Logo Przewdonik Katolicki

Logika dzielenia dla każdego

ks. Artur Stopka
fot. DIBYANGSHU SARKAR/AFP-East News

Międzynarodowy Dzień Dobroczynności obchodzony jest 5 września w rocznicę śmierci św. Matki Teresy z Kalkuty. To przypadek?

W jednym z pierwszych odcinków bijącego rekordy popularności serialu Szpital New Amsterdam nowy dyrektor placówki dr Max Goodwin odczuwa rosnącą presję, ponieważ zbliża się doroczna gala dobroczynna na jej rzecz. Ma wygłosić mowę, która zmotywuje uczestników imprezy do podzielenia się środkami finansowymi, którymi dysponują. Nawet zaczyna przemówienie, ale musi je przerwać, aby zająć się pacjentami. Niektórzy z obecnych na sali filantropów czują się dotknięci i zlekceważeni takim obrotem spraw. Ich dobroczynność i hojność nie została nigdy wcześniej wystawiona na taką próbę. Wygląda na to, że fakt, iż nowy szef, który stawia dobro pacjentów na pierwszym miejscu, może zaszkodzić szpitalowi…
Patrząc na takie sceny można dojść do wniosku, że dobroczynność to zajęcie dla zblazowanych bogaczy, potrzebujących dopieszczenia ich ego. Jednak taki obraz filantropii byłby bardzo zawężony i wykoślawiony. W swej istocie działalność dobroczynna to nie kwestia czyjegoś znudzenia nadmiarem posiadanych dóbr i kaprysu w wyborze obdarowanego, ale ważna sfera funkcjonowania społeczeństw.
 
Koncern deklaruje wrażliwość
Jedna z wielkich polskich firm informuje na swojej stronie internetowej, że polityka dobroczynności stanowi istotny element jej społecznej odpowiedzialności. „Pragniemy jak najlepiej wywiązywać się z roli odpowiedzialnego przedsiębiorcy i pracodawcy, członka społeczności oraz dobrego sąsiada” – zapewnia koncern i deklaruje otwartość na otaczający go świat, wrażliwość na potrzeby ludzi oraz chęć niesienia pomocy.
Jako priorytety działalności dobroczynnej swojej fundacji wskazuje „zaangażowanie społeczne, a w szczególności realizację inicjatyw prozdrowotnych”. Lista osób i instytucji wspieranych przez tę fundację „w ramach całorocznego programu darowizn” jest długa i obejmuje nie tylko chorych i placówki opieki zdrowotnej, ale również m.in. uczniów i studentów, strażaków oraz rodzinne domy dziecka. „Chcielibyśmy, by nasze działania dobroczynne odpowiadały na potrzeby lokalnych społeczności i niosły za sobą realne zmiany w życiu ludzi, do których są kierowane” – deklaruje firma i dodaje, że pragnie, by ich zasięg był jak największy, a akcje dobroczynne docierały w miejsca, gdzie pomoc jest niezbędna.
 
Ktoś, kto kocha ludzkość
Wspomniana firma nie jest wyjątkiem. Dobroczynność jest wpisana na stałe w działalność wielu przedsiębiorstw na całym świecie. Nie tylko tych wielkich i bardzo bogatych. Filantropią zajmują się również niewielkie przedsięwzięcia gospodarcze i mnóstwo zwykłych ludzi. Także tych, którzy wcale nie mają nadmiaru gotówki. Bo dobroczynne inicjatywy można wspierać także niewielkimi sumami. Można też podzielić się innego rodzaju dobrem, np. swoim czasem, umiejętnościami, obecnością. Wolontariat także może być udziałem w szeroko pojętej filantropii.
Dobroczynność nie jest pomysłem ostatnich dziesięcioleci. Sam termin w swym greckim brzmieniu – filantropia – sięga czasów antycznych. To Ajschylos, żyjący na przełomie VI i V w. przed Chrystusem, jeden z trzech wielkich tragediopisarzy greckich, użył tego określenia w odniesieniu do Prometeusza. Philánthrōpos to ktoś „kochający ludzkość”. Ktoś, kto dostrzega potrzeby innych (konkretnych ludzi, ale również np. wspólnot, społeczności) i w miarę swoich możliwości stara się je zaspokoić. Potocznie kojarzy się ją z dążeniem do zaradzenia problemom materialnym, ale dobroczynność może dotyczyć również czyichś potrzeb duchowych, moralnych, kulturalnych itp.
 
Czym jest naprawdę
Filantropia niejednokrotnie bywa utożsamiana z działalnością charytatywną, z wypełnianiem czynów miłosierdzia. Zdarza się również, że dobroczynność jest miłosierdziu przeciwstawiana, prezentowana jako mniej wartościowa alternatywa. Tego typu podejście utrudnia zrozumienie, czym jedna i druga forma aktywności jest naprawdę. A także, że każda jest potrzebna i ma swoje miejsce w otaczającej nas rzeczywistości.
Nawet Wikipedia w polskiej wersji zwraca uwagę, że w ścisłym znaczeniu  filantropia jest świecką ideą czerpiącą inspirację z idei humanitaryzmu, w odróżnieniu od nakazów religijnych: chrześcijańskiej charytatywności, muzułmańskiego zakatu albo występującej w judaizmie cedaki. Kard. Robert Sarah, który przez kila lat był przewodniczącym Papieskiej Rady Cor Unum, koordynującej działalność charytatywną Kościoła, stwierdził na początku lipca br., że „miłosierdzie bez wiary staje się filantropią”. Tę wypowiedź w zastanawiający sposób skomentował Łukasz Sośniak SJ, pracujący w Radiu Watykańskim. Napisał na Twitterze, że to prawda, choć nie ma nic złego w filantropii. Jako zło wskazał wiarę bez miłosierdzia, „bo po prostu umiera, staje się społecznym rytuałem”. To bardzo ważne zastrzeżenie.
 
Jest bezinteresowna?
W próbach definiowania dobroczynności niejednokrotnie można przeczytać, że polega ona na „bezinteresownym” udzielaniu pomocy. W rzeczywistości nie ma takiego wymogu. Dlatego nie należy się dopatrywać niczego złego w rozmaitych formach zachęty do filantropii. Często polegają one na tym, że nazwisko darczyńcy lub nazwa firmy zostają wyeksponowane w jakiś sposób. Zachętą do indywidualnej dobroczynności mogą być jakieś znaczki lub symbole pokazujące, że ktoś udzielił wsparcia konkretnej inicjatywie. Do dobroczynności zachęcają również państwa, np. dając w zamian ulgi podatkowe związane ze wsparciem dla konkretnych dzieł lub przedsięwzięć. Filantropii potrzebują wszystkie społeczeństwa, także te uznawane powszechnie za bardzo bogate.
Zupełnie inaczej kwestia bezinteresowności wygląda w przypadku działalności charytatywnej rozumianej w sensie dosłownym i ścisłym. Jej nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa charitativus, oznaczającego „miłosierny”. Wiąże się ściśle z caritas, czyli, jak podaje Słownik Języka Polskiego PWN, w chrześcijaństwie „czynną miłością bliźniego wypływającą z miłości do Boga”.
 
Potrzebują człowieczeństwa
Ks. prof. Jan Machniak z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie w dostępnym w sieci artykule pt.: „Miłosierdzie a Filantropia”, przypomniał, że miłość caritas, rozumiana jako bezinteresowne dawanie siebie na wzór Boga, który objawił siebie w Jezusie Chrystusie, jest tematem encykliki Deus caritas est Benedykta XVI (opublikowanej w 2005 r.). Papież rozróżnił w niej działania charytatywne i filantropijne.
Wskazując jako przykład Samarytanina z Jezusowej przypowieści wyjaśnił, że caritas chrześcijańska jest przede wszystkim odpowiedzią na to, co w konkretnej sytuacji stanowi bezpośrednią konieczność: „głodni muszą być nasyceni, nadzy odziani, chorzy leczeni z nadzieją na uzdrowienie, więźniowie odwiedzani itd.”. Zauważył też, że choć w działalności charytatywnej profesjonalizm jest podstawowym wymogiem, niezbędne jest coś jeszcze. „Chodzi bowiem o istoty ludzkie, a one zawsze potrzebują czegoś więcej niż technicznie poprawnej opieki. Potrzebują człowieczeństwa. Potrzebują serdecznej uwagi” – wyjaśnił dzisiejszy papież emeryt. A ks. Machnik podkreślił, że działalność charytatywna powinna wypływać z osobistego związania z Chrystusem.
 
Kiedy zaczniemy się dzielić
W świetle przedstawionych wyżej różnic wybór 5 września, rocznicy śmierci i liturgicznego wspomnienia św. Matki Teresy z Kalkuty, może się wydawać niezbyt trafną datą. Przecież jest ona jedną z postaci symbolizujących chrześcijańskie miłosierdzie. „Usłyszałam wezwanie, by porzucić wszystko i podążyć za Nim do slumsów, by służyć Mu w najuboższych z ubogich… Wiedziałam, że to Jego wola i że muszę za Nim iść. Nie miałam wątpliwości, że to będzie Jego dzieło” – wyznała kiedyś.
Ale wskazywała również bardzo mocno na potrzebę powszechnej działalności humanitarnej, opartej nie tylko na miłosierdziu, lecz także szeroko pojętej dobroczynności. Pytana, kiedy znikną głód i ubóstwo na świecie, odpowiadała: „Kiedy ty i ja zaczniemy się dzielić”. Nawet krytycy św. Matki Teresy z Kalkuty przyznają, że zainspirowała wielu ludzi na całym świecie do działalności dobroczynnej. Logika dzielenia się, o której mówił w lipcu br. papież Franciszek, nie musi i nie powinna ograniczać się tylko do działalności ściśle charytatywnej. Dobroczynność również da się w nią wpisać.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki