Logo Przewdonik Katolicki

Wywrócone znaczenia

Szymon Bojdo
Wieczne scrollowanie wprowadza nasz umysł w stan ciągłego niedosytu, kusząc nieskończonym strumieniem nowych informacji. A może czas już wstać z kolan? fot. Maciej Jędrzejewski/materiały prasowe

By dostać się w naszych komputerach, tabletach i smartfonach do wybranego miejsca, trzeba kliknąć obraz ikonę. Artyści pomagają nam odkryć, jak te symbole zdominowały naszą rzeczywistość.

Nie chcę robić tutaj reklamy, ale jednak na początek chciałbym wspomnieć hasło promocyjne pewnego banku: „ikona mobilności”. Przyznam, że kiedy usłyszałem je po raz pierwszy, dłuższą chwilę musiałem zastanawiać się, o co chodzi. Bo, ironizując, czy chodzi o cerekiewny obraz, który jest mobilny (a więc w ruchu, przenośny)? Oczywiście doszedłem w końcu do wniosku, o jakie znaczenie chodziło autorom hasła – ikonka ma nas prowadzić do aplikacji bankowej, dzięki której będziemy mieli łatwy (mobilny) dostęp do produktów banku. Marketingowo to zabieg nieco ryzykowny, ale jeśli więcej ludzi zatrzymał jak mnie, to chyba skuteczny.
Fascynujące ikony, obrazy przedstawiające świętych czy sceny biblijne, od wieków są inspirujące dla ich odbiorców. Nie są one tylko ozdobnym elementem świątyni, są przedmiotem kultu, często bardzo szeroko zakrojonego. Na przykład najważniejszy dla polskiej kultury obraz religijny – wizerunek Matki Boskiej Jasnogórskiej – jest klasyczną ikoną.

Znaczenie ikony
Dlaczego ikony są dla nas tak poruszające? Pisał o tym trapista, Thomas Merton: „To, co widzi się w czasie modlitwy przed ikoną, nie jest przedstawieniem wyglądu zewnętrznego postaci historycznej, lecz wewnętrzną obecnością w świetle, które jest chwałą Chrystusa przemienionego, doznanie jej przekazywane jest w wierze z pokolenia na pokolenie przez tych, którzy «ujrzeli», poczynając od Apostołów […] Kiedy więc mówię, że mój Chrystus to Chrystus ikon, mam na myśli, że dochodzi się do Niego nie poprzez naukowe dociekanie, lecz bezpośrednio przez wiarę, medytację nad liturgią, sztuką, oddawanie czci, modlitwę, teologię światła, i tak dalej, a wszystko to jest powiązane z tradycją rosyjską i grecką”.
No właśnie, by kontemplować ikonę, trzeba się modlić. Poza tym w często bardzo prostym, choć pięknym obrazie, właściwie dwuwymiarowym, ukrytych jest wiele treści. Trzeba mieć odpowiednie kompetencje kulturowe, by je w pełni odczytać. Albo zdolność duchową, by je odkryć. Za rzeczywistością materialną ikony kryją się niezmierzone rzeczywistości duchowe. Nie mówiąc o tym, że obrazem, kolorem, przedstawieniem, wyraża ona mnóstwo treści teologicznych.
Gdy w latach 70. tworzyły się zręby nowoczesnej informatyki jako nauki, dostrzeżono, że nie wszyscy potrafią operować skomplikowanym, matematycznym językiem programowania. Wtedy naukowcy z Palo Alto Research Center firmy Xerox wprowadzili niewielkie obrazki, które trzeba wybrać za pomocą kursora, jako sposób przechodzenia do kolejnych elementów systemu operacyjnego. Nazwa „ikona” zapożyczona jest z angielskiego słowa icon, choć greckiego źródła εικων, eikón nie da się tutaj pominąć. Najprościej byłoby powiedzieć, że oznacza to obraz – jednak wiemy dobrze, że jest to obraz, który nas do czegoś odnosi.
Chcielibyśmy powiedzieć – no tak, ikona to taki symbol! Musimy tutaj się jednak zatrzymać, bo pojęcia te nie są tożsame. Symbol powstaje na drodze działania społeczeństw, kultury, które, najprościej mówiąc „ustalają”, że coś: obraz, słowo, figura, odnosi nas do czegoś innego. Ikona, właściwie na odwrót – bywa nagromadzeniem takich symboli. Żeby dalej nie mieszać – czy również informatyczne ikony łączą kilka symboli? Czy są pewnym uproszczeniem pozwalającym nam ogarnąć cyfrową rzeczywistość?

Smartfon przedmiotem kultu
Na to pytanie odpowiadają twórcy wystawy, którą w końcu, dzięki poluzowaniu pandemicznych obostrzeń, zobaczycie Państwo na żywo. Sądzę wręcz, że ten element „patrzenia” będzie tu bardzo ważny. Na zaproszenie Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie artyści nowych mediów z grupy panGenerator stworzyli wystawę „IKONY”, w której wspólnie z etnografami pochylają się z namysłem nad wytworami kultury cyfrowej.
– Wystawa prezentowana jest w muzeum, gdzie „kultura” odmieniana jest przez wszystkie przypadki, choć akurat przymiotnik „cyfrowa” słyszany jest raczej rzadko. A przecież technologia stała się nieodłącznym aspektem naszej codzienności, co jest właściwą materią badawczą etnografów – wyjaśnia Aleksander „Bratek” Robotycki z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie. – Nasze osobiste rzeczy cyfrowe, smartfon czy laptop, stają się przedmiotami kultu, wpływają na masową wyobraźnię z mocą równą religijnym dogmatom. Chcąc zrozumieć ten fenomen, potrzebujemy się wobec niego zdystansować.
Nim wrócimy do tego zagadnienia, powiedzmy o twórcach wystawy: grupie artystycznej panGenerator. Kolektyw w składzie Jakub Koźniewski, Krzysztof Cybulski, Krzysztof Goliński od 2010 r. tworzy unikalne projekty w obszarze sztuki nowych mediów, eksplorując nowe technologie. Prace grupy charakteryzują się łączeniem świata bitów ze światem atomów: tego, co fizyczne i namacalne, z tym, co efemeryczne i cyfrowe. Wystawiali swoje prace na licznych festiwalach, nagrodzeni zostali m.in. „Paszportami Polityki” w Kulturze Cyfrowej.
Gdy zobaczyłem prace pokazane na wystawie, zadałem sobie wiele pytań: na przykład, jak długo „żyje” selfie, które sobie dziś zrobiłem – może rozsypywać się w pył i żwir, jak przedstawiają to twórcy. A może jest tak, że rzeczywistość cyfrowa jest dla mnie tak ważna, że przed nią… klęczę? Przyznam, że była to praca, która najbardziej mnie poruszyła – ekran, na którym wyświetlony jest symbol mówiący „przewijaj dalej” (to jest właśnie owo scrollowanie w internecie, przeglądanie nowych treści w nieskończoność), umieszczony jest tak, że aby z niego korzystać, trzeba przed nim uklęknąć na specjalnie przygotowanym klęczniku. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo proste obrazy, ikony, symbole, ustawiają naszą rzeczywistość. Jest to o tyle paradoksalne, że jak podkreślają artyści – to tylko cyfrowa sztuczka: gdy przenosimy plik do Kosza, kiedy klikamy ikonę Moje dokumenty czy też „przerzucamy” pliki z jednego folderu do drugiego – w samej istocie nie dzieje się nic takiego, że coś przenosi się z jednego „miejsca” do drugiego. To tylko taka sztuczka, zabieg, dzięki któremu możemy sobie uzmysłowić rzeczywistość, za którą – dla normalnego odbiorcy – stoją skomplikowane procesy informatyczne.

Zmaterializować nieuchwytne
Niesamowite jest to, że właśnie wszystko, co dzieje się w nieosiągalnych bajtach, wyświetla się tylko na naszych urządzeniach, nie jest uchwytne, artyści z panGeneratora postanowili na swój sposób zmaterializować. Totalnym tego przykładem jest wielka strzałka, kursor, z wyraźnymi pikselami, wbita w podłogę muzeum. Jest to sztuka w najwyższej mierze ekstatyczna, czyli wychodząca poza to, czym jest (ułudą na naszych ekranach), a próbująca konkretnie pokazać niezwykłość naszej cyfrowej rzeczywistości. Tej, która łączy się z naszymi emocjami i oczekiwaniami – gdy widzimy przykładowo, że ktoś do nas pisze wiadomość w komunikatorze, śledzimy trzy „skaczące” kropki. Ile treści, informacji, kryje się za nimi – nie wiemy, póki nie zostanie nam to objawione (wysłane). Taką też pracę znajdziemy na wystawie. Trzy zamknięte w ramce kulki podskakują pod wpływem powietrza. Czy nasze rozmowy obecnie (tytuł tej pracy to Konwersacja) opierają się na obserwowaniu ikon i oczekiwaniu co się zza nich wyłoni?
Wystawa jest częścią większego projektu Muzeum Etnograficznego „Rzeczy Kultowe”. Od kilku lat (dokładnie od 2018 r., kiedy muzeum obchodziło jubileusz 130-lecia) bada on rzeczywistości kultowe, przełomowe, ale we współczesnym nam wydaniu. To świetny kierunek w pracy etnografów, którzy nie badają już tylko ludowizny (choć i to jest ważne). Nasza rzeczywistość jest tak prędka i zmienna, że warto ją dokumentować i opisywać jej przemiany. Także to, jak wywracają się znaczenia – od sakralnej teologii po pragmatyczną wieloznaczność.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki