Kogo interesuje dobro chorych

Dawno już nic nie pokazało tak dużego rozdźwięku między etyką i polityką, jak sprawa politycznego sporu o górę pieniędzy na onkologię – chodzi o 2 miliardy złotych, kwotę z punktu widzenia zwykłego obywatela zupełnie niewyobrażalną.
Czyta się kilka minut
fot. Magdalena Książek
fot. Magdalena Książek

Ten spór politycznie jest zrozumiały – początkowo PiS chciał wesprzeć tą sumą telewizję publiczną, która jest dla niego kluczowa. TVP jest bardzo mocno zaangażowana w spór polityczny, więc zabezpieczenie środków na ten cel zwiększa prawdopodobieństwo zwycięstwa przez PiS w wyborach prezydenckich. I dokładnie z tego samego powodu, opozycja chciała zrobić wszystko, by utrudnić partii rządzącej przekazanie tej sumy na telewizję publiczną. I wpadła na sprawny politycznie sposób – przegłosować w senacie poprawkę, by te pieniądze przeznaczyć na leczenie nowotworów. Polityka to brutalna i cyniczna gra, w której bardziej od tego, co moralne, liczy się to, co skuteczne. A więc politycy opozycji słusznie – i jak się okazało skutecznie – kalkulowali, że odrzucenie wniosku Senatu i przekazanie pieniędzy z powrotem na telewizję publiczną, może być dla PiS politycznie kosztowne. Powstanie bowiem wrażenie, że pieniądze zamiast dla chorych idą na partyjną propagandę. Sprawa by może po kilku dniach ucichła i nikt by o niej nie pamiętał, gdyby nie gest posłanki Joanny Lichockiej, który sprawił, że wszyscy o tych dwóch miliardach zaczęli mówić, na kilka dni stały się one centrum debaty politycznej. Trudno to było o tyle przewidzieć, że przecież był to już co najmniej trzeci raz, jak PiS przeznaczał pieniądze z budżetu dla mediów publicznych, choć po raz pierwszy chodziło o tak astronomiczną sumę.
Tym razem jednak te dwa miliardy przykuły uwagę opinii publicznej, ponieważ łatwo było powiedzieć: posłanka wykonała obraźliwy gest nie wobec polityków opozycji, ale wobec wszystkich chorych na nowotwory. I tak nagle onkologia stała się politycznym tematem numer jeden. Opozycja oskarżała PiS, że nie dba o interesy pacjentów, PiS zaś przekonywał, że za rządów PO–PSL na służbę zdrowia przeznaczano mniej pieniędzy, więc politycy związani z opozycją nie mają prawa się w tej sprawie wypowiadać. Sztab Małgorzaty Kidawy-Błońskiej wypuścił spot, w którym apelował do prezydenta – w imieniu chorych na nowotwory–  o weto wobec ustawy przeznaczającej miliardy na media publiczne.
Jednak tu na moment, warto porzucić myślenie w kategoriach politycznej skuteczności i przyjrzeć się problemowi od strony moralnej. Faktem jest bowiem, że obie strony uczyniły z chorych na raka zakładników politycznego sporu. Dla wszystkich obserwatorów jasne było to, że ani PiS, ani PO nie zależy na chorych, lecz przede wszystkim na tym, by zrealizować swoje cele i uderzyć w politycznego przeciwnika. Choć przyznam, że to właśnie spot sztabu Kidawy-Błońskiej był kroplą, która przelała u mnie szalę goryczy. Tak się bowiem czasem składa, że to, co skuteczne politycznie budzi niesmak, jeśli patrzymy na to z moralnego punktu widzenia. I tak właśnie było teraz. Sprytne posunięcie Senatu, polityczny unik ze strony partii rządzącej widziane jako polityczny fechtunek, robiły wrażenie profesjonalizmu. W chwili jednak, gdy zdajemy sobie sprawę, że nie idzie tu nikomu o dobro chorych, lecz o wykorzystanie ludzkiej tragedii w politycznej walce, powinien się w każdym z obserwatorów zrodzić moralny sprzeciw.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2020