Zrezygnowani i biedni

Studenckie życie kojarzy się z sielanką i beztroską, ale w rzeczywistości ten okres bywa jednym z trudniejszych w życiu. Szczególnie dla osób studiujących daleko od swojej rodzinnej miejscowości.
Czyta się kilka minut
fot. East News
fot. East News

Wielu młodych mieszkańców największych miast nie zdaje sobie sprawy, jak dużym przywilejem jest urodzenie się w Krakowie, Warszawie czy Poznaniu. Dzięki temu podczas studiów, a nawet na początku kariery zawodowej, można zamieszkiwać w domu rodzinnym, dzięki czemu odpada główny powód bólu głowy studentów – opłacenie mieszkania lub chociaż pokoju.

Prestiżowa uczelnia, bezdomni studenci
Początek roku akademickiego na Uniwersytecie Warszawskim, uważanym za jedną z kilku najbardziej prestiżowych uczelni w kraju, upłynął pod znakiem skandalu organizacyjnego oraz protestu studentów. 2 października grupa osób zebrała się na kampusie głównym. Wyposażona w liczne banery wykrzykiwała m.in.: „Studia nie tylko dla bogatych!” czy „Uczelnia to nie korporacja!”. Na banerach można było przeczytać „Studia z ulicy nie wchodzą w grę” oraz „Dosyć antyspołecznej polityki uczelni”.
Protestujący domagali się większego wsparcia dla studentów nieuprzywilejowanych. Apelowali o wzrost i większą dostępność stypendiów socjalnych oraz stołówki na każdym wydziale. Ich głównym postulatem było zwiększenie liczby miejsc w akademikach. To właśnie problemy ze zdobyciem miejsca w domach studenckich były zarzewiem protestu.
Problem pojawił się już z samym rozpatrywaniem wniosków o miejsce w pokoju. Przeciągało się to niemal do ostatniego momentu, przez co niektórzy studenci jeszcze pod koniec września nie wiedzieli, czy będą mieli gdzie mieszkać. Niektórzy studenci z zagranicy musieli z tego powodu wrócić do swoich krajów. Gdy wreszcie uczelnia uporała się z wnioskami, okazało się, że miejsc nie otrzymało wielu studentów spełniających kryterium dochodowe. Polecenia opuszczenia lokalu otrzymali też studenci, którzy mieszkali w akademiku w poprzednim roku akademickim. Mieli kilka dni na wyprowadzkę i znalezienie jakiegoś zastępczego mieszkania. W Warszawie wynajem jest niezwykle drogi, szczególnie jeśli najemcy zależy na czasie. Pojedyncze pokoje mogą kosztować nawet półtora tysiąca złotych, co oznacza nawet trzykrotny wzrost kosztów mieszkaniowych w porównaniu do akademika.
Studenci zwracali uwagę, że liczba miejsc w domach studenckich UW jest stanowczo zbyt niska. Jest ich około dwóch tysięcy, chociaż na studiach dziennych uczy się 28,5 tys. osób. Na pokój w akademiku może więc liczyć zaledwie 7 proc. studentów stacjonarnych i tylko 5 proc., jeśli doliczymy zaocznych. Tymczasem na Politechnice Warszawskiej akademiki mogą zapewnić dach nad głową nawet co piątemu studentowi.
Protestujący wysłali również list otwarty. Domagali się w nim odwołania prorektora ds. studenckich prof. Stanisława Żółtka, którego obarczyli winą za przedłużające się rozpatrywanie wniosków o pokój.

82 tys.
miejsc w akademikach znajduje się w głównych ośrodkach akademickich w Polsce, tymczasem na studia dzienne uczęszcza prawie dziesięć razy więcej osób

Drogie alternatywy
Nie tylko Uniwersytet Warszawski nie potrafi zapewnić miejsca do spania swoim studentom. To problem wszystkich uczelni w Polsce, chociaż jego skala może się różnić. Według analizy firmy doradczej CBRE, szczególnie źle jest właśnie w Warszawie, gdzie miejsce w akademiku otrzymuje co czternasty student. Relatywnie nieźle jest za to w Krakowie, w którym akademiki zapewniają pokoje co siódmemu studentowi. Podobny wynik uzyskały Łódź i Lublin.
To właśnie w Krakowie jest najwięcej miejsc w publicznych akademikach – 15 tysięcy. W Warszawie jest ich minimalnie mniej (14,7 tys.), chociaż studentów prawie dwa razy więcej. W głównych ośrodkach akademickich znajduje się łącznie ledwie 82 tys. miejsc uczelnianych dla studentów, tymczasem na studia dzienne uczęszcza prawie dziesięć razy więcej osób.
Nic więc dziwnego, że od niedawna powstają prywatne akademiki. Według danych CBRE, obecnie mogą zapewnić miejsce dla 13 tys. osób. Głównie w Łodzi, Krakowie i Wrocławiu – po ponad 2 tys. miejsc w każdym. Nieco mniej jest ich w stolicy – prawie półtora tysiąca. W tych czterech miastach w tym roku oddanych będzie kolejne 3 tys. miejsc w prywatnych domach studenta.
Problem w tym, że prywatne akademiki są nieporównywalne cenowo z publicznymi. Ich cena jest zbliżona do najmu rynkowego, często nawet nieco wyższa. W zeszłym roku przeciętny czynsz w akademiku publicznym wynosił 473 zł, a w prywatnym 1370 zł – prawie trzy razy więcej. Ośrodki prywatne zwykle zapewniają większy komfort (w publicznych duża część studentów dzieli pokój z koleżanką lub kolegą), jednak z racji wysokiej ceny mogą być one alternatywą wyłącznie dla najmu mieszkań, a nie placówek publicznych. Przykładowo w prywatnym akademiku Mini House w Poznaniu koszt najmu pokoju to 1300 zł miesięcznie, a kawalerki 2000 zł.
Większość studentów musi więc najmować na zasadach rynkowych. Według raportu ośrodka analitycznego AMRON „Student na rynku nieruchomości 2023”, bezpłatne lokum u rodziny ma tylko jedna trzecia studentów studiów stacjonarnych w Polsce. Kolejne 6 proc. jest w jeszcze lepszej sytuacji, gdyż zamieszkuje własną nieruchomość, zwykle odziedziczoną lub przepisaną przez członków najbliższej rodziny. 14 proc. studentów mieszka w akademikach, a 43 proc. w najmowanych na rynku mieszkaniach.
Wśród tych ostatnich co trzeci najmuje wspólnie z jednym lokatorem. Niecała jedna czwarta z dwoma, a przeszło co czwarty z trzema lub więcej. Tylko 13 proc. korzystających z najmu komercyjnego studentów mieszka sama. Więcej niż co piąty najmujący mieszka w lokalu o niskim standardzie. To i tak nieźle na tle akademików uczelnianych – dwie trzecie ich lokatorów ocenia ich standard jako niski.
Wśród studentów stacjonarnych dla przeszło połowy głównym źródłem finansowania czynszu i opłat są rodzice. Jedna czwarta opłaca większość czynszu dochodami z pracy, a ledwie 17 proc. ze stypendium. 6 proc. musiało się zadłużyć, korzystając z kredytu studenckiego.

Studia fajne, dopiero gdy się skończą
Trudna sytuacja ekonomiczna odbija się na kondycji psychicznej studentów nad Wisłą. Sytuację pogarsza trwający od trzech lat tzw. wielokryzys – pandemia, postpandemiczne braki towarów, kryzys energetyczny, kryzys kosztów życia i wreszcie wojna. Według badania przeprowadzonego przez Ośrodek Ewaluacji Uniwersytetu Warszawskiego, aż 90 proc. żaków odczuwa niepokój z powodu braku stabilności ekonomicznej. Ponad połowa ma wątpliwości, czy po studiach znajdzie satysfakcjonującą pracę. Mówimy tu o studentach prestiżowych UW i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, na mniej znanych uczelniach wiara w znalezienie dobrego zatrudnienia jest zapewne jeszcze mniejsza. Co trzeci student nie wierzy też, że dzięki ciężkiej pracy można zdobyć znaczący wpływ na rzeczywistość.
Niełatwe warunki studiowania w Polsce działają zniechęcająco również w odniesieniu do samej nauki. Odsetek studentów, którzy zrezygnowali z kontynuowania studiów i w ciągu następnych 12 miesięcy na uczelnię nie wrócili, jest bardzo wysoki. Kierunków ścisłych nie kończy przeszło co drugi student z danego roku. Humanistycznych prawie co drugi. Zdecydowanie lepiej jest na medycynie oraz sztuce – w obu przypadkach rezygnuje „tylko” 29 proc. osób z danego roku. Można założyć, że studentów medycyny motywuje pewność zdobycia dobrze płatnej i przynoszącej satysfakcję pracy, a studentów ASP pasja. Większość studiuje jednak niezbyt interesujące kierunki, nie mając przy tym pewności, że dyplom zapewni im lepszą przyszłość. W takiej sytuacji łatwo się poddać, szczególnie gdy warunki życiowe są przygnębiające.
Tak naprawdę do czasów studiów zaczyna się wzdychać dopiero wiele lat po ich ukończeniu, gdy w głowie pozostaną już głównie miłe wspomnienia. W ich trakcie raczej się marzy, żeby ta mitręga jak najszybciej się skończyła.

 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2023