Królewskie dawanie i branie

Jakie jest moje zaangażowanie na rzecz tych, którzy się źle mają? Czy niosę pomoc innym?
Czy potrafię pomoc przyjąć?
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Byłem głodny, a nie daliście mi jeść”. Przypominana nam scena sądu ostatecznego każe myśleć o tym, że współczesny świat jest – jak to diagnozował wcześniej za Pawłem VI Jan Paweł II – gigantyczną opowieścią o bogaczu i Łazarzu. Reagując na tę sytuację, zwykle wpadamy w pułapkę dwóch postaw. Albo mówimy sobie: „to wszystko jest sprawą systemu, jednostka nic nie zmieni”, albo: „potrzeba czynu na miarę Matki Teresy”. I niewiele z naszych reakcji wynika. Pamiętajmy więc, że Ewangelia podsuwa nam inną odpowiedź – postawę ubogiej wdowy. Tylko o niej Jezus mówi, że dała „najwięcej” (por. Mk 12, 43). A dała przecież wyłącznie dwa pieniążki. Ewangeliczna droga jest dostępna dla każdego.
Zauważmy jednak także teologiczne tło przypomnianej sceny. Jezus ukazuje siebie – Syna Człowieczego – po obu stronach spotkania. Z jednej bowiem strony utożsamia się z każdym potrzebującym, z drugiej przedstawia siebie jako pasterza, który w Piśmie sam pasie swoje owce, układa je na legowisku, a zagubione sprowadza z powrotem do stada (I czytanie). Jezus ma więc twarz potrzebującego i dobrego pasterza zarazem. Otrzymujemy niezwykłą ilustrację – bez precedensu w historii religii – tego, co ma znaczyć, że – jak pisze św. Paweł – Bóg będzie „wszystkim we wszystkich” (II czytanie). Wszędzie tam, gdzie ludzie są w stanie wejść w dynamikę wielkodusznej wymiany miłości, Bóg staje się „wszystkim we wszystkich” – świat odnajduje swoje ostateczne spełnienie.
Oczywiście, słusznie uderza nas, że w tej eschatologicznej – podpowiadającej, na czym ma polegać koniec świata – scenie Syn Człowieczy utożsamia się przede wszystkim z potrzebującymi. Słusznie też – chodzi przecież o sąd – słyszymy w niej stanowcze zaproszenie do wielkoduszności. Zauważmy jednak też inny trop: utożsamienie Jezusa z potrzebującymi ma wyprowadzić nas z kompleksu wysokiego wartościowania wyłącznie dawania. Zwykle bowiem wydaje nam się, że tylko dawanie jest doskonałe i godne Boga. A Jezus jakby mówi do nas poprzez tę opowieść: „Syn Boży jest obecny zarówno w tych, którzy dają, jak i w tych, którzy biorą. I dawanie, i branie jest w podobny sposób odblaskiem boskiej tajemnicy i uczestnictwem w niej”.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2023