Ten spór jest im na rękę

Zgrozą napawał mnie film, który zobaczyłem w sieci, na którym rozgniewany tłum przeciwników prawicy osaczał prezenterkę TVP Magdalenę Ogórek.
Czyta się kilka minut
Fot. Magdalena Bartkiewicz
Fot. Magdalena Bartkiewicz

Jestem niezwykle krytyczny wobec tego, co robi telewizja publiczna w ostatnich miesiącach, nie podoba mi się również sposób uprawiania bardzo politycznie zaangażowanego dziennikarstwa przez samą redaktor Ogórek, ale fizyczna napaść na dziennikarkę nigdy nie powinna mieć miejsca. Przemoc to granica, której nigdy nie można przekroczyć. Niestety ta sytuacja pokazuje, jak bardzo zapędziliśmy się w naszej debacie politycznej. Na szczęście to wydarzenie trochę wstrząsnęło dziennikarskim, ale też politycznym światem. Osoby na co dzień zupełnie odległe ideologicznie od prawicy niemal ścigały się kto bardziej potępi ten atak. I słusznie. Szkoda tylko, że sympatycy PiS i redaktor Ogórek uznali atak na nią i na TVP jako potwierdzenie słuszności swoich działań. Prezes TVP Jacek Kurski pisał wręcz, że ten atak wynika z tego, że telewizja publiczna walczy o prawdę i pluralizm w mediach. A to już zwyczajna bujda. TVP od trzech lat łamie wszelkie standardy dziennikarskiej rzetelności i bezstronności i specjalizuje się w organizowaniu polowań na poszczególne osoby. Po zabójstwie Pawła Adamowicza słusznie podkreślano, że polowanie na niego przez TVP było szczególnie brutalne. Choć oczywiście nie wolno twierdzić, jak robili to niektórzy, że to telewizja jest za tę śmierć odpowiedzialna. Atak na redaktor Ogórek pokazuje, że nie jest tak, jak chcą przeciwnicy prawicy, że jedynym źródłem agresji w polskiej polityce jest PiS i Jarosław Kaczyński, że ostry język w naszej debacie pojawił się dopiero wtedy, gdy pojawił się PiS.
Zwolennicy PiS z kolei potrafią bez dłuższego namysłu zaś przypomnieć dziesiątki wypowiedzi polityków Platformy, w których wypowiadali się agresywnie o prawicy, posługiwali się zabiegiem dehumanizacji przeciwnika itp. Ale efektem robienia sobie politycznych rachunków krzywd jest wyłącznie ich wydłużanie. Jeśli ktoś czuje się wyłącznie ofiarą agresji tej drugiej strony, najczęściej przymyka oko na to, jak faulują ci, z którymi sympatyzuje. To droga donikąd. A śmierć Pawła Adamowicza czy fizyczna napaść na Magdalenę Ogórek powinny być dla nas dzwonkiem alarmowym, ostrzeżeniem, że tak dalej być nie może. Bo widać, że rozbudzone emocje mogą nas prowadzić jedynie do kolejnego nieszczęścia.
Tyle tylko, że wiele wskazuje, że politykom taki spór jest na rękę. Przecież im większe emocje, tym łatwiej mobilizować swoich zwolenników. Przecież właśnie dlatego politycy tylko deklarują, że chcą walczyć z dezinformacją, propagandą czy tzw. fake newsami, ponieważ krytykują je, jak działają przeciw nim, ale gdy mogą na tym skorzystać, nie mają już takich oporów. Dlatego jeśli zależy nam na tym, by coś zmieniło się w naszej debacie, trzeba liczyć na nacisk obywateli. Bez presji oddolnej, obawiam się, nie ma szans na zmianę. Wiele więc w naszych rękach. 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2019