Logo Przewdonik Katolicki

Zadośćuczynienie

ks. Mirosław Maliński
fot. Unsplash

W jakiej sytuacji w ostatnim czasie kierowałem się zadośćuczynieniem? Co czułem? Jak na to zareagował pokrzywdzony?

W księdze Izajasza ukrywa się wiadomość, nowina z gatunku tych najlepszych, przynoszących prawdziwą ulgę, jak zdjęcie przyciasnych butów w schronisku pachnącym naleśnikami po całym dniu trudnej wędrówki. Poprzedzona jest wezwaniem, że mają to być słowa skierowane do samego serca. A wołanie to brzmi: „nieprawość jego odpokutowana”. I to jest ta dobra nowina. Owszem, była nieprawość, ale została odpokutowana. Kościół zna ten dukt prowadzący przez – czasami – gęsto zarośnięty nieprawością świat. Jest to ścieżka wydeptywana przez niezliczone rzesze i pokolenia ludzi wierzących. Na początku tej drogi jest uznanie swojej winy. Proste przyznanie się: „Tak, zgrzeszyłem. Moje grzechy stoją przede mną”. Potem przychodzi włożyć przyciasne buty, które poprowadzą na pokutniczy szlak. 
Są tereny usiane kamiennymi krzyżami pokutniczymi, które świadczą o odbytej ekspiacji. Ludzie brali je na swoje barki i z wielkim wysiłkiem nieśli na miejsce, które czasami wiązało się z popełnionym grzechem, ale nie to było najważniejsze. Istotny był wysiłek w to włożony i publiczny znak pokornego przyznania się do winy i pragnienie zadośćuczynienia.
Wydaje się, że właśnie owa praktyka zadośćuczynienia, także w kontekście spowiedzi, gdzieś nam się pogubiła. Wpadła w jakąś czarną czeluść zapomnienia, a właśnie ona dostarcza niesamowitej siły i daje światło, które rozprasza nasze wewnętrzne ciemności. Im prościej zrealizowana, tym lepiej. Ukradłem krowę, oddam młodszą, dojniejszą i lepiej wypasioną, tak aby człowiek, którego skrzywdziłem, nie żałował tego, co się stało, a wręcz przeciwnie – cieszył się, że mu się powiodło. Obgadałem kogoś, oczerniłem, nastękałem i nasyczałem na niego, teraz powiem tyle dobrych słów o nim tym samym ludziom i jeszcze wielu innym, że summa summarum pokrzywdzony poczuje satysfakcję i będzie sławił swój los i to, że do takiej odnowy dobrego imienia zaprowadziły przykrości, które go spotkały.  
Święty Paweł podpowiada, że taką drogą odrodzenia śmiało może maszerować każdy z nas, gdyż Bóg „wszystkich chce doprowadzić do nawrócenia”. A gdy na nią wejdziemy, szybko spotkamy wyciągniętą ku nam pomocną rękę Boga.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki