Z kolei wicepremier Jarosław Gowin i politycy jego partii zaczęli wspominać, nieśmiało, o czymś, o czym mówią też biskupi: o rozważeniu idei korytarzy humanitarnych. Zarówno pomysł Morawieckiego, jak i bąknięcia Gowina spotkały się z kontrą zarówno rzeczniczki PiS, jak i rządu. Można rzec, że syn odrzucił ideę ojca. Ale niektórzy wrogowie PiS z prawej strony podejrzewają, że to zapowiedź zmiany polityki rządowej. A może raczej balon próbny. Histeria zarówno posłanki Pawłowicz, jak i prawicowego ludu pokazała jednak, że jeśli to prawda, łatwo nie będzie.
Warto by rozdzielić obie inicjatywy. Podziwiam Morawieckiego, że nie kieruje się żadną partyjną ortodoksją. Ale przyjęcie 7 tys. ludzi to nie jest dobry pomysł. Miała to być część mechanizmu tak zwanej relokacji, który w wykonaniu państw zachodnich zmienił się w rodzaj maskarady. Z jednej strony trudno się oprzeć wrażeniu, że decydująca część zachodnich elit – politycznych i biznesowych – wciąż jest zainteresowana napływem taniej siły roboczej. Z drugiej, wobec zaniepokojenia własnych obywateli społecznymi konsekwencjami, pokazuje im: przecież chcemy, aby inni też ponosili wspólne ciężary. Pokazuje fikcyjnie, bo ci przybysze do takich krajów jak Polska przyjeżdżać nie chcą. Dlaczego mamy Berlinowi czy Paryżowi w tej nieuczciwej komedii pomagać?
Z korytarzami humanitarnymi historia wygląda inaczej. Nie do końca wiadomo, jaki techniczny pomysł się za tym kryje w danym momencie. Ale wiele krajów Europy pomagało konkretnym ludziom: chorym, rannym, dzieciom. Jeśli jest taka potrzeba, dlaczego nie. Przynajmniej to sprawdźmy. To naprawdę chrześcijański obowiązek. Najpierw ratować życie i zdrowie bliźnich.
Z prawej strony pada dziś twarde „nie”. Ono jest pochodną generalnej nieufności wobec polityki imigracyjnej sytej zachodniej Europy, i to wcale nie tylko tej z ostatnich lat, kiedy przynajmniej używano tematu uchodźców wojennych jako zasłony. Czytam świetną książkę Przedziwna śmierć Europy Douglasa Murraya. Spokojna, beznamiętna, pisana z pozycji liberalnych, niemająca nic wspólnego z prawicowością, jest wielkim oskarżeniem wielu dziesiątków lat krótkowzroczności. Kiedy jakakolwiek refleksja nad konsekwencjami napływu przybyszów o innej kulturze była zagłuszana krzykami o rasizmie.
Właśnie to przerażające dławienie dyskusji – autor pisze najwięcej o Anglii, ale i o innych krajach – powoduje dziś nieufność w drugą stronę. Ja ją rozumiem. Jestem za tym, aby Polska była krajem zasadniczo pozbawionym islamskiej imigracji. Wystarczy nam otwarcie na przybyszów choćby z Ukrainy.
Ale czym innym jest ideologiczne krzewienie „różnorodności”, czym innym chrześcijańskie miłosierdzie. Zamykanie się na to ostatnie trudno akceptować. Nawet jeśli u podstaw mamy słuszne obawy przed wylaniem dziecka z kąpielą.
Możliwe, że za tymi przymiarkami kryją się jeszcze inne kalkulacje: na załagodzenie starcia z Unią. To jednak nie zmienia ich moralnego wymiaru. Nie zakrzykujmy nikogo w dzisiejszej Polsce, tak jak przez lata robili to zwolennicy nieograniczonego napływu „obcych” na Zachodzie. Dyskutujmy nie o urokach społeczeństwa wielorasowego czy wielokulturowego, a o ewentualnym wypełnieniu obowiązków dobrego chrześcijanina, miłosiernego Samarytanina. I rozmawiajmy, jak je wypełnić, tak by uniknąć błędów Zachodu.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













