Pisać na pierwszych stronach w tygodniku katolickim w czasach takiej burzy, jaką przeżywamy, jest zadaniem ogromnie trudnym. Wymaganie, jakie się stawia takiemu medium jak nasze, to oczekiwanie, aby sprawy ustawić jasno. Powiedzieć, kto co zrobił złego i jak powinien być za to pociągnięty do odpowiedzialności. Że wszelkie wprowadzanie dziś opiniotwórczych szarości jest próbą manipulowania albo wybielania ludzi Kościoła tam, gdzie powinni oni być jednoznacznie postawieni przed sąd. A przynajmniej przed wyraźny osąd publiczny.
Nie wiem, czy to, co napiszę, będzie właśnie tak odebrane, to znaczy jakbym próbował kombinować. Ale dla mnie osobiście, także dla naszej Redakcji, radykalne wyrokowanie w każdej sprawie, którą podrzucają media, jakby już znana była cała prawda, nie jest postępowaniem rzetelnym.
Jeśli tak próbujemy to robić – i to w tak trudnych tematach jak LBGT+ czy strajk kobiet – i jesteśmy za te próby zrozumienia złożonych sytuacji krytykowani, to również dlatego, aby w innych, bardziej wątpliwych wątkach w kontekście ludzi Kościoła robić to samo. Najpierw ustalić możliwie najpewniejszy przebieg wydarzeń i faktów. Za wszelką cenę próbować ocalić godność i dobre imię wszystkich. Dokładnie tak postąpiliśmy w sprawie kard. George’a Pella. Posiadając informacje z poważnych źródeł, że to, co mówią o nim media, niekoniecznie musi być prawdą, nie odważyliśmy się dołączyć do chóru oskarżycieli. A przypomnę, że wówczas TVN mówił o kard. Pellu jak o „wcielonym diable”. My zawiesiliśmy wyrok. Dzisiaj cieszę się, że ocaliliśmy wiarygodność naszej marki.
A przecież właśnie w „Przewodniku Katolickim”, co tak wielu księży ma nam za złe, piszemy o pedofilii często. Piszemy, bo w ten sposób chcemy zmierzyć się z rzeczywistością i ocalić wiarę ludzi, którzy z wypychaniem tych tematów z mediów katolickich nie tylko się nie zgadzają, ale wręcz się taką postawą gorszą.
I dlatego, między innymi, nie chcę stawiać kard. Stanisława Dziwisza pod jednoznaczny osąd społeczny. Mnie nie wystarczy to, co przygotował w swoim reportażu Marcin Gutowski. Choć wywiad, w którym kardynał w rozmowie z Piotrem Kraśką na większość pytań odpowiada „nie wiem”, przecząc przynajmniej niektórym znanym już faktom, w żaden sposób obronić się nie da. Nie da się obronić sposobu, w jaki kardynał potraktował ofiarę pedofilii. Skrajność przypisywanych kardynałowi zarzutów jest jednak dla mnie nieprzekonywająca. Jeśli będą dowody, będę musiał się z nimi zgodzić.
Pomijam fakt, że ten uprzejmy ton dziennikarza, który de facto ma jasny zamiar w reportażu dla TVN24 postawienia rozmówcy w bardzo krytycznym świetle, wyraźnie mnie drażni. Chyba wolę, jak dziennikarz wyraźnie daje do zrozumienia, jakie są jego zamiary poprzez całą swoją postawę, zamiast robienia takich „serdecznych” umizgów. I nie odbieram mu oczywiście prawa do tego, żeby pytania stawiać i formułować wnioski. Nie odbieram prawa do robienia takich materiałów, które mimo wszystko przybliżają nas do prawdy.
Są więc takie momenty, w których prawda wydaje się wystarczająco jasna, aby o niej mówić. I tutaj też dodam: bez względu na to, czy mowa o ludziach Kościoła, czy protestujących osobach LGBT+, wydawanie opinii mogących naruszyć czyjeś dobre imię przychodzi mi z ogromnym trudem. Wiem, że taka jest nasza praca. Ale wciąż nie potrafię i chyba wciąż nie chcę, aby w imię dochodzenia prawdy pisać o kimś, że popełnił tak wielkie przestępstwa, jeśli nie ma na to jeszcze twardych dowodów.
Ale żeby szarość ustępowała czasem wyraźniejszym odcieniom kolorów jasnych i ciemnych, czy wręcz stawała się czarno-biała, trzeba dzisiaj bardzo wyraźnie powiedzieć: choroba jest rozległa, ale lekarstwo jest w zasięgu ręki. Jest nim papież Franciszek, który stanął na czele Kościoła w czasie, kiedy potrzebuje on głębokiej reformy. Przenikliwa intuicja Ojca Świętego, który przygotował nas na tę burzę, dzisiaj powinna być tym bardziej doceniona. Franciszku, idź, odbuduj nasz Kościół!
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.












