Za dużo mówił o tym Jezusie

Swojego Jana Chrzciciela spotkałem w liceum. Miał długie jak hippis włosy, rozszerzane spodnie „dzwony” i pyzatą, brodatą buzię.
Czyta się kilka minut
fot. Andrea Handl/www.momentuum.de
fot. Andrea Handl/www.momentuum.de

Chodził po korytarzu szkolnym, ściskając w ręku O naśladowaniu Chrystusa Tomasza à Kempis. Ale z tego Marcina był oryginał! Wołali na niego Sałata. Rzeczywiście – to, co miał na głowie, trochę to przypominało. Szybko się zaprzyjaźniliśmy. Marcin grał na organkach, był duszą towarzystwa, potrafił rozbawić każdego, tylko... za dużo mówił o tym Jezusie. Trochę mnie to denerwowało, ale za cenę jego uśmiechu, powalających pomysłów i niegasnącego entuzjazmu gotów byłem przystać na te wszystkie religijne wywody. Impreza sylwestrowa 1997/1998 była wyjątkowa. Wtedy usłyszałem po raz pierwszy rockową muzykę chrześcijańską. A gdy strzelały fajerwerki o północy, wyszliśmy na balkon i Sałata krzyczał co sił w płucach: „Jezus jest Panem!”. Spodobało mi się. To było takie radykalne i pełne ducha. Więc dołączyłem się! Tamta deklaracja była przygotowaniem drogi. Drogi mojego życia, które miało się potem zmienić. Jan Chrzciciel przygotował drogę, którą miał stać się Jezus Chrystus. Wszystkie ziarna Ewangelii zasiane przez Marcina przyniosły potem plon w postaci mojego nawrócenia. Później graliśmy razem w zespole rockowym „Zjednoczenie”, gdzie gorliwie opowiadał ze sceny o Tym, który „chrzci Duchem Świętym.” Jakiś czas potem Sałata wyemigrował do Australii. Tam ożenił się i wraz z żoną Karoliną mają teraz piątkę dzieci. Ostatnio wyjechali na misję do Papui-Nowej Gwinei. Tam też wołają: „Prostujcie drogę Panu!”.
 
Zakochany w żonie Izie i dumny z trójki dzieci, z którymi mieszka w Szwecji od pięciu lat. Z wykształcenia dziennikarz, z zamiłowania gitarzysta i bloger

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 49/2017