Przepis na szczęście

Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie
Czyta się kilka minut
il. A. Robakowska
il. A. Robakowska

W dniu, w którym rozważamy prawdę o powszechnym powołaniu do świętości, Kościół przypomina fragment Kazania na górze. Jezus nazywa w nim błogosławionymi, czyli szczęśliwymi: ubogich, cierpiących, cichych, czystych, prześladowanych, miłosiernych, pragnących pokoju i sprawiedliwości. Błogosławieństwa, które wypowiedział Pan Jezus, wprowadzają nas w rzeczywistość niełatwych doświadczeń. Innymi słowy, są wymagającym przepisem na szczęście.
Z dwóch powodów traktujemy ten przepis poważnie. Jednym z nich jest jego Autor, któremu ufamy. Drugi powód to trwałość obiecanego szczęścia. Pozostają pytania: czy potrafimy właściwie zdefiniować szczęście, które jest naszym pragnieniem i celem? Na ile nasze myślenie, działanie, pragnienia i tęsknoty są ewangeliczne, a na ile – wciąż ludzkie? 
Pierwszy problem, jaki się pojawia w tym kontekście, związany jest z błędnym rozumieniem szczęścia. Często utożsamiamy je z zadowoleniem, powodzeniem, sukcesem, wysokim statusem materialnym, a niekiedy ze zwykłym brakiem cierpienia i trudnych doświadczeń. Głębsza refleksja lub życiowe doświadczenie uświadamia nam, że żadna z wymienionych spraw nie gwarantuje prawdziwego szczęścia, i na odwrót. Można doznawać cierpień, doświadczać ubóstwa, być pogrążonym w smutku i mimo to być szczęśliwym. To tak zwany paradoks szczęścia – niekoniecznie odnajdujemy je tam, gdzie prowadzą nas nasze wyobrażenia o nim. Kariera, powodzenie, materialny dobrobyt, bezpieczeństwo, nawet ludzka miłość – wszystko to przemija. Budowanie na tak ulotnych fundamentach nie zapewnia szczęścia.  
Drugi problem z właściwym rozumieniem szczęścia polega często na tym, że jako chrześcijanie próbujemy wiązać je z przyszłością, pocieszamy się, że szczęście wieczne jest nagrodą za ziemski trud i nie zauważamy, że Jezusowe błogosławieństwa spełniają się już dziś. „Błogosławieni jesteście!” – mówi Pan. Już dziś do ubogich należy Królestwo, już dziś smutni mogą być pocieszeni, a cierpiący prześladowania – ukojeni. Przedsionek nieba zdarza się już na ziemi. Kiedy tak się dzieje? Odpowiedź słyszymy w każdym z błogosławieństw. Jest tak wtedy, gdy nasze ludzkie wysiłki splatają się z Bożymi pragnieniami, gdy błogosławieństwo Boga spotyka się z zaangażowaniem człowieka w budowanie ewangelicznego świata, gdy Ewangelia staje się dla niego programem życia. Św. Jan Paweł II tak mówił w 2000 r. na Górze Błogosławieństw: „Jezus nie tylko głosi błogosławieństwa. On żyje nimi i sam jest błogosławieństwami. Patrząc na Niego, zrozumiecie, co znaczy być ubogim duchem, cichym i miłosiernym, co znaczy płakać, pragnąć sprawiedliwości, być czystego serca, wprowadzać pokój, cierpieć prześladowanie”. Chrystus sam potwierdził własnym życiem i zmartwychwstaniem skuteczność błogosławieństw. On sam jest najprostszą drogą do szczęśliwego życia.
Wreszcie trzeci kłopot ze szczęściem można wiązać z naszą ludzką niecierpliwością. Każdy z nas chce być szczęśliwy, bo to pragnienie sam Bóg wpisał w nasz los, ale nie zawsze wiemy, jak to szczęście osiągnąć. W rezultacie, gdy nie możemy zdobyć tego, o czym marzymy, popadamy w zniechęcenie. Z drugiej strony, trudno nam czasem zaakceptować fakt, że pełnego szczęścia na ziemi nie zaznamy nigdy. Wciąż doświadczamy niedosytu, pewnego braku. Jesteśmy w drodze ku Temu, który jest samym Szczęściem. Na tej drodze doświadczamy momentów łaski, kiedy to dane nam jest zaznać, jak smakuje szczęście. Ale są też chwile tęsknoty, pustki, cierpienia. Różne są ich źródła: czasem od szczęścia odcina nas grzech, czasem przychodzi próba, która burzy cały nasz dotychczasowy świat i każe od nowa szukać źródeł i recepty na szczęśliwe życie. Nad wszystkim jednak rozciąga się horyzont nadziei na szczęście wiecznotrwałe, nieprzemijające. Jest ono w zasięgu naszej ręki, bo Ten, który jest jego źródłem, zamieszkał pośród nas. Wystarczy Go przyjąć, by zakosztować, jak smakuje szczęście. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 44/2020