Cancel culture nad Wisłą

W drugiej fazie I wojny światowej Roman Dmowski odgrywał kluczową rolę w organizowaniu poparcia dla sprawy polskiej w zachodniej Europie.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Bartkiewicz
fot. Magdalena Bartkiewicz

Rada Warszawy przychyliła się do petycji, aby zmienić nazwę ronda. Było rondo Dmowskiego, ma być rondo Praw Kobiet. Decyzja nie jest ostateczna, a prawicowa opozycja w radzie wskazuje, że po przebudowie centrum stolicy rondo i tak ma zniknąć, zastąpione przez zwykłe skrzyżowanie. Byłaby to więc procedura pozorna, prowadząca donikąd.
Tym niemniej poprzedzona spektakularnymi scenami, kiedy aktywistki Strajku Kobiet zdejmowały stare tabliczki i wieszały nowe. Uchwałę podjęto niemal czysto partyjną większością. Wyłamał się jeden radny PO przeciwny decyzji oraz… Monika Jaruzelska, córka generała, jedyna radna Lewicy, która napisała na Twitterze, że w Warszawie jest miejsce na oba ronda: Dmowskiego i Praw Kobiet.
Wojna z pamięcią Romana Dmowskiego trwa już od dawna. Także pomnik jest solą w oku dla wielu. Przypomina się, że był antysemitą, a kiedy zmarł w styczniu 1939 r., endeckie, a więc pozostające pod jego wpływem gazety opiewały jego zasługi „w walce z żydostwem”. Bardziej interesujący się historią wypominają mu prorosyjską orientację przed I wojną światową i w jej trakcie oraz delikatnie mówiąc zwątpienie w parlamentarną demokrację w okresie międzywojennym.
No tak, tylko zarazem ruch narodowy miał wielkie zasługi w rozbudzaniu polskości, także wśród chłopów i robotników. Prawda, ten ruch sprzeciwiał się antycarskiej rewolucji roku 1905, ale dlatego że inaczej widział drogę do niepodległości. Wreszcie zaś najważniejsze: w drugiej fazie I wojny światowej Roman Dmowski odgrywał kluczową rolę w organizowaniu poparcia dla sprawy polskiej w zachodniej Europie. Z tego tytułu znalazł się na konferencji paryskiej, która decydowała o nowym kształcie świata. Reprezentował tam polskie interesy, walczył o polskie granice – godnie i skutecznie.
Czy już samo to nie powinno mu zapewniać miejsca w polskim panteonie, na równi z jego ówczesnym wrogiem Józefem Piłsudskim i innymi polskimi politykami? Rzecz w tym jednak, że do Polski dociera fala nazywana na Zachodzie cancel culture. To w jej imię, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, pozbawia się pomników i patronatów takie kluczowe dla amerykańskiej historii postaci, jak George Washington, Thomas Jefferson, Theodore Roosevelt i Woodrow Wilson. Dwaj pierwsi godzili się z niewolnictwem, republikański Roosevelt popierał zdobywanie przez USA kolonii, a Wilson przyzwalał na segregację rasową. Zarazem każdy z nich godnie reprezentował amerykańską rację stanu i był amerykańskim patriotą. Ameryka ma się pozbyć własnej historii i opowiadać ją jedynie jako ciąg krzywd ludności kolorowej. Nawet Abraham Lincoln stał się podejrzany. Owszem, zniósł niewolnictwo, ale był w tym zbyt mało gorliwy.
Podobne podejście oznacza odrzucenie wszelkich historycznych kontekstów. Postać, która nie pasuje do dzisiejszych wyobrażeń o politycznej poprawności, ma być wyrzucona na śmietnik. Dla mnie to triumf ignorancji i bezmyślności. W zachodniej Europie nie rozpanoszyła się aż do tego stopnia, choć Winstona Churchilla też chciano zwalać z cokołów w Wielkiej Brytanii.
Mniej mi chodzi o owe „prawa kobiet”. Choć wiemy, że aktywistki spod znaku Marty Lempart rozumieją je jako poparcie dla nieograniczonej aborcji. Ale Polska jako jedna z pierwszych nadała w 1918 prawa wyborcze paniom. Chodzi mi o to „albo-albo”. Wiele poglądów i zachowań Dmowskiego mi się nie podoba. Ale nie o stuprocentową afirmację chodzi, kiedy czcimy zasługi historycznych postaci. Tylko że w obecnej totalnej wojnie kulturowej chyba nie da się już tego wytłumaczyć. Ignorancja rządzi.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 51/2021