Lektury narodowe czy obowiązkowe?

Zastanawiam się, dlaczego jeśli narodowe, to ma więcej niż sto lat. Czy współczesność nie może być narodowa? A konkretnie, czy polska literatura współczesna nie może być narodowa? Od kilku lat prezydenci dbają o narodowe czytelnictwo swojego narodu poprzez narodowe publiczne czytanie narodowej lektury. Dotąd przeczytano: Pana Tadeusza, kompilację złożoną z dzieł Aleksandra Fredry, Trylogię Sienkiewicza, skróconą Lalkę Prusa, skrócone Quo vadis Sienkiewicza, Wesele Wyspiańskiego i poprawione Przedwiośnie Żeromskiego. A tym razem spośród przesłanych do Kancelarii stu propozycji para prezydencka wybrała kilka przeważnie pozytywistycznych nowelek. Co my tu mamy? Orzeszkowej Dobrą panią, Konopnickiej Dym, Prusa Katarynkę, Reymonta Orkę, Żeromskiego Rozdziobią nas kruki, wrony…, Rzewuskiego Sawę, i jako rodzynek w tym towarzystwie Bruno Schulz i jego opowiadanie pochodzące z tomu Sanatorium pod Klepsydrą.
Czyta się kilka minut
fot. Unsplash
fot. Unsplash

Ach, gdyby prezydent trochę zaryzykował, i jeśli obawia się polskiej literatury współczesnej, to właśnie Bruno Schulz i wybór całego Sanatorium mógłby stać się idealnym wyjściem z sytuacji pomiędzy dawnymi czasami a teraźniejszością. W Schulza przecież tak wspaniale można się zasłuchać! A tymczasem będziemy się wsłuchiwać (a najprawdopodobniej większość będzie ukrywać ziewanie) w historię zaburzonej pani, dla której sieroty są tylko zabawkami, które można odesłać, gdy się znudzą, w historię kolejnego skrzywdzonego dziecka, któremu pomaga szlachetny pan mecenas nienawidzący dźwięku katarynki, w dramat głodujących chłopów w łachmanach na XIX-wiecznym polu. Czy wzruszy nas opis rozrywania przez stado wron okradzionych zwłok powstańca lub sentymentalne wspomnienia o tak zwanych lepszych czasach, kiedy to honor szlachecki coś znaczył? Przepraszam, że tak upraszczam literaturę polską, szczególnie że te nowelki wcale nie są najgorsze, to rzeczywiście klasyka polskiej nowelistyki. No właśnie, klasyka. Bezpieczna klasyka.

Zastanawiam się po prostu, według jakiego klucza w tym roku Pan Prezydent z żoną wybierali lekturę na narodowe czytanie? I dlaczego tak się boją literatury napisanej w drugiej połowie XX w.? Zaczęło się od Pana Tadeusza w 2012 r. tylko dlatego, że cała akcja rozpoczęła się w 200. rocznicę wydarzeń tam opisanych. A potem to już chyba jakąś siłą rozpędu brane pod uwagę były tylko klasyki. Wygląda to tak, jakby tytuł całości miał brzmieć: Narodowe Czytanie Lektur Obowiązkowych. Ale nawet wśród lektur mamy trochę tych młodszych. A gdyby tak: Kapuściński, Myśliwski, Stasiuk, wreszcie tak nagradzana na świecie Tokarczuk? Jaki powiew świeżości!

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2019