odporność na ich skutki.
Innymi słowy, warto przyjąć postawę zakładającą, że niespodzianki (zarówno negatywne, jak i pozytywne) się zdarzają, a naszą przewagą będzie zdolność adaptacji. Taleb pisze wręcz, że celem jest osiągnięcie nadmiaru, czyli takiej wytrzymałości, by potrafić z posiadanych zasobów błyskawicznie przygotować nawet nie plan B, ale C, D, E itd.
Przekładając to na praktykę codzienną – elastyczne myślenie oznacza gotowość na różne scenariusze i unikanie pułapki zbyt wąskich oczekiwań wobec przyszłości.
Jak to zrobić? Podstawą jest zwiększanie spostrzegawczości. W survivalu kładzie się nacisk na ciągłe obserwowanie otoczenia, by szybko wychwycić potencjalne zagrożenia lub szanse. W życiu codziennym również warto ćwiczyć uważność. Prosta technika to np. rozejrzenie się w nowym miejscu i zlokalizowanie wyjść awaryjnych, gaśnic, szybkie przemyślenie możliwości ewakuacji.
Eksperci ds. bezpieczeństwa zalecają ćwiczenie w myślach postępowania w razie nagłego wypadku – takie wizualizacje pomagają zachować spokój i sprawniej reagować, gdy coś się wydarzy. Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego USA (FEMA) podkreśla na przykład, że wyobrażenie sobie krok po kroku, co zrobimy w sytuacji zagrożenia, trenuje nasz umysł do działania bez paniki. Przykładowo, wchodząc do centrum handlowego, można zawczasu pomyśleć: „Co bym zrobił, gdyby nagle zabrakło prądu?” albo „Jak się zachowam, gdy usłyszę alarm pożarowy?”. Takie ćwiczenia wyrabiają nawyk elastycznego myślenia i szybkiej orientacji.
Trening elastycznego myślenia
Powstaje oczywiście pytanie: czy da się starego psa nauczyć nowych sztuczek? Innymi słowy, czy jeśli przez całe życie zakładaliśmy, że wszystko będzie się toczyć bez przeszkód, możemy bez wpadania w panikę nauczyć się czujności? Jeszcze niedawno sądzono, że mózg dorosłego jest mało plastyczny, ale nowsze badania pokazują, że nawet w dojrzałym wieku możemy rozwijać elastyczność poznawczą. Naukowcy definiują ją jako umiejętność dostosowywania się do zmieniających się zasad i warunków oraz przerzucania uwagi między różnymi zadaniami.
Co więcej, udowodniono, że ćwiczenia zwiększające elastyczność umysłu przekładają się na lepsze radzenie sobie w realnych sytuacjach życiowych, niezależnie od wieku.
Jak można trenować swój mózg? Sposobów jest wiele: rozwiązywanie łamigłówek, nauka nowych umiejętności, zmiana codziennych rutyn (np. inna droga do pracy), a nawet całkiem dosłownie – nauka chodzenia tyłem lub nietypowe używanie niedominującej ręki (np. pisanie nią). Każde wyzwanie zmuszające nasz umysł do wyjścia z utartych schematów przyczynia się do tworzenia nowych połączeń neuronalnych.
Elastyczne myślenie idzie w parze z czujną obserwacją. Warto od czasu do czasu świadomie wyrwać się z trybu autopilota. Na przykład w drodze do domu spróbuj dostrzec pięć nowych szczegółów w otoczeniu, na które wcześniej nie zwracałeś uwagi. Taki trening uważności poprawia spostrzegawczość i może zaowocować szybszą reakcją, gdy wydarzy się coś niespodziewanego. Podsumowując – ćwiczmy umysł, by był plastyczny i czujny. Świat bywa nieprzewidywalny, ale im bardziej potrafimy się adaptować do nowych okoliczności, tym lepiej sobie z nimi poradzimy.
Kreatywne wykorzystanie przedmiotów
Fiksacja funkcjonalna to zjawisko psychiczne polegające na tym, że przyzwyczajamy się do standardowej funkcji danego przedmiotu. W rezultacie mamy trudność, by dostrzec inne możliwości jego użycia. Termin ten wprowadził psycholog Karl Duncker w latach 40. XX w., a do dziś eksperymenty pokazują, że ludzie często nie potrafią dostrzec nietypowego zastosowania przedmiotu. Młotek służy tylko do wbijania gwoździ, a ścierka tylko do wycierania? Niekoniecznie.
Ciekawostką jest, że małe dzieci są odporne na fiksację funkcjonalną. W klasycznym eksperymencie Dunckera stwierdzono, że 5-latki szybciej niż dorośli wpadają na kreatywne rozwiązania – np. w zadaniu, by przyczepić świeczkę do ściany za pomocą pudełka pinezek, dzieci od razu używały pudełka jako półeczki, podczas gdy wielu dorosłych w ogóle na to nie wpadło. Dzieje się tak dlatego, że dzieci dopiero poznają świat przedmiotów i nie utrwaliły jeszcze ich typowych funkcji. Dla nich kanapa może stać się fortecą, a zwykły patyk – czarodziejską różdżką. Z wiekiem nabywamy wprawdzie wiedzy i doświadczenia, ale płacimy za to cenę w postaci sztywniejszego myślenia o zastosowaniach rzeczy. To skrót myślowy, który na co dzień bywa przydatny (po co wymyślać coś na nowo, skoro młotek świetnie wbija gwoździe?), ale w sytuacjach nietypowych może być przeszkodą.
Ćwiczenie zdolności improwizacji
W survivalu umiejętność improwizacji jest na wagę życia. Słynni instruktorzy często powtarzają: „Najlepsze narzędzie to takie, które masz przy sobie”. Jeśli zgubisz się w lesie, zwykły parasol może posłużyć za pałatkę chroniącą przed deszczem, a metalowa puszka po napoju – za naczynie do zagotowania wody. W codziennym życiu również miewamy małe „sytuacje survivalowe”, gdy musimy radzić sobie dostępnymi środkami. Przykładowo, czy zdarzyło ci się potrzebować śrubokrętu, którego akurat nie miałeś pod ręką? Zamiast rezygnować, osoba myśląca nieszablonowo użyje chociażby noża jako prowizorycznego śrubokrętu. Ktoś inny, chcąc powiesić obrazek, a nie mając młotka, sięgnie po ciężką książkę. Przełamywanie fiksacji funkcjonalnej polega właśnie na tym, by spojrzeć na cechy przedmiotu, a nie tylko na jego nazwę czy typowe przeznaczenie. Ważny jest materiał, kształt, wytrzymałość – to one determinują, do czego jeszcze dana rzecz może się nadać.
Eksperci radzą, by ćwiczyć takie myślenie na co dzień. Jedno z najprostszych ćwiczeń to wzięcie dowolnego przedmiotu (np. cegły, spinacza biurowego) i wypisanie jak największej liczby sposobów jego użycia. Na początku może być trudno, bo nasz mózg będzie podsuwał oczywiste odpowiedzi, ale im dalej w las, tym bardziej zwariowane pomysły zaczną się pojawiać.
Można też czerpać inspirację od dzieci – pobawić się z nimi i zobaczyć, jak z prostych elementów potrafią tworzyć niespodziewane konstrukcje. Wreszcie, warto pamiętać maksymę: „potrzeba matką wynalazków”. Gdy następnym razem staniesz przed nietypowym wyzwaniem, zamiast myśleć „nie da się, nie mam odpowiedniego sprzętu”, zapytaj siebie: „Co innego mógłbym wykorzystać, aby to zrobić?”. Takie podejście to kwintesencja kreatywności survivalowej.
Planowanie i trenowanie odporności psychicznej
Przyjrzyjmy się jeszcze dwóm uniwersalnym kompetencjom survivalowym, które przydają się zarówno w dziczy, jak i w miejskiej dżungli: umiejętności planowania, oraz utrzymywania odporności psychicznej w obliczu trudności.
Jedna z zasad survivalu brzmi: „Bądź przygotowany”. W praktyce oznacza to przewidywanie różnych scenariuszy i posiadanie planu działania. W codziennym życiu planowanie przejawia się na wielu poziomach – od tak prozaicznych jak lista zakupów, po przygotowanie rodziny na wypadek pożaru domu. Dobre planowanie zmniejsza panikę w kryzysie: jeśli wcześniej przemyślimy, co zrobimy np. podczas ewakuacji, to gdy ta przyjdzie, działamy niemal automatycznie.
Oto kilka przykładów z życia wziętych.
Plan awaryjny w domu: ustal z domownikami, jak wyjdziecie z domu w razie pożaru. Trzymaj ważne dokumenty i pieniądze w jednym miejscu, najlepiej w teczce ewakuacyjnej, aby móc je szybko zabrać. Miej pod ręką numery alarmowe i kontaktowe do bliskich. Taki plan może nigdy się nie przydać, ale jeśli zdarzy się najgorsze, zyskujecie bezcenne sekundy i mniej chaosu.
Zapasowe zasoby: w domu warto mieć zapas wody i żywności długoterminowej na co najmniej parę dni. Mądre gospodarowanie obejmuje też np. rotację zapasów (używaj i uzupełniaj, by nic się nie przeterminowało) i przemyślane zakupy. W budżecie domowym planowanie finansów (oszczędności „na czarną godzinę”) to również forma survivalu! Uczysz się, jak przetrwać trudny okres ekonomiczny dzięki wcześniejszemu zabezpieczeniu.
Plecak awaryjny: wielu preppersów i survivalowców ma przygotowany BOB (Bug Out Bag) – plecak ewakuacyjny z najważniejszymi rzeczami na 72 godziny przetrwania (woda, żywność, apteczka, koc termiczny, latarka, itd.). Choć może to brzmieć ekstremalnie, posiadanie choćby uproszczonej wersji takiego zestawu może być zbawienne. Przykładem jest relacja pracownika FEMA, który podczas rejsu w Japonii miał ze sobą niewielki plecak „na wszelki wypadek”. Gdy łódź nieoczekiwanie zatonęła, w kilka sekund zdążył chwycić swój plecak awaryjny z wodą, batonami energetycznymi, apteczką i wodoodpornym telefonem, co dosłownie uratowało mu życie, pozwalając przetrwać do nadejścia pomocy („The Importance of Personal Preparedness”, fema.gov). „Mój plecak nie był zaplanowany na to, by utrzymać mnie przy życiu na otwartym oceanie, ale tego dnia właśnie to zrobił. Posiadanie go uratowało mi życie” – wspomina. Oczywiście nie każdy z nas będzie szykował się na katastrofę morską, ale warto mieć w aucie czy w domu podręczny zestaw pierwszej potrzeby na ewentualność ewakuacji (ważne leki, kopie dokumentów, latarka, ładowarka, woda, wysokokaloryczna przekąska itp.).
Odporność psychiczna
Nawet najlepszy sprzęt i plan na nic się zdadzą, jeśli w chwili próby człowiek wpadnie w panikę lub się załamie. Dlatego odporność psychiczna (ang. resilience) jest często wymieniana jako najważniejsza cecha survivalowca. Odporność psychiczna jest zdolnością adaptowania się do przeciwności losu, umiejętność „odbicia się” po trudnych doświadczeniach. Bycie odpornym nie znaczy, że ktoś nie przeżywa trudności – oznacza, że mimo bólu czy strachu potrafi iść naprzód. Co istotne, odporność nie jest wrodzona – to zbiór zachowań, myśli i działań, których można się nauczyć i rozwijać w sobie.
Według Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego istnieje wiele strategii rozwijania swojej odporności psychicznej. Między innymi – nadawanie sensu trudnym doświadczeniom – traktowanie ich jako okazji do nauki o sobie. W praktyce dnia codziennego budowanie odporności może oznaczać np. stawianie czoła mniejszym stresom zamiast unikania ich, uczenie się na błędach zamiast rozpamiętywania porażek, pielęgnowanie poczucia humoru (znajdowanie zabawnych elementów nawet w kryzysowej sytuacji).
Ubiór warstwowy i termoregulacja
Na koniec jeden fizyczny konkret rodem z survivalu: ubieranie się na cebulkę. Zasada ubioru warstwowego jest fundamentem survivalu w terenie, ale sprawdza się także na co dzień – szczególnie przy zmiennej pogodzie. Noszenie kilku cieńszych warstw umożliwia lepszą kontrolę temperatury ciała niż jedna gruba warstwa. Dzięki warstwom można dostosowywać izolację do warunków otoczenia i aktywności. Warstwa podstawowa (np. bielizna termiczna) odprowadza pot od skóry, warstwa środkowa zapewnia docieplenie, a zewnętrzna chroni przed wiatrem i deszczem. Co to powinno być?
W survivalu powstało powiedzenie „cotton kills” („bawełna zabija”), ponieważ bawełniana odzież łatwo nasiąka potem i długo schnie, wychładzając ciało. W codziennym życiu nie jest to aż tak dramatyczne, ale warto pamiętać, by w chłodne dni unikać bawełnianych ubrań jako pierwszej warstwy. Lepsze są materiały syntetyczne lub wełna, które utrzymują ciepło nawet gdy są wilgotne i schną szybciej. Zewnętrzna warstwa powinna być wiatro- i wodoodporna. Co ważne – ubiór powinien być luźny. Między poszczególnymi warstwami gromadzi się powietrze, które działa jak izolacja. Dzięki takiemu podejściu łatwiej jest utrzymać komfort cieplny i uniknąć zarówno wychłodzenia, jak i przegrzania organizmu.
Kiedy zacząć myśleć survivalowo? Teraz
Zasady i techniki survivalu to nie tylko wiedza dla poszukiwaczy przygód w głuszy. Wiele z nich znajduje bezpośrednie zastosowanie w naszym codziennym życiu. Ubierając się warstwowo, lepiej znosimy kaprysy pogody. Ćwicząc umysł w elastycznym myśleniu, jesteśmy przygotowani na „czarne łabędzie” i szybciej znajdujemy kreatywne rozwiązania problemów. Znajomość zasad pierwszej pomocy pozwala zareagować, gdy czyjeś życie wisi na włosku. A dobre planowanie i odporność psychiczna sprawiają, że nawet w obliczu kryzysu potrafimy zachować zimną krew i skutecznie działać.
Warto stopniowo wdrażać te zasady – nie trzeba od razu kompletnie zmieniać stylu życia. Zacznij od małych kroków: skompletuj domową apteczkę i naucz się jej używać, dokup koc termiczny do schowka samochodowego, przećwicz z rodziną plan ewakuacji z mieszkania. Każda taka czynność zwiększa twoje kompetencje i pewność siebie. A przy tym wszystkim pamiętaj – „survival” to nie paranoja ani czarnowidztwo, lecz mądre ubezpieczenie się na wypadek nieprzewidzianego.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!












