Więź” zarzuciła prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że wykorzystał uroczystość beatyfikacji rodziny Ulmów do używania „antyniemieckiej retoryki”. Ma ona być sprzeczna z religijną naturą tego zdarzenia, ba, z nakazami chrześcijaństwa. Także mój sąsiad z „Przewodnika” Michał Szułdrzyński uważa, że politycy prawicy „siali nienawiść” zamiast postawy chrześcijańskiego miłosierdzia. Przy okazji pojawiła się inna debata: na ile obóz rządowy wykorzystuje historię Ulmów, aby uświęcić cały naród, przekonywać, że ich postawa była postawą wszystkich Polaków. Dyskusja, na ile ratowanie Żydów było czymś powszechnym, a na ile wyjątkowym, wraca raz za razem. Myślę, że oczekiwanie od wszystkich heroizmu jest utopią. Przypomnę też, że nagłaśnianie takich przypadków jak rodziny z Markowej pojawia się w sytuacji coraz powszechniejszego poza Polską – ale czasem i w Polsce – przypisywania Polakom współudziału w Holokauście.
Czy jednak prezydent „siał nienawiść do Niemców”? Przesłuchałem uważnie jego wystąpienie w Markowej. Choć jest on dobrym mówcą, to nie była jego najlepsza mowa. A jednak zarzut uważam za chybiony. Prezydent mówił o sytuacji na ziemiach polskich po rozdarciu Rzeczypospolitej przez dwa totalitaryzmy. Objaśniał okoliczności: jedynie w Polsce obowiązywało okrutne niemieckie prawo pozwalające karać śmiercią za ukrywanie czy pomaganie Żydom. Myślę, że poza Polską wiedza o tym jest znikoma. Ba, mojemu przyjacielowi, wykładowcy sztuk pięknych, przyszło zetknąć się z polską studentką przekonaną, że obozy koncentracyjne stworzyli… Polacy. Bo to przecież „polskie obozy” – tak piszą w mediach.
Czy prezydent miał prawo odnieść się podczas uroczystości do historycznego kontekstu? Jest politykiem, nie duchownym. Czy przypomnienie o sprawcach jest podsycaniem nienawiści do współczesnych Niemców? Chyba nie. Notabene część prezydenckiego przemówienia dotyczyła samych Ulmów, ich charakterów, ich postawy.
Prezydent przypisał ich gotowość ryzykowania dla rodziny Goldmanów przywiązaniu do nakazów chrześcijaństwa. To również bywa kwestionowane. Pojawia się nawet oskarżenie, że Kościół katolicki „zawłaszcza” męczenników. Przypomina się w tym kontekście związki Józefa Ulmy z antyklerykalnymi Wiciami. Tyle że można było być na tamtej polskiej wsi antyklerykałem i człowiekiem głęboko wierzącym. Ulmowie byli religijni. Jacek Leociak głosi jednak, że Ulmowie sprzeciwili się Kościołowi, który traktował Żydów jako wrogów. I znów: to jest ahistoryczne. Prawda, że przed wojną niektórzy duchowni ulegali antysemickim emocjom, ale doświadczenie Holokaustu wielu z nich zmieniło. W chwili próby przypomnieli sobie o naturze chrześcijaństwa. Że nie wszyscy pomagali? Powtórzę: heroizm często nie jest postawą większości.
„Więź” mogłaby skądinąd podjąć dyskusję także z takimi twierdzeniami jak to Jacka Leociaka. Albo dostrzec szkaradną wypowiedź pisarza Jacka Dehnela, dziś kandydata Lewicy do parlamentu. Uczynił on tematem żartów na internetowym, mocno antyreligijnym forum obraz beatyfikacyjny, gdzie brzuch ciężarnej Wiktorii Ulmy przyozdobiony jest aureolą. To naturalnie element kolejnego sporu: o człowieczeństwo nienarodzonego dziecka. Dehnel tłumaczył potem, że żarty nie były wymierzone w Ulmów, a w owo przywoływane już „zawłaszczanie” ich męczeństwa przez katolików. Przyznam szczerze, że mnie wobec żadnego kontekstu tej historii nie jest do śmiechu. Uwaga Dehnela, że na obrazie widzimy „poronną pigułkę dzień po” to świadectwo wykorzenienia kulturowego, które musiało zaowocować zwykłym barbarzyństwem.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













