Logo Przewdonik Katolicki

Z ciałem i duszą w niebie

Ks. Artur Stopka
Matka Boża z Guadalupe w klasztorze Santo Domingo de Guzman w historycznym centrum miasta Oaxaca w Meksyku | fot. Gabriel Perez/East News

Zasnęła czy umarła? Dyskusje na ten temat toczyły się przez wieki i nie mają rozstrzygnięcia w dokumentach Kościoła. Pewne jest, że została wzięta do nieba. Co do tego nie było wątpliwości, choć prawdę tę jako dogmat ogłosił dopiero Pius XII ponad 70 lat temu.

Teolodzy, zajmujący się tą kwestią, przez wieki dzielili się na „mortalistów” (zwolenników przekonania o Jej ziemskiej śmierci) i „immortalistów” (przeciwników wspomnianego przekonania). I choć po wiekach został ogłoszony dogmat, to jednak ta sprawa nie została w nim rozstrzygnięta – umarła czy „zasnęła”? Być może odbiciem tego zróżnicowanego podejścia jest fakt, że na niektórych obrazach, przedstawiających wydarzenie, o które chodzi, widnieje grób, a na innych grobu nie ma.
Różnic jest zresztą więcej, na przykład co do miejsca, w którym się rzecz wydarzyła. Jedni uważają, że chodzi o Jerozolimę, inni jednak są przekonani, że o Efez. Różne są nawet wciąż będące w użyciu nazwy święta, obchodzonego dla uczczenia tego wydarzenia. Kalendarz liturgiczny informuje, że 15 sierpnia w Kościele katolickim obchodzona jest uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Ale – jeszcze całkiem niedawno – wielu mówiło o święcie Matki Boskiej Zielnej lub Kwietnej. Tak właśnie o tej uroczystości napisał Adam Mickiewicz w Panu Tadeuszu.

Święto zmienia treść
Z czwartego tomu serii prezentującej teksty patrystyczne Ojcowie żywi. Karmię was tym, czym sam żyję można się dowiedzieć, że 15 sierpnia na Wschodzie obchodzono jedno z najstarszych świąt maryjnych, poświęcone Maryi jako Matce Boga. Jednak na początku VI stulecia w Palestynie i Syrii treść tego obchodu uległa zmianie. Stał się wspomnieniem Zaśnięcia Maryi. W Jerozolimie uroczystości koncentrowały się w pobliżu Ogrodu Oliwnego, gdzie znajdował się grób, z którego – jak uważano – Maryja została wzięta do nieba.
W tym czasie wielką popularnością cieszyły się apokryfy Transitus Mariae, opowiadające o odejściu (przejściu) Matki Chrystusa z tego świata do nieba. Ten fakt, w połączeniu z rosnącym napływem pielgrzymów do wspomnianego już Jej „grobu”, mógł, zdaniem badaczy, wpłynąć na zmianę treści teologicznej święta obchodzonego w połowie sierpnia. Wiadomo, że cesarz Maurycy, panujący w latach 582–602, polecił święto Zaśnięcia Maryi obchodzić w całym Kościele wschodnim.

Święto bez dogmatu
Kościół rzymski święto to obchodził z całą pewnością w VII wieku. Papież św. Sergiusz I, którego pontyfikat trwał w latach 687–701, ustanowił na ten obchód uroczystą nocną procesję. W IX stuleciu benedyktyn, który został papieżem św. Leonem IV, uzupełnił obchód o wigilię i oktawę. Niektórzy liturgiści zwracają uwagę, że Sakramentarz gregoriański, którego pierwsza redakcja pochodzi z około 625/638 r., mówi o świętowaniu „wniebowzięcia Maryi”.
Historia obchodów ku czci wniebowzięcia Maryi (lub Jej zaśnięcia) okazuje się jeszcze ciekawsza w kontekście faktu, że dogmat potwierdzający tę prawdę wiary został ogłoszony przez papieża Piusa XII dopiero siedemdziesiąt trzy lata temu, 1 listopada 1950 r., w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (Nieskończenie hojny Bóg). Skąd więc tak wiele uwagi poświęconej należytemu i godnemu świętowaniu wydarzenia, o którym nie wspomina żadna księga Nowego Testamentu ani żadne zatwierdzone przez Kościół wyznanie wiary?

W chmurze do nieba
Przekonanie, że Maryja z duszą i ciałem została wzięta do nieba, było obecne wśród chrześcijan bardzo dawno. Wiarę w ten fakt łączono z innym przywilejem, udzielonym przez Boga Matce Jego Syna – z Niepokalanym Poczęciem, czyli zachowaniem Maryi od zmazy grzechu pierworodnego (ten dogmat też został ogłoszony stosunkowo niedawno, 8 grudnia 1854 r., przez Piusa IX). Dla wielu było oczywiste, że Tej, która urodziła Bożego Syna, nie może dotknąć śmierć.
Potwierdzeniem istnienia i powszechności takiej wiary wśród wyznawców Jezusa Chrystusa są zachowane do dziś wypowiedzi ojców Kościoła i starożytnych pisarzy chrześcijańskich. Za najstarszą na Zachodzie uważa się wzmiankę dokonaną przez zmarłego w roku 594 św. Grzegorza z Tours: „I znowu przy Niej stanął Pan, i kazał Jej przyjąć święte ciało i zanieść w chmurze do nieba, gdzie teraz połączywszy się z duszą zażywa wraz z wybranymi dóbr wiecznych, które się nigdy nie skończą”. Wśród autorów, którzy przed wiekami potwierdzili wiarę we wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, wymieniani są m.in. św. Ildefons (+ 667), św. Fulbert z Chartres (+ 1029), św. Piotr Damiani (+ 1072).

Cesarzowa prosi o relikwie
Święty Jan Damasceński (+ ok. 749) opisał ciekawą historię dotyczącą cesarzowej św. Pulcherii (zmarłej w lipcu 453 r.). Ufundowała ona kościół ku czci Matki Bożej w Konstantynopolu i napisała list do biskupa Jerozolimy Juwenalisa, prosząc o relikwie Matki Bożej. Juwenalis odpisał cesarzowej stanowczo, że takich relikwii nie ma, gdyż ciało Maryi zostało wzięte do nieba, „jak to wiemy ze starożytnego i bardzo pewnego podania”.
Pięć lat temu ówczesny rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik w rozmowie z Polską Agencją Prasową powiedział, że dyskusja, czy Matka Boża umarła, czy zasnęła, toczyła się w Kościele przez wieki. Zwrócił uwagę, że papież Pius XII, ogłaszając w roku 1950 dogmat o wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny, nie zdecydował się rozstrzygnąć tej kwestii. W obszernym dokumencie, jakim jest konstytucja apostolska Munificentissimus Deus, w ogóle nie odniósł się do tej sprawy.

Dopiero papież Polak
W „definicji dogmatu” stwierdził rzecz najważniejszą: „ogłaszamy, wyjaśniamy i określamy, jako dogmat przez Boga objawiony, ŻE NIEPOKALANA BOGARODZICA ZAWSZE DZIEWICA MARYJA, PO ZAKOŃCZENIU BIEGU ŻYCIA ZIEMSKIEGO, ZOSTAŁA Z CIAŁEM I DUSZĄ WZIĘTA DO NIEBIESKIEJ CHWAŁY”. Dodał jednoznacznie, że gdyby ktoś, „nie daj Boże”, dobrowolnie odważył się temu, co mówi dogmat, przeczyć, lub o tym powątpiewać, „niech wie, że odstąpił zupełnie od wiary Boskiej i katolickiej”.
We wspomnianym wywiadzie ks. Rytel-Andrianik zwrócił uwagę, że również Sobór Watykański II, który odbył się już po ogłoszeniu dogmatu (1962–1965), nie wypowiedział się na temat tego, czy Matka Bożego Syna umarła, czy nie. Okazuje się, że stanowisko w sprawie śmierci lub „zaśnięcia” Matki Bożej zdecydował się zająć dopiero św. Jan Paweł II. Nie uczynił tego jednak ex cathedra, wydając nieomylne orzeczenie. Do kwestii odniósł się w katechezie wygłoszonej 25 czerwca 1997 r.

Skoro umarł Chrystus...
„Czy jest możliwe, że Maryja z Nazaretu doświadczyła w swoim ciele dramatu śmierci?” – zapytał papież Polak i odpowiedział: „Po rozważeniu przeznaczenia Maryi i Jej stosunku do boskiego Syna, słuszną wydaje się odpowiedź twierdząca: skoro umarł Chrystus, trudno byłoby zaprzeczać śmierci Jego Matki”. Według Jana Pawła II bezpodstawne wydają się opinie wykluczające w Jej przypadku naturalne przyczyny zgonu. „Niezależnie od tego, jaka przyczyna organiczna i biologiczna spowodowała z fizycznego punktu widzenia koniec życia ciała, można powiedzieć, że przejście do innego życia było dla Maryi dojrzewaniem łaski w chwale” – powiedział Ojciec Święty, zaznaczając, że w tym właśnie przypadku można było pojmować śmierć jako „zaśnięcie”.
Przekonanie o śmierci (a nie tylko „zaśnięciu”) Maryi leży również u podstaw sięgającego dziesiątego stulecia zwyczaju błogosławienia ziół leczniczych i kwiatów w dniu świętowania wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. We wspomnianych apokryfach można wyczytać m.in. opowieść o tym, że trzeciego dnia po śmierci Maryi apostołowie nie znaleźli w grobie Jej ciała, lecz wypełniały go zioła i kwiaty.

Istnieją szczególne powody
A gdyby Matka Jezusa, Bożego Syna, nie została z ciałem i duszą wzięta do nieba? Można przypuszczać, że miejsce Jej spoczynku byłoby jednym z najważniejszych, a może najważniejszym sanktuarium na świecie. Może byłoby to jedyne maryjne sanktuarium na naszej planecie? Pielgrzymowałyby do niego miliony ludzi z całego świata. O Jej relikwie prosiliby (na wzór cesarzowej Pulcherii) możni całego ziemskiego globu. Być może doszłoby do sporów, przedstawiciele którego chrześcijańskiego wyznania powinni się opiekować miejscem Jej pochówku.
Niewykluczone, że obecność Jej doczesnych szczątków wpłynęłaby na kształt i charakter kultu, jakim miliardy chrześcijan Ją otaczają. Być może wpłynęłaby też na teologię. Teolodzy Karl Rahner i Herbert Vorgrimler stwierdzili w jednej ze swych książek, że wniebowzięcie nie pociąga za sobą w sposób konieczny twierdzenia, jakoby tylko Maryja (oprócz Jezusa) „już teraz” doświadczyła przyjęcia w pełni zbawienia. Dodali jednak od razu, że istnieją szczególne powody, aby to właśnie w odniesieniu do Matki Chrystusa mówić o faktycznym zbawieniu całego człowieka, jego duszy i jego ciała.

W tekście wykorzystano materiały z książki ks. Wincentego Zaleskiego SDB Rok kościelny.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki