Logo Przewdonik Katolicki

Test wiarygodności

bp Damian Muskus OFM
il. Agnieszka Robakowska

J 1, 29-34 Ja to ujrzałem i daję świadectwo

Słyszymy zadziwiające wyznanie Jana, powtórzone dwa razy, jakby dla podkreślenia jego wagi. „Ja Go przedtem nie znałem” – mówi o Jezusie. Był kuzynem Nauczyciela, pamiętamy też ewangeliczną relację ze spotkania Maryi z Elżbietą, podczas którego „poruszyło się dzieciątko” w łonie matki proroka. Jako krewni zapewne widywali się, może nawet razem bawili w dziecięcych latach. To wyznanie brzmi zdumiewająco również w kontekście misji Jana Chrzciciela, który zapowiadał przyjście Mesjasza i wiedział, o kim mówi. Dlaczego więc teraz przyznaje, że Go wcześniej nie znał?
Jan Chrzciciel miał swoje wyobrażenia na temat Mesjasza. Wyczekiwał Go, jak każdy Żyd. Z mocą głosił Jego przyjście, nawoływał do nawrócenia, miał świadomość zadania, jakie wyznaczył mu Najwyższy, ale potrafił z pokorą przyznać, że jego pragnienia, wyobrażenia i oczekiwania nijak mają się do prawdziwego obrazu Mistrza. To nam uświadamia, że można być bardzo blisko Jezusa, poświęcić Mu całe swoje życie, głosić Go z wielką gorliwością, a jednak Go nie znać. Kluczem do głębokiej relacji z Panem nie jest więc pewność, że znam Go doskonale, ale umiejętność przyznania, że wciąż Go poznaję. Tajemnicą zjednoczenia z Jezusem jest nieustanne zdumienie Nim, otwarcie na to, że jest inny niż nasze wyobrażenia czy nawet wcześniejsze doświadczenia. Więź z Panem zamiera, gdy wpadamy w złudzenie, że oto poznaliśmy Go dogłębnie i wiemy o Nim wszystko. Taka jest dynamika miłości, że wciąż pozwalamy się zaskakiwać. Żadnego człowieka nie poznamy do końca, tym bardziej nie poznamy do końca Boga, który jest niezgłębioną Tajemnicą.
Więź z Bogiem jest przeciwieństwem rutyny i przyzwyczajenia. Jeśli więc słyszymy, że ktoś z niezmąconą pewnością mówi: „Bóg tak chciał”, „Jezus by tak powiedział”, trzeba zapytać o źródła takiego przekonania. Człowiek, który żyje w jedności z Panem, doświadcza, że On jest zdumiewający, przekraczający granice, łamiący schematy, przeczący stereotypom. Nie może więc powiedzieć, że Pan jest właśnie taki, jakiego on głosi, a tym bardziej przypisywać Mu własnych poglądów czy przykrawać Ewangelię do osobistych przekonań.
Druga prawda, której uczy Jan Chrzciciel, dotyka więc źródeł świadectwa o Jezusie. Skąd wiemy, że Ten, którego głosimy, jest rzeczywiście Bogiem i Zbawicielem, a nie owocem naszych wyobrażeń o Nim? Jan mówi: „Ujrzałem Ducha, który zstępował z nieba jak gołębica i spoczął na Nim”. Wiarygodne świadectwo o Jezusie płynie z otwartości na działanie Ducha Świętego. Bez Niego nie zrozumiemy, kim jest Bóg, nie odkryjemy Jego działania w naszym życiu i w drugim człowieku, nie poznamy smaku przyjaźni z Panem. Sami z siebie nie jesteśmy w stanie pokazywać innym Boga. Zawsze wtedy będziemy mówili bardziej o sobie niż o Nim. Dopiero posłuszeństwo Jego natchnieniom, subtelna umiejętność rozpoznawania Jego głosu i pokora pozwalają naprawdę świadczyć o Jezusie. Prorocy i świadkowie są ludźmi drugiego planu. To najlepszy test ich wiarygodności.
Trzecia lekcja od Jana Chrzciciela to osobista odpowiedzialność za misję głoszenia Jezusa. W ewangelizacji, w przekazywaniu wiary ważne jest osobiste doświadczenie, a nie ogólne, wyuczone prawdy. Jan mówi: „Ja to ujrzałem i daję świadectwo”. Słowa, za którymi nie idzie doświadczenie, są puste. Słowa, które nie są owocem więzi, nic nie znaczą. Ewangelia dzieje się w spotkaniu – z Panem, z drugim człowiekiem. Tak poznawali Jezusa Jego uczniowie i w ten sposób – w spotkaniu,  w żywej relacji z innymi – przekazywali Dobrą Nowinę. Można znać wiele faktów, być obytym i teologicznie wykształconym, ale to nie ma żadnego znaczenia, jeśli nie potrafimy z głębi serca powtórzyć słów Jana, który w spotkaniu z Jezusem doświadczył czegoś, dzięki czemu mógł stwierdzić, że Go poznał.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki