Logo Przewdonik Katolicki

Te leki mogą zaszkodzić

Michał Bondyra
FOT. UNSPLASH

Z Tomaszem Leleno Rzecznikiem prasowy Naczelnej Izby Aptekarskiej rozmawia Michał Bondyra

Jak wiele podróbek leków pojawia się w obrocie?
– Komisja Europejska szacuje, że do 2020 r. w legalnej sieci dystrybucji znajdzie się około 183 mln opakowań sfałszowanych leków, a konsumenci będą wydawać na podróbki około 850 mln euro rocznie. Z kolei wartość polskiego rynku podrobionych leków szacowana jest na kwotę blisko 250 mln zł. Tylko w 2016 r. polscy celnicy zatrzymali 19 tys. podrobionych produktów leczniczych o wartości ponad 800 tys. zł.
 
Które leki są najczęściej podrabiane?
– Najczęściej podrabiane są leki na odchudzanie, erekcję, ale i sterydy, środki antykoncepcyjne czy psychotropy. Niestety, fałszuje się też preparaty stosowane w leczeniu nowotworów, ratujące życie.
 
Jak groźne dla zdrowia mogą być podróbki?
– W wielu przypadkach podróbki wytwarza się np. ze zmielonej kredy albo leków znacznie przeterminowanych. Zdarza się, że substancja czynna jest gorszej jakości lub w zbyt małej dawce. W kapsułkach zamiast prawdziwej substancji czynnej może być gips czy mąka. Leki przeciwmalaryczne, cytostatyczne czy kardiologiczne bez substancji czynnej mogą spowodować śmierć pacjenta, który tak naprawdę nie jest leczony.
 
Co powinno wzbudzić nasze podejrzenia co do jakości leku?
– Najwięcej podróbek jest w internecie. W sieci stanowią one ponad połowę dostępnych leków. Podejrzane są preparaty, których cena jest rażąco niska, a także te, które w internecie są dostępne bez problemu, a w stacjonarnych aptekach można je nabyć tylko na receptę. Wystrzegajmy się też nabywania lekarstw na zasadzie „odsprzedam lek”, bo nie wiemy, czy był on odpowiednio przechowywany, a więc czy dalej spełnia określone parametry. Nie ufajmy pozornie tanim aptekom online zarejestrowanym w krajach azjatyckich. Robiąc w nich zakupy, narażamy swoje zdrowie i życie. Pamiętajmy, że działalność tego typu „pseudo-aptek” nie jest objęta nadzorem polskich urzędów, co tym bardziej zwiększa ryzyko.
 
A co z kupowaniem leków na stacjach benzynowych czy marketach?
– Obrót pozaapteczny to dziś grupa około 3 tys. preparatów dostępnych w 360 tys. punktów uprawnionych do sprzedaży leków. Stacje benzynowe, markety, ale i kioski, bazary, dyskoteki czy siłownie pozostają poza jakąkolwiek kontrolą ze strony choćby organów inspekcji farmaceutycznej. W tych miejscach leki przechowywane są często w złych warunkach, a do tego wystawiane w sąsiedztwie alkoholi. Brakuje w nich odpowiednich zabezpieczeń przed dziećmi, a nieprzeszkolony personel udziela niewłaściwych porad. Niestety, istnieje też ryzyko, że substancje w obrocie pozaaptecznym, występujące choćby w popularnych lekach przeciwbólowych bez recepty wytwarzanych na bazie ibuprofenu, naproxenu czy paracetamolu mogą być fałszowane.
 
Najbezpieczniej zatem jest kupować tradycyjnie, w stacjonarnej aptece.
– Tak, oczywiście po uprzedniej wizycie u lekarza. Tu mój krótki apel: nie wstydźmy się pewnych dolegliwości, mówmy o nich otwarcie. Lekarze i farmaceuci są od tego, żeby nam pomóc.
 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki