Logo Przewdonik Katolicki

Quo Vadis, Wielka Brytanio?

Krzysztof Mielnik-Kośmiderski, Edynburg
fot. Tolga AKMENAFP/East News

Brytyjczycy zaczynają mieć dosyć brexitu. Społeczne zmęczenie tym tematem nie jest jednak – niestety – równoznaczne ze wzrostem poziomu akceptacji wobec imigrantów. Także Polaków.

Trudno dziwić się frustracji Brytyjczyków. Brexit od kilku lat przedstawiany był im jako bezprecedensowa szansa na uwolnienie się z „europejskiej niewoli”. Odroczenie go do 31 października oznacza dodatkowe pół roku trwania w niepewności co do dalszego losu ich kraju. Na Wyspach niewielu łudzi się, że te sześć miesięcy przyniesie jakiś rewolucyjny efekt.
To, że ludzie zaczynają odwracać się od rządu (z badań wynika, że aż 9 na 10 wyspiarzy odczuwa wstyd z powodu kompromitujących porażek Theresy May na forum unijnym), najlepiej widać zaś w spadających słupkach popularności. W połowie kwietnia wskaźnik poparcia dla Partii Konserwatywnej powędrował do poziomu najniższego od pięciu lat. I nic nie wskazuje na to, aby tendencja miała się odwrócić.
 
Grzechy Theresy May
Brytyjska strategia polityczna sypie się niczym domek z kart, a na domiar złego nikt nie ma pojęcia, co zrobić z osobą, która tejże strategii dała swą twarz. Nikt też nie pamięta, ile razy do rezygnacji z pełnionego urzędu została wezwana premier May. O ustąpienie apelowały redakcje najpoczytniejszych dzienników, oponenci polityczni, a nawet członkowie jej własnej partii! Istnym paradoksem jest, że wszystkim im May śmieje się w twarz, wymachując uzyskanym jakiś czas temu immunitetem. Po tym, gdy w połowie stycznia przegłosowano nietykalność jej rządu, May postanowiła wrzucić piąty bieg i jeszcze intensywniej pracować nad doprowadzeniem do wyjścia z Unii.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 17/2019, na stronie dostępna od 28.05.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki