Wojna jest dla nas nawet odrobinę istotniejsza niż powiedzmy 20 lat temu. Częściej się o nią spieramy – i z innymi państwami, narodami, i wewnątrz własnej wspólnoty. Spory to najróżniejsze, czasem będące trochę kluczem do współczesnych interesów. Jak w przypadku próby częściowego oczyszczania Niemców przerzucających współodpowiedzialność za Holokaust na inne narody, w tym nasz. Albo kiedy Rosjanie usiłują po orwellowsku zmienić sens historii obroną Paktu Ribbentrop-Mołotow.
Jest też podskórna, ale chyba narastająca różnica wśród samych Polaków. Przed dwoma tygodniami polskie władze zorganizowały defiladę z okazji Święta Wojska Polskiego – w Katowicach. Była jakaś prawda w uwagach opozycji, że i rozmach i przeniesienie imprezy na Śląsk miały również naturę wyborczą. A zarazem to dobrze, że właśnie w tym regionie poszukano okazji do krzesania patriotycznych emocji. Choćby z uwagi na skomplikowane relacje Śląska z resztą Polski.
Ale ja trochę o czym innym. Oto gdzieś na marginesie potężnej wojskowej demonstracji swoje odrębne stanowisko zademonstrowali pacyfiści. Że nie powinno się mamić Polaków militarną mobilizacją, bo wynikają z tego nieszczęścia. Stali więc smętnie z odpowiednimi transparentami. Te gesty stały się tu akurat udziałem nielicznych, ale w rozmaitych gestach lewicowych środowisk raz po raz odnajduję niechęć do rzekomego „prężenia muskułów”. Bo militaryzm, bo maczyzm, bo triumf społeczeństwa patriarchalnego. Te epitety się mnożą.
15 sierpnia to akurat rocznica jednego z niewielu bezdyskusyjnych polskich sukcesów militarnych, podczas gdy II wojna światowa była zwycięstwem bez zwycięstwa. Nie chcę teraz wdawać się w inną polemikę – na temat decyzji aby przeciwstawić się roszczeniom Niemiec, które chciały nas zmieniać w wasala. W takim kierunku ciągnie nas z kolei część, na szczęście mniejsza, ludzi prawicy. Za to opowiadanie, że wnioskiem z tragedii 1939 roku powinno być wyłącznie demonstrowanie pokojowych intencji za wszelką cenę, uważam za mnożenie szkodliwych złudzeń. Powinniśmy być gotowi, aby się bronić. Wszystko, co temu szkodzi, uważam za błąd. Łącznie z podważaniem sensu bohaterstwa naszych przodków – w imię walki z „mitami”. Jak ktoś chce kreować pokolenia mięczaków, niech pamięta o konsekwencjach.
Ale oczywiście to nie jest jedyne wyzwanie na przyszłość. Około roku 1938 pokaźne kręgi Polaków, niestety także reprezentujące obóz wtedy rządzący, uległy innemu złudzeniu. Iluzji wiary, że można obronić polską niepodległość, podważając równocześnie system wersalski, który nam ją przyniósł. Polska miała niewielkie pole manewru, błąd był pewnie bardziej teoretyczny, ale i tak nie warto go powtarzać.
I nie wystarczy pokładać dziś nadziei w jednym czynniku. Cieszmy się z amerykańskich żołnierzy w Polsce, prowadźmy bardzo skądinąd kosztowne gry z Trumpem. Ale powojenny system gwarantujący Europie, więc także nam, pokój i bezpieczeństwo, to także Unia Europejska. Nie musimy być wobec niej ulegli i wychwalać jej we wszystkim. Ale radość, kiedy ta europejska machina, niechby ociężała i nieefektywna, trzeszczy czy się chwieje, to radość karpi, że oto nadciąga Boże Narodzenie. Naprawdę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













