Dziękuj Bogu za pokój

Izrael od lat żyje na beczce prochu i takie wybuchy nie powinny na dziwić. Nie powinny, a jednak dziwią. Bo wciąż za rzadko chcemy pamiętać, jak kruchą rzeczą jest pokój
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Kiedyś obiecałem żonie, że zabiorę ją do Tel Awiwu i Jerozolimy, ale nie zdążyłem kupić biletów i rocznicę ślubu postanowiliśmy spędzić z dziećmi. Wybraliśmy więc piękne polskie Roztocze, a wspólną podróż do Izraela przełożyliśmy na listopad. Wciąż tam jest wtedy bardzo ciepło i gdy nas gnębią przymrozki, tam średnia temperatura nie jest niższa niż 18 stopni. Dlatego też nie byłem w stanie uwierzyć, gdy – akurat w tę naszą kolejną rocznicę ślubu – nagle zaczęły docierać do nas straszliwe wiadomości.
Przyjaciel z Izraela podesłał mi film nagrany przez terrorystów, którzy wzięli w niewolę rodzinę jego znajomych. Dochodziły informacje o rzezi mieszkańców kibucu Nahal Oz, który odwiedziłem cztery lata temu i z wielkim zainteresowaniem słuchałem wtedy ludzi, którzy postanowili – mimo wielkiego zagrożenia – mieszkać tuż przy murze oddzielającym Gazę od Izraela. W miejscu, które 7 października stało się, według metafor używanych przez izraelskich dowódców, wrotami piekieł.
Kilkuset bojowników organizacji terrorystycznej Hamas, wspieranej przez Iran bojówki palestyńskiej, która stara się przejąć rząd dusz wśród Palestyńczyków – zarówno zamieszkujących w Gazie, jak i na Zachodnim Brzegu – wdarło się na teren Izraela, mordowało, poniżało i porywało żydowskich cywilów, popełniając przy tym wszystkie możliwe zbrodnie wojenne.
Ostateczny bilans był tragiczny. Gdy piszę te słowa, wiadomo, że jednego dnia zginęło ponad 700 Izraelczyków, a więc znacznie więcej niż w dotychczas najtragiczniejszych dla Izraela dniach wojny Jom Kippur – oblężenia ze strony państw arabskich, które napadły na Izrael dokładnie 50 lat temu, 7 października 1973 r.
Rzecz jasna Izrael – państwo posiadające ogromne zasoby militarne, jedną z najnowocześniejszych armii na świecie, mające dużą część przemysłu nowych technologii podporządkowaną wojsku – po kilkudziesięciu godzinach odzyskał kontrolę nad własnym terytorium. I rozpoczął działania odwetowe, atakując cele w Gazie. Tyle że tam do cywilów mieszkających w pobliżu budynków, które chcą zbombardować izraelskie wojska, przed atakiem przychodzą SMS-y wzywające do ewakuacji. Izrael chce niszczyć infrastrukturę militarną Hamasu, zabijać jego bojowników, a nie przypadkowych obywateli. Czyli dokładnie na odwrót niż Hamas, który zabija zwykłych cywilów, a rakiety kieruje na najgęściej zamieszkałe skupiska Izraelczyków.
Izrael od lat żyje na beczce prochu i takie wybuchy nie powinny nas dziwić. Nie powinny, a jednak dziwią. Bo wciąż za rzadko chcemy pamiętać, jak kruchą rzeczą jest pokój. Że żyliśmy przez wiele lat w bezpiecznym zakątku świata i nie wyobrażaliśmy sobie, by mogła nadejść do nas wojna. Ale nadeszła dla Ukrainy, ale już zdążyliśmy się do niej przyzwyczaić. Tymczasem są takie zjawiska, do których nigdy nie powinniśmy się przyzwyczajać. Tak jest z wojną. Ale i z pokojem. Za pokój więc każdego dnia powinniśmy dziękować.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 41/2023