To nie ckliwe alejki Père-Lachaise ani geometryczna dyscyplina Arlington; tutaj nasze położyły się zuchy! Każdy – jak chciał. Oddaliśmy ich ziemi niczym chanów albo faraonów – otoczonych symbolicznie tym, co kochali za życia. Generałom zostawiamy więc arsenał; klaunom – zdeptane buty i tresowane zwierzęta… Wszystkim zaś – kwiaty oraz sławę – ową chwiejną obietnicę nieśmiertelności!” – tak witałbym gości Cmentarza Nowodziewiczego, gdybym urodził się moskiewskim przewodnikiem. Turystów bowiem w tym miejscu nie brakuje. Zabytek. Przychodzą też miejscowi; jeśli odwiedzają najświeższe mogiły, przynoszą czasem kieliszek nakryty pajdką chleba. Wierzą w życie „okołogrobowe”. Wszak ktoś te kieliszki opróżnia.
Arystokraci i nuworysze
W każdy cmentarz wpisano smutek, ale oryginalna, własna „smuta” Cmentarza Nowodziewiczego jest wyjątkowa. Powodów kilka.
Każdy prawowierny Rosjanin przyzna – leżeć tutaj nielicho, lecz przez wiele lat utarło się przekonanie, iż trafiali tu ci, których przyjąć nie chciały kremlowskie mury – sanktuarium państwowe nr 1. Włodarze ZSRR starannie dobierali i dzielili nawet pośmiertnie „zasłużonych”. Niejeden współczesny będzie zatem dociekać, jaka skaza, niedoskonałość lub pech skrywają się za mijanym właśnie pomnikiem. Błądzimy tu wśród wielu pogmatwanych, gorzkich życiorysów.
Obserwacja druga. Od XIX w. w cieniu monastyru Nowodziewiczego znajdowali swój wieczny spoczynek nie tylko szlachetnie urodzeni, ale również co zamożniejsi kupcy, ustosunkowani nuworysze. Tak jest do teraz. Szalik „Spartaka” Moskwa, przełożony przez grobowiec, można uznać za poszlakę, ale portret nagrobny z białym BMW w tle już za dowód powyższego twierdzenia. Jeśli kilka alejek dalej, obok mogiły Czechowa, trafimy na upamiętnienie jakiegoś kanciastego herszta – taktownie darujmy sobie zdumienie.
Kontrasty. Wieczne marmury i tworzywowe dodatki. Kwiaty wkłada się tutaj często w pokaźne plastikowe wazony, zamyka w wymyślne kopuły z pleksi, w kokony. „Bojarzy” i idole nowożytnej Rosji zasypywani przez plastik.
Sprawiedliwie trzeba przyznać, że ogromna liczba postaci historycznych, głośnych, znanych także Polakom z trudnych relacji naszych narodów, wszelkie cienie tej nekropolii rekompensuje. Co krok – przyczynek do wykładu, przypowieści.

Potężny ANT-20 był agitacyjnym latającym kolosem. Rozbił się. Czy powodem była brawura pilota maszyny towarzyszącej, czy też błędny plan akcji propagandowej? fot. Adam Gajewski
Syndrom sowieckiego Ikara
Kiedy zobaczyłem Moskwę pierwszy raz, zaczytywałem się akurat w książkach opisujących konstrukcje lotnicze – samoloty, balony, wiropłaty. Wchodząc na słynny cmentarz, nie oczekiwałem prawdziwego wstrząsu spotkania z duchami „radzieckiej awiacji”, której wyczyny były połączeniem zuchowatości, technicznego sprytu, ideologii, determinacji. Wielkim wzlotom towarzyszyły równie spektakularne upadki, katastrofy. Za cmentarnym murem znajdujemy potwierdzenie diagnozy „syndromu sowieckiego Ikara”. Urny, płaskorzeźby, tablice przypominają o ludziach i ich samolotach.
Oto ściana przywołująca największą maszynę swojego czasu – propagandowego kolosa ANT-20, którego Stalin nakazał zbudować dla uczczenia 40. jubileuszu pisarskich trudów Maksyma Gorkiego. Samolot nazwano oczywiście imieniem literata. Osiem potężnych silników wynosiło w górę załogę oraz ponad 70 pasażerów; do tego niezwykłe wyposażenie – „Maksym Gorki” mógł podczas lotu powielać i zrzucać ulotki z pokładowej drukarni, dysponował ogromnym megafonem agitacyjnym, a nawet specjalnym projektorem wyświetlającym obrazy na tle chmur. Jeśli chmury nie układały się odpowiednio – stawiano zasłonę dymną. Lotnicza duma sowieckiego imperium! Agitacyjny ptak o rozpiętości skrzydeł liczącej 63 metry! Podobne konstrukcje Rosjanie traktowali wówczas jako wyzwania rzucane siłom przyrody, malkontentom i kapitalistom, wreszcie samemu Bogu, któremu postanowili „wyrwać niebo”. Skończyło się losem wieży Babel.
18 maja 1935 r. pilot myśliwca honorowej asysty ANT-20 dał się ponieść kozackiej fantazji. Nieplanowana (?) akrobacja zakończyła się zderzeniem w powietrzu, runięciem obu maszyn w dół. Zginęło blisko 50 osób. Nad kwaterą Cmentarza Nowodziewiczego kamienny, symboliczny „Maksym Gorki” wciąż leci…
Znajdziemy tu też sylwetę sterowca CCCP-W6, posłanego w śmiałej, a tragicznej misji ratowniczej – załoga miała ewakuować polarników z parowca „Czeluskin”, pochłoniętego przez lody Arktyki. Sterowiec rozbił się. Ostatecznie czeluskinowców podjął z kry samolot, którego piloci zostali uhonorowani pierwszymi „Gwiazdami Bohaterów ZSRR”.
Złote „Gwiazdy Bohaterów ZSRR” lub „Bohaterów Rosji” lśnią na wielu tutejszych grobowcach. Przy nich zwykle miniaturki armat, pocisków, samolotów bojowych, czołgów. Prawdziwa cmentarna zbrojownia.

Znakami pamięci bywają także wódka i chleb fot Adam Gajewski
Ziggurat Wodza Wszechświatowego Proletariatu
Nie chcąc powielić słynnego błędu pisarza Wieniedikta Jerofiejewa, postarałem się nie przegapić Kremla. Kremla wraz z figurującym dziś na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO mauzoleum, w którym zabalsamowane szczątki Włodzimierza Iljicza Lenina wciąż czekają na rozstrzygnięcie o ich przeznaczeniu.
W ciężkim, marmurowym zigguracie wodza dawno już obdartej z wszelkich prometejskich mitów rewolucji obowiązują zasady surowe: formowane kolejki, kontrole kieszeni, przepisowe skupienie. Strażnicy stanowczy. Zdarzały się kilkakrotnie ataki na leninowski sarkofag. Ten mroczny twór opiera się jednak skutecznie zarówno wandalom, jak i przeciwnikom politycznym; publicystom twierdzącym, że dopiero wyprowadzenie zwłok Lenina z placu Czerwonego będzie symbolem przemiany mentalnej w Rosji. Przed wieloma laty udało się usunąć stąd mumię Stalina – wymownie niedaleko, gdyż na Cmentarz przy Murze Kremlowskim.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













