Logo Przewdonik Katolicki

Pasterz ma jeszcze inne owce

ks. Mirosław Tykfer
FOT. GEORGIOS KEFALAS/PAP-EPA

„Pasterz ma jeszcze inne owce” – tymi słowami brat Alois, przeor wspólnoty Taizé, przekonywał młodych w Bazylei, że Jezus nie przyszedł tylko do jednej niewielkiej grupy ludzi, ale do wszystkich. Tak odczytana Ewangelia ma daleko idące konsekwencje.

Nie uczestniczyłem w Europejskim Spotkaniu Młodych w Bazylei. Miałem okazję na nich bywać w latach poprzednich. Odwiedzałem też wielokrotnie braci w samym Taizé. Z tej perspektywy próbuję wsłuchać się w treść tegorocznego przesłania, które bracia kierują ze Szwajcarii do młodych. I pewnie też jakoś do nas.
 
U źródeł

Na początku spróbuję wyjaśnić coś, co moim zdaniem jest decydujące dla zrozumienia tego przesłania. Bracia nie pretendują do rozumienia złożonej sytuacji w świecie, aby następnie, z perspektywy takiej wiedzy, podpowiadać młodym ludziom gotowe rozwiązania. Nie kreują kolejnego ośrodka opinii publicznej. Nie są politykami, którzy analizują rozkład sił militarnych i ośrodków władzy w świecie. Nie dokonują analiz geopolitycznych. Wiedzą, że nie wiedzą, kto ostatecznie stoi za wzbudzaniem kolejnych konfliktów. Ta pozorna niewiedza nie jest jednak znakiem intelektualnej słabości wspólnoty. Nie jest też pomijaniem napływających ze świata informacji. Wręcz przeciwnie: właśnie dlatego, że bracia są świadomi tego, co się na świecie dzieje, proponują to, co od początku chrześcijaństwa było uważane za postawę najbardziej odpowiedzialną. Nie rozstrzygając problemów o zasięgu globalnym, nie pretendując do posiadania kompletnej wizji wszystkich procesów społecznych w świecie, proponują odnajdywanie źródeł problemów ludzi tam, gdzie one rzeczywiście są: w nich samych.
 
Przekroczyć uprzedzenia

Głos braci jest przejrzysty i precyzyjny, ale jednocześnie bardzo łagodny. Każdy, kto uczestniczył w Europejskich Spotkaniach Młodych, wie, że nawet forma wypowiadanych tam komentarzy do tekstów biblijnych w czasie modlitwy jest bardzo pokorna i zapraszająca. Wszystko dlatego, aby wspólnie odnajdywać najgłębsze korzenie problemów, które dotykają świat: nie gdzieś poza konkretnymi historiami ludzi, ale w sobie samych, w swoich czasami bardzo skomplikowanych doświadczeniach życiowych. Bracia wciąż próbują przekonywać do tego, o czym mówiła też Matka Teresa z Kalkuty: świat można uzdrowić, tylko lecząc serca konkretnych ludzi. Wszyscy mamy jakieś uprzedzenia i stereotypy, które nijak się mają do prawdy. Wielu z nas nosi w sobie zbyt duży dystans i nieufność do innych, będący wynikiem zranień z przeszłości. Zapraszając do zaczynania od siebie, bracia szukają wspólnie z młodymi autentycznych źródeł zarówno ich problemów, jak i nadziei dla świata.
 
Otwierająca cisza
U początku tego poszukiwania bracia zachęcają do ciszy, do zasłuchania się w siebie i Boga. Wierzą, że w tym zatrzymaniu jest szansa na dostrzeżenie, jak wiele złości, żalu, braku przebaczenia, zła w świecie rodzi się także z mojego powodu – mimo że wcześniej wydawało się, iż winni są zawsze ci „inni”, obcy. Cisza otwiera w ten sposób na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem, na odkrycie jego sposobu myślenia, lęków i nadziei. Jest pomostem w odkryciu wołania nie tylko pojedynczego człowieka, ale nawet całego narodu, który ten człowiek reprezentuje i w swoim świadectwie wyraża.
Bracia nie zajmują się więc tak bardzo problemem ubóstwa, ale mówią o ubogich. Nie tyle dyskutują o ekumenizmie, ile wspierają chrześcijan, którzy podejmują ekumeniczne inicjatywy. Nie tak bardzo debatują o braterstwie, co raczej spotykają się z ludźmi, którzy stali się dla siebie braćmi. Opowiadają przy tym konkretne historie, opisują spotkane twarze i otwierające spojrzenia. „Jeśli pomożemy, by rosło braterstwo, może nas to zaprowadzić bardzo daleko, ale zaczyna się ono tuż obok nas, po sąsiedzku. Po powrocie do domu wyjdźmy zza swoich barier, porozmawiajmy z myślącymi inaczej, budujmy mosty” – mówił brat Alois podczas sylwestrowej modlitwy. „Pójdźmy do osób najbardziej pokrzywdzonych. Pozwólmy na przykład, żeby bezdomny opowiedział nam swoją historię, albo porozmawiajmy z kimś niepełnosprawnym, z chorym, z uchodźcą. I zobaczymy, jak otwierają się nasze serca, poszerzają, stają się bardziej ludzkie, a nawet odkryjemy radość”.
 
Twarze, ludzie, historie

Przeor Taizé na przykładach pokazuje, że to, o czym mówi, rzeczywiście stało się możliwe w Sudanie Południowym. „W obozie dla uchodźców poruszyła mnie odwaga kobiet – mówił. Jedna z nich opowiedziała mi, w jaki sposób stara się wprowadzać pojednanie i pokój. Woda jest tam reglamentowana i zdarza się, że przy studniach wybuchają kłótnie. Wobec tego powstała grupa kobiet, która pilnuje, żeby pobierać wodę w odpowiedniej ilości. Ta kobieta powiedziała do mnie: Tylko wtedy, kiedy dzielimy się wodą i przezwyciężamy postawę <<każdy dla siebie>>, wprowadzamy pokój. Ona zrozumiała: pokój zaczyna się w nas – kontynuował przeor Taizé – braterstwo tworzy się wokół nas, zaczynając od naszego codziennego, konkretnego życia”.
Wzruszające i pouczające było opowiadanie o innym spotkaniu, również w Sudanie. „Ogromne wrażenie wywarła na mnie inna kobieta, matka Samira – kontynuował brat Alois. Kim jest Samir? To jeden z młodych uchodźców, których przyjmujemy od dwu lat. Dotarł do Taizé po bardzo wyczerpującej wędrówce i niedługo później nieoczekiwanie umarł nagle na atak serca. Inni młodzi uchodźcy razem z imamem z naszego regionu zajęli się pogrzebem. W Sudanie całą tę historię opowiedziałem jego mamie. Każde zdanie potwierdzała: <<Al hamdulillah, Bogu niech będzie chwała>>. Później mi wytłumaczyła: <<To był mój jedyny syn. Mąż mnie opuścił. jestem chora. Sprzedałam dom, żeby opłacić podróż Samira>>”.
Pokój ma swoje źródło tam, gdzie ludzie rzeczywiście chcą ze sobą rozmawiać i nie ulegać zbyt szybko wzajemnym uprzedzeniom. Przyjęcie Samira w Taizé, a potem poznanie historii jego życia opowiedzianej także przez jego matkę, stało się dla brata Aloisa kolejnym potwierdzeniem, że ryzyko miłości – jak lubił mawiać brat Roger, nieżyjący już założyciel ekumenicznej wspólnoty – jest jedyną drogą do prawdziwego braterstwa wśród ludzi.
 
Pasterz wszystkich
Decyzjom na rzecz budowania pokoju służy modlitwa i wymiana doświadczeń młodych ludzi, którzy każdego roku spotykają się na Europejskich Spotkaniach Młodych organizowanych przez wspólnotę Taizé. Jednocząc się na modlitwie, ramię w ramię z przedstawicielami innych wyznań chrześcijańskich, młodzi ludzie chcą dać sygnał światu, że nie ulegają pesymistycznej wizji narastających podziałów i wojen. Dzięki ich obecności w Bazylei możemy poczuć się zachęceni także my wszyscy, którzy szukamy nadziei na chrześcijaństwo wolne od lęków przed ludźmi innych wyznań, kultur i religii. Do siebie możemy odnieść bardzo wymowne słowa brata Aloisa na temat przyjmowania uchodźców: „Ludziom, w ich nieszczęściu, trzeba okazać solidarność, a oni, czego my w Taizé jesteśmy świadkami, mogą stać się naszymi przyjaciółmi. To jest tak, jakby sam Chrystus zachęcał nas do porzucenia obaw i uprzedzeń, jakby do nas mówił: Ja jestem pasterzem wszystkich ludzi. Umarłem również za nich, niezależnie od tego, czy są chrześcijanami, czy nie. Możesz więc zostać ich przyjacielem”.
 
Radość, która się dzieli
Można rozpocząć w tym kontekście niekończącą się dyskusję, czy to, o czym mówił brat Alois w Bazylei, zawsze jest możliwe. Wówczas łatwo jednak wpaść w formułowanie abstrakcyjnych i przerastających naszą wiedzę odpowiedzi. Te zbyt szybkie, często też zbyt powierzchowne wyjaśnienia sytuacji w świecie poprowadzić nas mogą do zamknięcia się na ludzi w ich nieszczęściu. Narastać też w nas będzie wiele wobec nich podejrzeń: czasami słusznych, ale często również zupełnie nieprawdziwych. Utwierdzając się jednak w przekonaniu, że ludzie inaczej wierzący i myślący są jedynie zagrożeniem, będziemy nieustannie doszukiwać się powodów do lęku i przesadnego dbania o własne bezpieczeństwo. Stąd, niestety, już niedaleko do przeszywającego smutku, który odbiera nadzieję, odwagę myślenia i działania wbrew odradzającym się w Europie nacjonalizmom.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki