Gotowiec dla kaznodziei?

Uważany za jednego z najlepszych polskich kaznodziejów, o. Jan Andrzej Kłoczowski OP, stwierdził kiedyś żartobliwie, że najlepiej wychodzą mu te kazania, które bardzo dobrze przygotuje, a potem mówi zupełnie co innego. Jednak nie każdy ksiądz ma taki talent oratorski jak on.
Czyta się kilka minut
Karty homilii chrześcijańskiej z lat 500. – 600. XX w. Tusz na pergaminie z cielęcej skóry, 32,5 × 24,5 cm fot. AKG Images/east news
Karty homilii chrześcijańskiej z lat 500. – 600. XX w. Tusz na pergaminie z cielęcej skóry, 32,5 × 24,5 cm fot. AKG Images/east news

Co prawda 12 lutego br. nauczyciel, pisarz i publicysta Dariusz Chętkowski zapowiadał w swoim internetowym „BelferBlogu”, że „homilia wylatuje z podstawy programowej”, jednak nawet bez szkolnego przygotowania zdecydowana większość praktykujących katolików nadal będzie potrafiła ocenić nie tylko ogólny stan polskiego kaznodziejstwa, ale również konkretne jego przejawy. Że sobie z tym radzą, dowiódł m.in. trwający synod o synodalności. Komentując z rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną opublikowaną dwa lata temu „Syntezę krajową”, abp Adrian Galbas powiedział: „Dotknął mnie np. fragment o homiliach, które dla wielu słuchaczy są po prostu słabe: niebiblijne, nieprzygotowane, oderwane od życia. Ludzie mówią: słuchając takich homilii, czujemy się zasmuceni, a nawet obrażeni”.

Czasami są torturą
Istotnie, opinia o wygłaszanych w Polsce przez katolickich duchownych homiliach i kazaniach od lat jest nie najlepsza. Marnym pocieszeniem jest odkrycie, że problem jest szerszy, bo dotyczy całego Kościoła katolickiego. Gdyby tak nie było, papież Franciszek nie zamieszczałby w swojej pierwszej adhortacji Evangelii gaudium obszernego przedłożenia nie tylko o tym, czym powinna być homilia, ale również jak ją trzeba przygotowywać. O jakości kaznodziejstwa wypowiadał się również wielokrotnie później. „Czasem kazania są torturą. Kościół musi się nawrócić w aspekcie kazań” – powiedział rok temu w rozmowie z dziennikarzami na pokładzie samolotu wracającego z Lizbony do Rzymu. Mówił, że kazanie musi być „krótkie, jasne, z jasnym przesłaniem”.
Podczas zeszłorocznego Kongresu Teologii Praktycznej „Parafia jutra” ks. Henryk Sławiński z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie przypomniał, że Sobór Watykański II przywrócił homilię jako integralny element liturgii. W Konstytucji o Liturgii Sacrosanctum Concilium znalazło się zalecenie, by homilia, w której w ciągu roku liturgicznego przedstawia się na podstawie świętego tekstu tajemnice wiary i zasady chrześcijańskiego życia, była częścią sprawowanej liturgii. „Bez poważnego powodu nie należy jej więc opuszczać we Mszach Świętych sprawowanych z udziałem wiernych w niedziele i święta nakazane”. Zdaniem ks. Sławińskiego tym bardziej trzeba zadbać o ich jakość, zwłaszcza że dla wielu wiernych niedzielne czytania i homilia to jedyna forma kontaktu ze słowem Bożym.

Nawet kosztem innych zadań
Jest jeszcze jeden aspekt sprawy. W wielu parafiach w Polsce homilie głoszone są nie tylko w niedziele i święta, ale codziennie. W tym kontekście jeszcze większego znaczenia nabierają słowa Franciszka z adhortacji Evangelii gaudium: „Przygotowanie przepowiadania słowa jest zadaniem tak ważnym, że należy poświęcić dłuższy czas na studium, modlitwę, refleksję i duszpasterską kreatywność”. Dlatego poprosił, aby w każdym tygodniu poświęcano temu zadaniu wystarczająco długi czas osobisty i wspólnotowy, nawet gdyby trzeba było przeznaczyć mniej czasu na inne zadania, nawet ważne. Papież dodał ostro, że kaznodzieja, który się nie przygotowuje, nie jest „duchowy”, jest nieuczciwy i nieodpowiedzialny wobec otrzymanych darów.
Ksiądz Sławiński, nawiązując do syntez synodalnych, przyznał, że ludzie w Polsce krytykują homilie księży. Mają im za złe, że mówią o polityce, że są źle przygotowani, że „ściągają” z internetu. Powołał się też na rezultaty badań nad jakością homilii. „Wynika z nich, że w większości homilie w Polsce odnoszą się do Biblii i są od strony doktrynalnej poprawne. Mankamenty to m.in. zdawkowość interpretacji, ubóstwo teologiczne czy akcentowanie pobocznych form pobożności” – można przeczytać w relacji z kongresu „Parafia jutra” w portalu stacja7.pl.

Sensacyjne medialne odkrycie
Zarzut „ściągania” homilii i kazań z globalnej sieci pojawia się często w krytycznych opiniach o poziomie polskiego kaznodziejstwa. Ponad dziesięć lat temu część mediów w naszym kraju w tonie sensacyjnym nagłaśniała odkrycie, że „polscy księża kupują kazania w internecie”. Podawały, że tylko z jednego serwisu oferującego takie treści korzysta ponad dwa tysiące duchownych.
W materiałach medialnych cytowano wypowiedź o. Pawła Gużyńskiego OP, reprezentującego wówczas Dominikański Ośrodek Kaznodziejski. – To obrzydliwe – mówił i dodawał, że jeśli ksiądz nie ma pomysłu na kazanie, przede wszystkim powinien się pomodlić. – Nie można usprawiedliwiać się brakiem czasu i zbyt licznymi obowiązkami. Wnoszenie opłat za cudze homilie to dla kapłana hańba – oceniał dominikanin, wskazując, że ksiądz, który skupi się na Ewangelii, na  pewno zdobędzie się na cenne dla wiernych przemyślenia, wygłaszane nawet prostymi, ale własnymi słowami.
Emocje tonował jezuita o. Wacław Oszajca. Przypominał, że praktyka korzystania przez księży z gotowych kazań nie jest nowa. – Zbiory kazań są publikowane już setki lat – zauważył i stwierdził, że jeśli ksiądz traktuje cudzą homilię lub kazanie jako inspirację, wszystko jest w porządku. – Gdyby jednak kapłan wziął takie cudze kazanie i na ambonie przedstawił wiernym jako swoje, to nie ma wątpliwości – popełnia plagiat – zaakcentował o. Oszajca.

Zanim zaistniała globalna sieć
Istotnie praktyka spisywania homilii i kazań sięga początków chrześcijaństwa. Przykładem może być autor najstarszej znalezionej w formie manuskryptu homilii wielkanocnej, św. Meliton z Sardes, zmarły w roku 180. Jednak już w Piśmie Świętym można znaleźć zapisy kaznodziejskich wystąpień. W drugim rozdziale Dziejów Apostolskich św. Łukasz umieścił całą przemowę wygłoszoną przez św. Piotra zaraz po zesłaniu Ducha Świętego. Stanisław Biel SJ nie zawahał się na swoim blogu określić ją jako „pierwsze kazanie świętego Piotra”.
Przez całe wieki opracowywane były w Kościele i publikowane w różnych formach zbiory kazań i homilii. Historyk Ryszard Skrzyniarz w artykule Zbiory kazań w polskich księgozbiorach okresu średniowiecza podał, że w pochodzącym w roku 1110 najstarszym spisie biblioteki kapituły krakowskiej znajdują się dwie takie pozycje. Jedna zawierała kazania od Adwentu do Wielkiego Czwartku. W drugiej znalazły się zarówno homilie znanych autorów, takich jak św. Grzegorz, jak i anonimowe. Taki kształt obydwu zbiorów pozwala przypuszczać, że miały one być pomocą dla ówczesnych kaznodziejów, głoszących Ewangelię na polskich ziemiach.
Obecnie tylko w polskojęzycznym internecie funkcjonuje kilka serwisów zawierających propozycje homilii i kazań. Ale oferowanie takich pomocy duszpasterskich nie jest wynalazkiem epoki cyfrowej. Dużo wcześniej zaistniały czasopisma zawierające przygotowane z wyprzedzeniem materiały mające wspomagać kaznodziejów. Najstarszym w Polsce tego typu periodykiem jest „Biblioteka Kaznodziejska”, dwumiesięcznik homiletyczny wydawany w Poznaniu. Powstał w roku 1906 z inicjatywy abp. Floriana Stablewskiego, ówczesnego metropolity gnieźnieńskiego i poznańskiego, prymasa Polski. W jego zamyśle periodyk miał dążyć „nie tylko do ułatwienia pracy duchowieństwu, ale także do podniesienia poziomu kaznodziejstwa oraz dostosowania go do potrzeb religijnych doby obecnej”.

Gdy zabraknie talentu...
Sugestia abp. Stablewskiego dotycząca „Biblioteki Kaznodziejskiej” jest równocześnie głosem w dyskusji na temat udostępniania (w tym również za pieniądze) specjalnie opracowanych propozycji homilii i kazań. Nie jest odkryciem stwierdzenie, że wielu księży nie ma talentów oratorskich i często nie potrafią w swych wystąpieniach z ambony wyjść poza wąski krąg tematów, w których czują się w miarę bezpiecznie i kompetentnie. Z pewnością powinni oni przede wszystkim wziąć sobie do serca nie tylko wskazówki zawarte przez Franciszka w adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium, ale również zalecenia ogłoszonego dziesięć lat temu przez Kongregację ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów Dyrektorium homiletycznego. Co ciekawe, zawiera ono szczegółową tabelę punktów Katechizmu Kościoła katolickiego, które współbrzmią z czytaniami biblijnymi na niedziele i dni świąteczne na rok A, B i C.
Jednak czasami, mimo najlepszych chęci, niektórzy duchowni mają problemy ze znalezieniem tematu homilii lub kazania, dopasowaniem przykładów z życia, a nawet sformułowaniem konkluzji. W takich sytuacjach inspiracją i pomocą mogą być materiały przygotowane przez innych. Pod jednym warunkiem: że nie są traktowane jak gotowiec dla kaznodziei. Wspomniany wyżej o. Kłoczowski w rozmowie z „Tygodnikiem Powszechnym” przyznał, że przygotowując homilie, korzysta z internetu, ale nie szuka w nim gotowców, lecz inspiracji. Kto zna jego homilie, wie, że na pewno nie stosuje on metody „kopiuj-wklej”.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 34/2024