Logo Przewdonik Katolicki

Historia według Putina

Paweł Stachowiak
fot. YURI KADOBNOV AFP PHOTO/ East News

Trudno się dziwić oburzeniu, jakie wzbudziły w Polsce słowa rosyjskiego prezydenta. Wbrew przekonaniu o wyjątkowej skuteczności Władimira Putina, wydaje się jednak, że swoich celów nie osiągnął. Jednego możemy być pewni: ciąg dalszy nastąpi.

Niezły pasztet na świąteczny stół przyrządził nam nieoceniony Władimir Władimirowicz Putin. Wymieszał w dobrze przemyślanych proporcjach różne składniki – najlepiej nazwać je słowami nieodżałowanego ks. Józefa Tischnera: „świento prawda, tys prawda i gówno prawda” – i zaserwował danie, które długo jeszcze będzie dla nas przyczyną niestrawności.
 
Wina Zachodu i Polaków
Najpierw zajął się konsekwencjami paktu Ribbentrop-Mołotow. Zacytujmy, dla przypomnienia: „Tak mówią tajne protokoły, rozbiór Polski, ale Polska sama wzięła udział w rozbiorze Czechosłowacji. I sowieckie wojska – zgodnie z tajnymi protokołami – wkroczyły do Polski. Jednak zwracam uwagę, weszli, ale po tym jak polski rząd stracił kontrolę nad wojskiem i nad tym, co dzieje się na terytorium Polski. A rząd znajdował się w rejonie polsko-rumuńskiej granicy. Nie było z kim rozmawiać”.
Później przedstawił nie nową, bo nawiązującą do sowieckiej wizji historii, interpretację przyczyn II wojny światowej. Otóż nie faktyczny sojusz hitlerowskiej Rzeszy i stalinowskiego ZSRR podpisany 23 sierpnia 1939 r., ale wcześniejszy o rok traktat monachijski zdecydował o wybuchu światowego konfliktu. Zezwolenie na okrojenie terytorium Czechosłowacji, które dały wtedy Hitlerowi Francja i Wielka Brytania, zdrada sojusznika, której dopuściły się w imię mniemanego ratowania pokoju, to wszystko zdejmuje, zdaniem Putina, jakąkolwiek odpowiedzialność Sowietów za porozumienie z Hitlerem i rozbiór Polski. Mało tego, wedle prezydenta Rosji, udział Polski w rozbiorze Czechosłowacji spowodował, iż to ona sama była winna swemu losowi, który spotkał ją we wrześniu 1939 r. „Układ monachijski i podział Czechosłowacji – z udziałem Polski i Węgier – a nie pakt Ribbentrop-Mołotow, stał się prawdziwym zarzewiem II wojny światowej. Innymi słowy, winę za nią ponosi Zachód, w tym Polska, a nie Niemcy i sowiecka Rosja” – tak brzmiała konkluzja wywodów Putina.
Nie zabrakło również odwołań do polskiego antysemityzmu, który był jakoby pomostem łączącym II Rzeczpospolitą i III Rzeszę. Prezydent przywołał rozmowę polskiego ambasadora w Berlinie Józefa Lipskiego z Hitlerem o propozycji wysłania Żydów z Europy do Afryki, po której polski dyplomata miał napisać do ministra Becka, że jeśli się to zdarzy, w Warszawie stanąć powinien przepiękny pomnik. Putin stwierdził, że właśnie tacy ludzie „podporządkowali swój naród wojennej machinie Niemiec i przyczynili się w sumie do tego, że rozpoczęła się II wojna światowa”.
Cały ten konstrukt myślowy został przezeń uzupełniony o jeszcze jeden składnik: polską, genetyczną, nieusuwalną rusofobię. „Dla Polaków Niemiec to wróg, ale mimo wszystko Europejczyk i człowiek prawy, ale Rosjanin to barbarzyńca, Azjata, element niszczący i zdradziecki, z którym każdy kontakt jest niebezpieczny, a porozumienie groźne” – tak, powołując się na słowa ambasadora Francji w Polsce Leona Noela, określił polski stosunek do wschodniego sąsiada. Cały wywód podsumował oskarżeniem Polaków o rasizm, podobny do tego, jaki kazał Niemcom widzieć w Polakach, Rosjanach, Ukraińcach i Białorusinach podludzi.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 2/2020, na stronie dostępna od 05.02.2020

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki