Logo Przewdonik Katolicki

Aby byli jedno

Monika Białkowska
fot. Episkopat/Flickr

Zapowiedziana wizyta „ad limina” wywołuje emocje. W jaki sposób ustalenie jej terminu rozegrało się w Watykanie, zapewne nigdy się nie dowiemy. Wnioski być może będziemy mogli wyciągać dopiero wtedy, gdy poznamy jej treść.

Kilkanaście dni po pierwszej, suchej informacji o tym, że jesienią polscy biskupi odbędą wizytę „ad limina”, pojawiła się druga: że ta wizyta jest zaskoczeniem i odbędzie się w trybie pilnym. „Rzeczpospolita” donosiła, że według watykańskich źródeł decyzja o wezwaniu polskich biskupów miała zapaść po kwietniowym spotkaniu papieża z nuncjuszem w Polsce, abp. Salvatore Pennacchio, kiedy to nuncjusz miał przedstawić dość krytyczną ocenę sytuacji Kościoła w Polsce. Rzecznik KEP ks. Leszek Gęsiak odpowiadał, że zgodnie z prawem kanonicznym wizyty „ad limina” odbywają się co pięć lat, a od ostatniej wizyty Polaków minęło już siedem i pół roku – trudno więc uznać, że jest to tryb pilny.
Wydaje się, że na razie za mało mamy danych, by podejmować się wielkich spekulacji. Co w tej chwili może być dla nas i dla polskiego episkopatu istotne, to fakt, że sama już wizyta – niezależnie od jej przebiegu – jest okazją do nowego i głębszego przeżycia Kościoła. O to bowiem, a nie o ewentualne chwalenie czy połajanki, chodzi w wizytach „ad limina”.
 
Kolegium znaczy wspólnie
Biskup nigdy nie jest sam. Choć w swojej diecezji dźwiga całą odpowiedzialność za lokalną wspólnotę, a sam odpowiada jedynie przed papieżem, to za cały Kościół odpowiedzialny jest już nie sam, ale w wielkiej wspólnocie biskupów z papieżem – w teologii tę wspólnotę nazywa się kolegium.
Ta świadomość kolegialności była w Kościele żywa od samego jego początku. Już św. Paweł uważał, że jest jego obowiązkiem spotkać się ze św. Piotrem. W IV w. na Synodzie w Sardyce obowiązek nawiedzenia grobów św. Piotra i św. Pawła oraz spotkania się z  papieżem przez biskupów został wpisany do prawa Kościoła. Żaden z tych elementów nie może tu być oderwany od drugiego. „Ad limina” nie jest prostą pielgrzymką do grobów świętych. Nie jest również prostą wizytą sprawozdawczą. Jest spotkaniem biskupów z papieżem, odbywanym nad grobami apostołów – i odbywanym dlatego, że wszyscy oni są apostołów następcami. Wszystkich ich łączy troska i odpowiedzialność za Kościół, którego cząstkę reprezentują: troska wynikająca z ich wszczepienia w apostołów, z sukcesji apostolskiej. Odkrycie, że żaden z biskupów nie jest sam, doświadczenie jedności dzięki obecności Piotra, ożywienie z nim więzi oraz doświadczenie ciężaru odpowiedzialności – to są podstawowe elementy, dla których wizyty „ad limina” się odbywają: i to niezależnie od ich szczegółowych treści. To właśnie ze względu na stojącą za wizytami teologię nie rezygnuje się z nich na rzecz prostego przesłania elektroniczną pocztą raportów z diecezji, co przecież byłoby dużo szybsze i mniej absorbujące. Nie o techniczne spotkanie jednak tutaj chodzi.
 
Raport i wsparcie
Oczywiście wizyta taka niesie ze sobą również wymiar praktyczny. Zarówno papież, jak i kuria rzymska mają możliwość lepszego przyjrzenia się sytuacji lokalnego Kościoła, zarówno na poziomie diecezji, jak i lokalnych episkopatów. Dlatego też biskupi zobowiązani są zdawać przy okazji tej wizyty szczegółowe sprawozdania. Jednocześnie mogą liczyć i na rady, i na wskazówki dotyczące problemów w ich diecezjach: kierowanie nimi nie jest przecież egzaminem. Nie tylko samemu biskupowi, ale również papieżowi i całemu kolegium biskupów zależeć powinno, by Kościół we wszystkich wymiarach lokalnych był zdrowy, dlatego mogą udzielić tu sobie wsparcia, rad i ostrzeżeń. Temu między innymi służy jeden z elementów wizyty „ad limina”, czyli wizyta biskupów w różnych dykasteriach Kurii Rzymskiej.  
 
Kto z czym
Kto jest zobowiązany odbywać taką wizytę? Według Kodeksu prawa kanonicznego każdy biskup diecezjalny i ci, którzy są z nim prawnie zrównani, czyli na przykład opaci terytorialni czy wikariusze apostolscy. Prawo ustala również częstotliwość takich wizyt raz na pięć lat: jeśli obecnie odbywają się one rzadziej, to być może ze względu na trudności czasowe – papież ma wiele obowiązków, a jego aktywność nie ogranicza się jedynie do przyjmowania wizyt biskupów.
Prawo kanoniczne pozwala, żeby w wizytach „ad limina” brali również udział biskupi koadiutorzy i biskupi pomocniczy, choć prawnie nie mają oni takiego obowiązku. Obowiązkowa jest ta wizyta dla biskupów diecezjalnych: oni to obejmując kanonicznie diecezję, zobowiązują się przysięgą do wierności Stolicy Apostolskiej, a przez to również do złożenia relacji o stanie diecezji.
Na wizytę „ad limina” biskupi muszą jechać odpowiednio przygotowani – w przypadku najbliższej wizyty komentatorzy zwracają uwagę na wyjątkowo krótki czas dany im na to przygotowanie. Na pierwszym miejscu stoi tu przygotowanie duchowe: biskup powinien być świadomy, że w swoje pielgrzymowanie do grobów apostołów włącza całą diecezjalną wspólnotę. Drugim elementem tegoż przygotowania jest przygotowanie i wcześniejsze przesłanie do Rzymu relacji o stanie diecezji. Biskupi mają tu do dyspozycji specjalny kwestionariusz, w którym znajduje się cały szereg pytań, na które powinni odpowiedzieć. Powinni przy tym zachować zwięzłość, przejrzystość, precyzję i obiektywność, informując o problemach, o podejmowanych inicjatywach, o trudnościach, ale i o celach, jakie chcą osiągnąć.
 
Rekolekcje
Kolegialność – przejawiająca się między innymi już w starożytnych wizytach biskupów do grobów apostołów – jest cechą Kościoła od samego jego początku. Wydaje się, że w świecie, w którym tak mocno podkreśla się indywidualizm – w czasie, kiedy również w Kościele w Polsce mocno słyszymy o tym, że każdy biskup odpowiada za swoją diecezję, a nie ma wpływu na decyzje swoich braci – właśnie wizyta „ad limina” jest nam wszystkim potrzebna. Jeszcze bardziej są zaś potrzebne idące za nią kolegialne treści.
Św. Ignacy Antiocheński pisał, że każdy biskup jest posłany do całego Kościoła, aż po krańce ziemi. Euzebiusz z Cezarei zaświadczał, że bp Dionizy z Koryntu troszczy się nie tylko o własny Kościół, ale interesuje się również problemami innych, pisząc do nich listy. Również Orygenes mocno przypominał, że ten, kto jest wezwany na urząd biskupa, ma służyć całemu Kościołowi, nie tylko powierzonej sobie cząstce. I oczywiście, najbardziej spektakularnym przejawem kolegialności biskupów będą sobory. Ale i poza soborem powrót do poczucia współodpowiedzialności za całość wspólnoty – niezależnego od kompetencji prawnych – wydaje się dziś bardzo potrzebny i przez ludzi wierzących w Polsce oczekiwany. Biskupi nie są wolnymi elektronami, krążącymi wokół papieża niezależnie od siebie. Są wspólnotą, razem dźwigającą ciężar Kościoła. Wizyty „ad limina” są na ten temat rekolekcjami.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki