Ponieważ teraźniejszość jest dla mnie źródłem mniejszych lub większych zmartwień i stresów, zaczynam zauważać, że uciekam przed nią w przeszłość. I to wcale nie własną, nie w historię mojego życia, co jeszcze byłoby w miarę usprawiedliwione, bo zakotwiczone w życiu realnie biegnącym, bo przecież to, kim byliśmy, ma niewątpliwy wpływ na to, kim jesteśmy. A akceptacja historii swojego życia przecież jest istotnym czynnikiem rozwoju duchowego, to nasza indywidualna Historia Zbawienia, wszystko ma sens, nawet największe upadki, zwątpienia i porażki.
Tymczasem ja ostatnio uciekam w obce życia, te prawdziwe i te zmyślone. O, te zmyślone to najniebezpieczniejsze, bo niby co one mi dają? Najczęściej trochę rozrywki, bo przecież w tych ucieczkach od siebie nie chodzi o to, żeby się zamartwiać, ale żeby się zrelaksować. Więc lekka lektura, a coraz częściej lekki serial na Netflixie lub HBO. Jeśli zbyt lekki, to też irytujący, bo przecież do jakichś standardów jestem przyzwyczajona, nie chodzi o to, żeby dać się porwać głupocie. Więc jednak wybierać czyjeś życie, kompletnie wymyślone, ale z problemami. I zamiast zająć się swoją codziennością, zajmuję się codziennością kogoś, kto nie istnieje. Bardzo to irytujące za każdym razem, gdy sobie to uświadomię. Nie chcę przez to powiedzieć, że odpoczynek przy dobrej książce jest zły, chodzi tylko o intencje, bo zauważam, że gdy zanurzam się w świecie wyobraźni, to z łatwością alienuję się z mojej osobistej rzeczywistości, a dzieje się to ze stratą dla moich najbliższych. Nie zauważam ich potrzeb, zwyczajnie brakuje mi dla nich czasu. A przecież są wokół mnie inni żywi ludzie i oczywistym jest, że relacje z nimi są ważniejsze niż wszystkie książki świata, niż cała sztuka świata i niż wszyscy bohaterowie przeszłości, nawet ci prawdziwi.
Tak sobie rozważam, czas Wielkiego Postu temu sprzyja i mam nadzieję, że moje rozmyślania nie przypominają tych oczywistości w stylu Paulo Coelho. Lada chwila wyjdzie moja książka, w której opisuję trudną historię, jaka stała się udziałem mojej rodziny, bardzo wiele cierpienia kosztowała wiele osób i im bliżej jej wydania, tym bardziej czuję, jakbym to cierpienie niosła. Trochę przed nią uciekając, zanurzam się w inną historię sprzed 150 lat, ale ona też jest pełna cierpienia. Najwyższy czas wrócić do swojego życia.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













