Logo Przewdonik Katolicki

Jesteśmy Bożym Ciałem

ks. Mirosław Tykfer
fot. Dominikanie.pl/Paweł Folta

W przyszłości procesje Bożego Ciała nie zanikną. Nie będą jednak prostym powtarzaniem rytu z przeszłości. Odnawiając liturgiczną szatę słów i znaków, powiedzą światu o Bogu i Kościele coś, czego ten świat bardzo potrzebuje.

Znajomy ksiądz zapytał mnie niedawno, kiedy moim zdaniem śmiercią naturalną umrą procesje Bożego Ciała. Pytanie nie było złośliwe, raczej powiedziane z przejęciem: na naszych oczach odchodzi stary świat, kończy się pewien etap życia Kościoła. A jeszcze niedawno tenże świat wydawał się niezniszczalny. Ta łódź, jeszcze dziesięć lat temu, naprawdę musiała wydawać się niezatapialna. Trochę jak Titanic, który przy całkowitej nieświadomości pasażerów zmierzał prosto w stronę niewidocznej, zanurzonej w oceanie skały.
Nie odpowiedziałem jednak w dekadenckim tonie, nawet jeśli trudno dziś udawać, że pewien etap historii chrześcijaństwa rzeczywiście się kończy.
 
Nowe ozdoby nie wystarczą
Pewne formy odchodzą, nawet jeśli gdzieniegdzie na nowo rozkwitają, jak chociażby nabożeństwa majowe. Nie odpowiedziałem jednak pesymistycznie, ponieważ za dużo jest znaków nadziei, które stają w poprzek pesymistycznym przewidywaniom.
Mam w pamięci procesję z Najświętszym Sakramentem w Nowym Jorku. Była naprawdę piękna. I uczestniczyło w niej tak wielu ludzi. Potem przypomniały mi się jeszcze akademickie procesje organizowane w Polsce przez dominikanów. Na myśl przychodzą zaraz dorosłe kobiety, studentki, które w białych sukienkach sypią kwiatki. I się nie wstydzą. W wyobraźni pozostają też wielkie transparenty z reprodukcjami ikon Chrystusa.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 24/2019, na stronie dostępna od 03.07.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki