Logo Przewdonik Katolicki

Czyje Wilno?

Paweł Stachowiak
fot. Wikipedia

Wileńscy Polacy powitali Piłsudskiego niosącego wolność ich miastu jako spełnienie oczywistości, którą był dla nich powrót w granice odrodzonej Rzeczypospolitej. Jednak ani nastroje innych mieszkańców Wilna, ani zamiary Marszałka, ani przyszłe koleje losu, nie były tak oczywiste.

Był pierwszy dzień Wielkanocy w 1919 roku. Rankiem rozpoczął się atak wojsk polskich na Wilno, w którym od ponad trzech miesięcy rządzili bolszewicy. Najpierw zajęto dworzec, później centrum miasta, w ciągu następnych kilku dni skapitulowały ostatnie punkty bolszewickiej obrony. Miasto było w rękach polskich, znów, po 124 latach. Na ulicach i placach niebywały entuzjazm i wzruszenie. Wreszcie są nasi, wreszcie jest Polska. Kulminacją tej euforii była chwila, gdy w obecności Naczelnika Państwa odprawiono dziękczynne nabożeństwo w Ostrej Bramie. Tak je opisał naoczny świadek: „Wielki szloch tego tłumu klęczącego na ulicy. Spojrzałem na komendanta. Stał twarzą zwrócony do obrazu, oparty na szabli, nasrożony i (…) spod nasrożonych brwi ciężka łza spływała mu na wąsy. Śmigły za nim, miał jakoby jakiś nerwowy tik na twarzy. Twarz drgała i też łzy ciekły mu po twarzy. A Belina beczał po prostu jak smarkacz (…)”.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 15/2019, na stronie dostępna od 08.05.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki