List(a) życzeń

Świeccy w Kościele zabierają należny im głos, więc instytucje kościelne i biskupi otrzymują bez liku najróżniejszych listów. Czy warto je pisać? Czy trzeba je czytać? Czy to cokolwiek może zmienić?
Czyta się kilka minut
Fot. Massimiliano Migliorato CPP Polaris East News
Fot. Massimiliano Migliorato CPP Polaris East News

Grupa włoskich katolików wraz z kapłanami napisała do swoich biskupów list. Proszą w nim, aby biskupi ustosunkowali się do nasilającego się w Italii zjawiska nietolerancji i rasizmu. Zostawiając nieco z boku sam tekst, warto zatrzymać się przy samym fenomenie zjawiska: oto duchowni i świeccy, profesorowie i publicyści, członkowie ruchów kościelnych i zwykli parafianie przekazują Konferencji Episkopatu Włoch oraz mediom list, a w nim swoje postulaty. Czy mamy tu do czynienia z nową praktyką? Czy pisanie otwartych listów do biskupów to najlepszy kanał komunikacji kościelnej? Czy w ten sposób świeccy mogą wpłynąć na sprawy Kościoła?
 
Waga głosu
Mówiąc o głosie świeckich w Kościele, dotykamy jednej z fundamentalnych kwestii: odpowiedzialności za prawdę. Respektowanie wiary wierzących od początku było wręcz warunkiem prawowierności Kościoła. Widać to wyraźnie już przy wyborze Siedmiu, w którym według relacji z Dziejów Apostolskich brali udział „wszyscy zebrani”, czy podczas Soboru Jerozolimskiego, na którym zgromadzili się „Apostołowie i starsi wraz z całym Kościołem”. W kolejnym wiekach ojcowie Kościoła twardo trzymali się zasady, wyrażonej przez św. Cypriana (zm. 254): „nic bez waszej rady (tj. prezbiterów i biskupów) i bez zgody ludu”. Szczególne znaczenie ma tu również wypowiedź zmarłego w połowie V wieku św. Wincentego z Lerynu, który kanonicznie stwierdził, że „należy wierzyć w to, w co wszędzie, w co zawsze, w co wszyscy wierzą”. W ten sposób stopniowo kształtowała się nauka o zmyśle wiary wierzących, czyli o sensus fidei. Dzięki tej zdolności Kościół wsparty łaską Ducha Świętego jest w stanie rozpoznać i zachować Chrystusową prawdę. Dokument Międzynarodowej Komisji Teologicznej z 2015 r. poświęcony temu zagadnieniu przypomina, że „cały Kościół – laikat i hierarchia razem – dźwiga odpowiedzialność za historię objawienia, zawartą w Piśmie Świętym oraz w żywej Tradycji apostolskiej, a także przekazuje tę historię”. Autorzy tego dokumentu podkreślają, że w sprawach wiary ochrzczeni nie mogą być bierni. Ich głos, jeśli wspiera odnowę i rozbudowę Kościoła, jest niezwykle istotny, a Urząd Nauczycielski Kościoła ma go rozpoznawać i przyjmować. Zmysł wierzących, czyli sensus fidelium, jest zatem ważnym czynnikiem w rozwoju doktryny.
Wielu stwierdzi: łatwo mówić, ale jak to zrobić? Kiedy i w jaki sposób wierni mogą zabierać głos w sprawach wiary?
 
Trochę teorii
Rolę świeckich w Kościele dowartościował ostatni sobór, szczególnie Dekret o apostolstwie świeckich. Świeccy uznani zostali za współpracowników, bez których Kościół „nieomal nie mógłby być obecny i aktywny”. Mają oni ze wszystkich sił przyczyniać się do wzrostu Kościoła i jego uświecania. Na ich barkach spoczywa również odpowiedzialność za przyszłość Kościoła. Mają współpracować z hierarchią, przynosząc swoje doświadczenia. Są zaproszeni „do działania i bezpośredniej współpracy z apostolstwem hierarchicznym”, a „obowiązkiem hierarchii jest wspieranie apostolstwa świeckich”. Dekret nie zapomina również o praktycznym wymiarze współdziałania, wzywając do powoływania rad, które będą służyć koordynacji wspólnych apostolskich działań.  
Autorzy Katechizmu Kościoła katolickiego stwierdzają: „Świeccy mogą czuć się powołani do współdziałania ze swymi pasterzami w służbie dla wspólnoty kościelnej, dla jej wzrostu i żywotności, wybierając rozmaite posługi, według łaski i charyzmatów, jakich im Pan udzieli” oraz „w Kościele «wierni świeccy mogą współdziałać w wykonywaniu władzy, zgodnie z przepisami prawa». Dotyczy to obecności świeckich na synodach partykularnych, synodach diecezjalnych , w radach duszpasterskich; sprawowania in solidum misji duszpasterskiej w parafii; współpracy w radach ekonomicznych udziału w trybunałach kościelnych”.
Działanie świeckich w Kościele ma również swoje umocowanie w prawie. W Kodeksie prawa kanonicznego czytamy, że wierni „mają prawo, by przedstawiać pasterzom Kościoła swoje potrzeby, zwłaszcza duchowe, jak również swoje życzenia” oraz „stosownie do posiadanej wiedzy, kompetencji i zdolności, jakie posiadają, przysługuje im prawo, a niekiedy nawet obowiązek wyjawiania swojego zdania świętym pasterzom w sprawach dotyczących dobra Kościoła, oraz – zachowując nienaruszalność wiary i obyczajów, szacunek wobec pasterzy, biorąc pod uwagę wspólny pożytek i godność osoby – podawania go do wiadomości innym wiernym”.
Nie ma wątpliwości, że przywołane dokumenty stwarzają przestrzeń do działania  świeckich w Kościele. Wierni są w nich nazywani współpracownikami, którzy nie tylko mają prawo zabierania głosu, ale wręcz obowiązek włączania się w życie Kościoła. Bez świeckich wspólnota wierzących nie może ani istnieć, ani skutecznie ewangelizować. Pisząc zatem listy, jak ten przywoływany na początku, korzystają w rzeczywistości z praw, które daje im Kościół.
 
Praktyka
Często jednak świeccy mogą odnieść wrażenie, że przywołane dokumenty to jedynie lista pobożnych życzeń, a praktyka owej współpracy wygląda zupełnie inaczej. Nie wszędzie bowiem świeccy traktowani są jak realnie współodpowiedzialni za życie Kościoła.
Zmiana myślenia nie jest łatwa i w wielu miejscach nadal raczej teoretyczna. Jednak piramidalny model parafii, na którego szczycie stoi proboszcz, samodzielnie myślący, decydujący i pracujący za wszystkich, powoli wprawdzie, ale całkiem realnie odchodzi w przeszłość. Duchowni coraz mocniej się o tym przekonują, często z konieczności. Parafie powoli stają się wspólnotami wspólnot, w których duszpasterze nie prowadzą samodzielnie, ale animują życie parafialne. Świeccy mogą włączać się w poszczególne rady: parafialną, ekonomiczną, duszpasterską i w ten sposób stają się dla duchownych konkretnym wsparciem. Rady te – o ile pracują systematycznie! – stanowią najlepszy kanał komunikacji między wiernymi a duchownymi. Na poziomie diecezji z kolei mamy struktury (np. rada społeczna, rada duszpasterska), w których obie grupy (duchowni i świeccy) wspomagają biskupa, inspirują oraz koordynują różnorodne działania duszpasterskie. Wspomniane rady nie wyczerpują na szczęście wszystkich możliwości komunikacji. Pozostają jeszcze osobiste rozmowy. W ostatnich latach biskupi coraz częściej sięgają po ten sposób komunikacji i przeznaczają na spotkania z wiernymi wyznaczony czas, na przykład jeden dzień w tygodniu. Listy czytają, choć fizycznie nie są w stanie na każdy z nich odpowiedzieć.
 
Dzwonek alarmowy
Istniejąca obok wszystkich zinstytucjonalizowanych form współpracy możliwość osobistej rozmowy i kontaktu jest – zwłaszcza w wyjątkowych i trudnych sytuacjach – najlepszym sposobem rozwiązywania spraw problematycznych, z którego warto korzystać. Duchownym nie wolno przy tym zapominać, że wierni na równi z nimi dźwigają odpowiedzialność za Kościół, więc fakt, że zabierają oni głos, niekoniecznie oznacza potępienie czy naganę, ale troskę – i właśnie w nim wyrażać się może zmysł wiary Kościoła.
Biskupi i księża nie muszą stwarzać świeckim szczególnej przestrzeni do współpracy i zaangażowania: ta przestrzeń istnieje i do nich należy z samej natury Kościoła. Pisanie listów jest tylko jedną z dróg, na której świeccy są aktywni. Owszem, istnieją poza nią inne działania, zdecydowanie bardziej systematyczne i długofalowe. Niemniej jednak sam fakt pojawiania się takich memoriałów jest swoistym dzwonkiem alarmowym, wzywającym hierarchię kościelną do zajęcia się daną kwestią – a czasem również znakiem zapytania, czy rzeczywiście nie została ona przez nich zaniedbana.
 
---

Ks. dr hab. Przemysław Artemiuk
Teolog fundamentalny, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i w Wyższym Seminarium Duchownym w Łomży

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2018