W Polsce jedni te rytuały wykpiwają. Ale są i tacy, którzy próbują uznać je za wiążące. Nikt mnie tak nie rozbawił jak Jakub Majmurek, publicysta kreujący się na wyrazistego lewicowca, także w sferze socjalnej, który bronił żywotności myśli Marksa, powołując się na Junckera i na redakcję „Financial Times”. Od kiedy to trzeba opinii globalno-liberalnego establishmentu, żeby legitymizować teoretyka rewolucji? Od kiedy argumentem przesądzającym w takiej sprawie jest zapał polityka, którego państwo, Luksemburg, zostało zmienione w raj podatkowy?
Majmurek mówi Polakom: czcijcie Marksa, bo tak wypada. A niechęć niektórych, w tym i takich postaci jak Ryszard Petru, do tego kultu uznaje za dowód na zaściankowość naszego narodu. I cudzoziemcy z Zachodu, i ludzie tacy jak Majmurek, z racji pokoleniowych i ideologicznych uwarunkowań nierozumiejący polskiej historii, odmawiają nam prawa do przykrych doświadczeń. Doświadczeń z teorią, nauką, ideologią zastosowaną w praktyce. Na ile odpowiada za to teoretyk?
Każdy, kto choć rzucił okiem na Główne nurty marksizmu Leszka Kołakowskiego – człowieka, którego marksizm ukształtował, ale który się uwolnił – nie pozwoli sobie w tej sprawie na lekkomyślność. I na sprowadzanie brodatego dziadka z Trewiru do roli turystycznej atrakcji. Do nawoływania: „wypada”. Nie oznacza to naturalnie wezwania, aby nie czytać jego tekstów. Ale myśliciel odpowiada za konsekwencje swojego dzieła. Odmawiam uznania terroru marksistów za wypadek przy pracy, skoro w myśl Marksa wbudowana była rewolucja i utopia budowanego od podstaw nowego społeczeństwa.
Co nie oznacza, że w tym obrazie nie ma komplikacji. To prawda, że zachodni socjaliści, też inspirujący się marksizmem, pomogli zmienić kapitalizm na bardziej sprawiedliwy. To prawda, że widomo rewolucji, które Marks widział krążące nad Europą już w XIX w., przyczyniło się do budowy państwa opiekuńczego. Doceniam, ale to raczej było „wypadkiem przy pracy”. Tam, gdzie zastosowano marksizm w stanie czystym, tam była bieda, brutalność, okrucieństwo.
Co więcej, żeby mieć krytyczne zdanie o marksizmie, nie trzeba koniecznie osądzać jego duchowych wnuczków. Myśl sama, twórcza, gdy chodzi o zwrócenie uwagi na rolę ekonomii w dziejach („stosunków produkcji”), broni się średnio. Nie zapomnę mojej lektury Historii powszechnej XVII wieku prof. Zbigniewa Wójcika, tworzącego w czasach PRL uczciwego socjalisty. Próbując opisać fenomen wojen religijnych, sprowadzał je do walki grup społecznych o ekonomiczne cele. Ich samoistnego ideowego wymiaru (niewykluczającego uwarunkowań ekonomicznych) szacowny uczony nie bardzo był w stanie pojąć. A umysł samego Marksa był zamknięty na tak wiele zjawisk. Przypomnijmy „religię jako opium ludu”. Znalazł jeden wytrych dla objaśnienia i niczego więcej nie potrzebował.
Jeśli dziś elity europejskie z Junckerem na czele znajdują tyle ciepłych słów dla Marksa, to nie tylko z powodu sentymentu do „atrakcji turystycznej”. Z pewnością nie chcą realizować jego utopii ekonomicznej. Globalny kapitalizm jest jej zaprzeczeniem. Ale nieobca jest im pokusa historycznego determinizmu. Przekonania, że dzieje biegną w jedną stronę. Te elity wierzą w nieuchronność europejskiego federalizmu czy przemian światopoglądowych, które mają być równie oczywiste jak społeczeństwo bez klas dla marksistów. I dlatego ani Marks nie wydaje mi się poczciwym dziadkiem, ani Juncker postacią godną podziwu jako świecki arcykapłan.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













