Logo Przewdonik Katolicki

Anna nigdy się nie podda

Natalia Budzyńska
fot. Daniel SIMON Arnaud de WILDENBERG Gamma Rapho Getty Images

Autorzy biografii Anny Walentynowicz dostali dobrą radę: „Ani jej nie oskarżajcie, ani nie brońcie. Spróbujcie ją zrozumieć – kim chciała być, a kim nie; kto jej w tym pomógł, a kto przeszkodził”. Posłuchali jej.

Sama się sobie dziwię, że sięgnęłam po tę opasłą książkę, chyba po prostu uwierzyłam pewnej osobie, która mi ją poleciła. Potem, kiedy już zaczęłam czytać, trudno było mi się oderwać. A przecież nie interesuje mnie polityka, więc i postać Anny Walentynowicz za bardzo była w spory polityczne wplątana, zbyt w nich radykalna. Ale autorzy, Dorota Karaś i Marek Sterlingow, ze wspomnień i dokumentów utkali piękny portret pewnej kobiety.

W trakcie pracy nad książką odwiedzili Hannę Krall, która przed laty napisała o Annie Walentynowicz reportaż. Dla Walentynowicz ten reportaż był idealnym wzornikiem, jego słowami potem opowiadała swoje życie na zawołanie. Nie był do końca prawdziwy, bo rozmawiając z Hanną Krall, postarała się, żeby o pewnych sprawach nie wspominać. To była opowieść o kobiecie, którą Walentynowicz chciała być: szlachetnej, walecznej i niezłomnej moralnie. Teraz wiemy, że to tylko część prawdy o niej. Hanna Krall dała autorom biografii dobrą radę: „Ani jej nie oskarżajcie, ani nie brońcie. Spróbujcie ją zrozumieć. Kim chciała być, a kim nie. Kto jej w tym pomógł, a kto przeszkodził”. Posłuchali jej.
 
Instrukcja obsługi Anny
Bo do człowieka nie ma prostej instrukcji obsługi. Nie da się go też łatwo opisać. Można datami: kiedy się urodziła, kiedy stało się to, a kiedy tamto, w końcu kiedy zmarła. 


BANER-2-LAST.jpg

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 13/2020, na stronie dostępna od 23.04.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki