Logo Przewdonik Katolicki

Koniec reprywatyzacji i nie tylko

Piotr Wójcik
fot. Adam Burakowski/REPORTER

Nowe przepisy drastycznie zahamują proces reprywatyzacji w Polsce. Równocześnie jednak ograniczą możliwości obywateli do dochodzenia swoich praw. W przyszłości trzeba będzie ją więc odkręcać.

Problem reprywatyzacji wisi nad nami od lat. Prób jego rozwiązania było co najmniej kilka, a jedna z ustaw reprywatyzacyjnych trafiła już nawet do podpisu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który ją jednak zawetował. Od tamtego czasu pojawiły się nowe projekty, niestety wciąż brakowało konsekwencji oraz politycznej woli, by je skutecznie uchwalić. W związku z tym posłowie postanowili zająć się tematem od innej strony.
Zamiast kompleksowej ustawy reprywatyzacyjnej, uniemożliwiającej zwrot mienia w naturze (a więc często kamienic wraz z lokatorami) oraz ustalającej zasady wypłaty rekompensat dla faktycznych spadkobierców, parlament przegłosował, a prezydent właśnie podpisał nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.). Objętościowo niewielką, ale dotyczącą dwóch kluczowych przepisów, na mocy których zwykle toczyły się sprawy reprywatyzacyjne. Najprostsze rozwiązania niestety nie zawsze są najlepsze.
 
Unieważnienie unieważnienia
Reprywatyzacyjna nowelizacja KPA dotyczy przepisów, które bezpośrednio do reprywatyzacji wcale się nie odnoszą. Mowa przede wszystkim o artykule 156 k.p.a., według którego organ administracji publicznej może unieważnić wadliwie wydaną decyzję. Po wejściu w życie nowelizacji nie będzie można już stwierdzić nieważności takiej decyzji po upływie 10 lat od doręczenie lub ogłoszenia, a także gdy wywołała nieodwracalne skutki prawne. Obecnie w kilku przypadkach – np. naruszenia prawa własności lub wady prawnej – unieważnienie takiej decyzji po 10 latach również jest niemożliwe, jednak nowelizacja rozszerzyła katalog przesłanek m.in. o rażące naruszenie prawa, co w praktyce zupełnie zakaże unieważniania decyzji administracyjnej po upływie dekady. Artykuł 156 był nadużywany szczególnie w kontekście spraw reprywatyzacyjnych. Na jego mocy unieważniano decyzje podjęte przez władze PRL wiele dekad temu, często przywołując właśnie ich rażące naruszenie prawa. Nowelizacja zamyka więc administracyjną drogę ubiegania się o zwrot mienia utraconego w PRL – prawdziwego lub rzekomego – na podstawie art. 156 k.p.a.
A co z postępowaniami, które właśnie się toczą? Według nowelizacji wszystkie postępowania administracyjne dotyczące unieważnienia decyzji sprzed przynajmniej 30 lat zostaną umorzone z mocy prawa. Nowelizacja z automatu umorzy więc wszystkie toczące się obecnie postępowania administracyjne dotyczące decyzji z czasów PRL.
Według wciąż jeszcze istniejącego stanu prawnego, gdy decyzji administracyjnej nie można unieważnić, gdyż jest starsza niż 10 lat i spełnia tych kilka przesłanek, strona może ubiegać się o stwierdzenie, że została ona wydana z naruszeniem prawa. Takie stwierdzenie nie unieważnia decyzji administracyjnej, ale pozwala iść z nim do sądu i ubiegać się o odszkodowanie. Mówi o tym art. 158 k.p.a., który jednak również został znowelizowany. Gdy nowa ustawa wejdzie w życie, czyli od połowy września, nie będzie można stwierdzić naruszenia prawa w przypadku decyzji doręczonych lub ogłoszonych 30 lat temu. W praktyce dotyczyć to więc będzie wszystkich decyzji administracyjnych wydanych w czasach PRL. Rozwiązanie to blokuje sądową drogę dochodzenia roszczeń, gdyż bez uzyskania wcześniej takiego orzeczenia wygrana w sądzie zwykle jest niemożliwa.
 
Głębokie skutki prawne
Umorzenie z mocy prawa wszystkich toczących się postępowań dotyczących decyzji z czasów PRL będzie miało głębokie skutki prawne. Jak wiele jest takich spraw? Odpowiedzią na pytanie zajął się Stanisław Zakroczymski, aktywista i prawnik współpracujący z ugrupowaniem Szymona Hołowni. Najwięcej toczy się ich w Ministerstwie Rozwoju i dotyczą naruszenia przepisów ustawy z 1946 r. o przejęciu przez państwo gałęzi gospodarki narodowej. W tym przypadku chodzi m.in. o spadkobierców właścicieli znacjonalizowanych przedsiębiorstw – obecnie toczy się 1590 takich spraw. Oprócz tego w Ministerstwie Rolnictwa umorzonych zostanie 400 spraw, głównie dotyczących przejęcia nieruchomości na mocy dekretu o przeprowadzeniu reformy rolnej. Oprócz tego kilkaset spraw, głównie dot. słynnego „dekretu Bieruta”, toczy się przed Samorządowymi Kolegiami Odwoławczymi – przede wszystkim SKO w Warszawie. Mowa więc o około 2,3 tys. spraw.
Ustawa z automatu zablokuje więc w większości sprawy reprywatyzacyjne dotyczące nie warszawskich kamienic, ale własności spadkobierców przedwojennych przedsiębiorców oraz właścicieli ziemskich. I to nie jest wobec niej zarzut – w tych sprawach również pojawiało się mnóstwo nieprawidłowości, o których nie było jednak tak głośno. Przykładowo przejmowano grunty wskrzeszając jakieś dawno nieistniejące przedwojenne spółki, których udziały kupowano za bezcen. Problem z dziką reprywatyzacją dotyczy całego kraju i różnych typów własności.
Oczywiście ustawa zablokuje nie tylko te 2,3 tys. spraw, które właśnie się toczą, ale też tysiące innych, które jeszcze się nie rozpoczęły. Według Jana Śpiewaka w samej Warszawie wciąż jeszcze istnieje około 10 tys. adresów, które potencjalnie mogłyby być zreprywatyzowane. Według danych Zakroczymskiego w całym kraju zapadło już ponad 18 tys. decyzji „nieważnościowych”. Bez wątpienia ustawa więc zablokuje w przyszłości reprywatyzację wielu tysięcy nieruchomości.
Wobec ustawy gwałtownie protestuje rząd Izraela. Minister spraw zagranicznych Jair Lapid nazwał ją antysemicką. W reakcji na nią Izrael zatrzymał przyjazd do Polski swojego nowego ambasadora, a nawet zasugerował polskiemu ambasadorowi, żeby nie wracał do Tel Awiwu. Według premiera Izraela Naftaliego Bennetta ustawa jest wyrazem „haniebnej pogardy dla pamięci o Holokauście”. Nazywanie nowelizacji k.p.a. „antysemicką” jest oczywiście zupełnie kuriozalne. Szacuje się, że jedynie 15 proc. roszczeń reprywatyzacyjnych dotyczy mienia pożydowskiego, tak więc ustawa dotyczyć będzie wszystkich spadkobierców przedwojennych majątków. A więc w zdecydowanej większości etnicznych Polaków. Można się z nią nie zgadzać, gdyż faktycznie blokuje możliwość ubiegania się o odszkodowanie za utracone mienie przodków, jednak nie ma ona w sobie nic antysemickiego.
 
Nie tylko reprywatyzacja
To jednak nie znaczy, że jest idealna. Nowy rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek zamierza ją zgłosić do Trybunału Konstytucyjnego, gdyż uzależnia ona sytuację prawną obywateli od wydolności aparatu państwa. Obywatele, którzy skutecznie dochodzili swoich roszczeń, są uprzywilejowani wobec tych, których sprawy właśnie zostaną umorzone, gdyż odpowiednie organy nie zdążyły z ich procedowaniem. Będzie to dotyczyć także wielu przeróżnych spraw w przyszłości – nowelizacja obejmuje przecież wszystkie decyzje administracyjne, np. wydane przez ZUS w sprawie emerytur. Poza tym uniemożliwia ona prawowitym spadkobiercom dochodzenie jakiejś rekompensaty. Te odszkodowania powinny stanowić jedynie ułamek obecnej wartości nieruchomości, gdyż trudno w ogóle porównać ich ówczesne i obecne ceny, jednak jakieś formy odszkodowania dla prawdziwych spadkobierców powinny istnieć.
Tak więc nowelizacja k.p.a. drastycznie zahamuje proces reprywatyzacji w Polsce, równocześnie jednak bardzo ograniczy możliwości obywateli do dochodzenia swoich praw przed organami administracji publicznej. Jest to rozwiązanie dobre na chwilę, żeby już teraz zatrzymać proces dzikiej reprywatyzacji. Kompleksowa ustawa reprywatyzacyjna nadal jest jednak bardzo potrzebna. Gdy już wreszcie ktoś odważny ją przeforsuje, tę obecną reformę trzeba będzie jakość „odkręcić”.

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki